_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.08.2016

1 Gameweek Premier League (sezon 2016-2017)


Doczekaliśmy się i nowy sezon angielskiej Premier League się rozpoczął. Zacznę jednak od zabawy Fantasy Premier League. Co prawda trudno było ustawić piłkarzy do zdjęcia grupowego
ale udało się. Cel na ten sezon jest jasny, miejsce w najlepszych 10% drużyn. Czyli miejsce w najlepszych 300 tysiącach drużyn. Pierwsza kolejka była fatalna, ale w poprzednim sezonie ten sam cel osiągnąłem dopiero w maju. Prezesa, który mógłby mnie zwolnić, w razie czego nie ma. Tu chodzi tylko o zabawę. To piłkarze na murawie rywalizują o sukcesy.



Zacznę jednak od tego, że Gary Lineker zasługuje na wyrazy uznania. Mógł obrócić historię swojego zakładu w żart, zasłonić się regułami rządzącymi telewizją, mógł w końcu wymyślić milion innych powodów (choćby zimno w studiu), ale dotrzymał słowa. Pierwszy MOTD tego sezonu zaczął w bieliźnie (klik). Miłe, że ktoś dotrzymuje słowa. A pierwszy mecz?

Mówiąc w skrócie, Tygrysy rozszarpały Lisy. Można było się spodziewać, że teraz liga potraktuje inaczej zespół mistrza kraju. Że nie będzie tyle miejsca na murawie, żeby harcować do woli. Pół biedy, gdyby defensywa stanęła na wysokości zadania, ale nie. Pierwszy gol za łatwy, bo napastnicy rywala mieli hektary wolnego miejsca. Po stałym fragmencie gry to trochę zawstydzające, Druga bramka to brak defensywnego pomocnika. Tęsknota za N’Golo Kante, ale już w pierwszym meczu? Szybko. W ofensywie też za dobrze to nie funkcjonowało, bo ten rzut karny podyktowany trochę za zasługi. Faul był przed linią pola karnego, zawodnik jedynie upadł w polu karnym. Tego jednak można było się spodziewać. Z jednej strony trochę więcej decyzji 50/50 będzie na korzyść klubu, ale mistrzostwa on nie obroni. To była jednorazowa przygoda i to pokazał już pierwszy mecz. Hull niczego wielkiego w tym sezonie nie zwojuje. Ostrzeżeniem może być ta wygrana, bo sezon temu Aston Villa też zaczęła od trzech punktów. Dlatego nie należy się cieszyć za bardzo, bo przed zespołem 37 trudnych batalii.

Chyba to samo można powiedzieć o Arsenalu, który niebezpiecznie zmierza do walki o czwarte miejsce. O ile miejsce na podium dla drużyn z Machesteru i Chelsea wydają się dość prawdopodobne, tak Kanonierów znów prześladują te same upiory, co w poprzednich sezonach. Była pozytywna rzecz, wyciągnięcie z wyniku 1-4 do 3-4, ale za to punktów nie dają. Mi dalej brakuje 2-3 zawodników w zespole. Teoretycznie wszyscy są do wyjęcia z ligi od rywali. Scott Dann poprawiłby obronę, Christian Benteke poprawiłby atak, a Riyad Mahrez dodałby w końcu energii uwiędniętym skrzydłom. Tylko niechęć do wydawania pieniędzy w końcu zgubi Arsenal. Parafrazując pewne powiedzenie, słabych klubów nie stać na kupowanie potencjału, a w tym momencie Arsenal wygląda jak słaby klub. Do tego dochodzi problem ze sztabem lekarsko-medycznym. Dlaczego Aaron Ramsey potrafił błyszczeć na Euro, a w klubie zmaga się ciągle z urazami? Na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi. Wiem jedynie, że Arsene Wenger jest w klubie za długo. Pewne rzeczy są dla niego oczywiste i nie będzie ich zmieniał. Szkoda potencjału, jaki ma drużyna, ale chyba nic pozytywnego się nie wydarzy w tym zespole. Szkoleniowiec Liverpoolu zbudował pozytywną aurę wokół zespołu. To samo zrobił Pep Guardiola, to samo zrobiło przyjście Jose Mourinho na Old Trafford. Podobny efekt ma Antonio Conte w Chelsea. A co ma Arsenal? Nic. Tylko smutne i zwieszone głowy. Można powiedzieć, że rewolucja, którą zapoczątkował swego czasu Francuz, właśnie teraz go zjada. Tak jest zawsze i znamy to z historii. Miejsce legend jest na pomnikach, a nie na ławce trenerskiej. Podejrzewam jedynie, że to będzie trudny sezon dla Arsenalu i jego kibiców.

Całkiem przeciwnie może ten sezon potoczyć się dla kibiców Evertonu, bo tam widać pozytywne znaki. W pierwszej połowie Tottenham grał tak, jakby nie zauważył, że skończył się poprzedni sezon i uparcie ciągnął nijaką grę. Po pierwszej połowie powinno być po meczu, bo gospodarze grali bardzo dobrze, ale strzelili tylko jednego gola. Po zmianie stron goście wrócili, ale ich też liga traktuje inaczej. Poprzeczka jest zawieszona wyżej i teraz coraz częściej piłkarze będą musieli pokazywać, że mogą coś zrobić. Bardzo jestem ciekaw, jak potoczą się dalsze transakcje na rynku transferowym. One najprawdopodobniej określą, w którą stronę mogą zmierzać zespoły. Wydaje się oczywiste, że jak odejdzie Romelu Lukaku, to wspomniany już Benteke robi się kandydatem na jego miejsce. Tak więc czas do końca okienka może być ciekawy.

Następna kolejka zacznie się w piątek, od meczu Manchester United – Southampton. W sobotę potencjalny sześciopak, czyli Swansea – Hull oraz Leicester – Arsenal. Obie drużyny mają coś do udowodnienia sobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz