_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

22.08.2016

2 Gameweek Premier League (sezon 2016-2017)


Nie lubię takich kolejek. Po piłkarzach widać, że niektórzy jeszcze są w przerwie wakacyjnej. Po zespołach widać, że oczekuje się końca okienka i wtedy zacznie się gra na poważnie, a te mecze traktuje się trochę jak przetarcie przed bojem. No a uwaga świata i tak była skupiona na Olimpiadzie w Rio, więc pewne rzeczy mogą umknąć.


Na przykład sześciopak w dole tabeli. Można powiedzieć, że piłkarze Hull walczą o kontrakty. Dla siebie, bo jeszcze można zmienić zespół, a losu tego klubu chyba nic nie odmieni. Dlatego wypruwają z siebie żyły, ale sześć punktów po dwóch meczach jest. Swansea natomiast chyba zlekceważyła swojego rywala. Nie lubię, jak szkoleniowiec po meczu twierdzi, że jego drużyna zasłużyła na coś innego. Skoro nie strzeliła bramek, to nie zasłużyła. W futbolu nie chodzi o to, jak wygląda posiadanie piłki, ale o to, czy odpowiednio przetestowałeś bramkarza rywali. Czy dałeś mu szansę na popełnienie błędu. Skoro Swansea tego nie zrobiła, to chyba można umieszczać ją w gronie drużyn zagrożonych spadkiem. Byli na trybunach nowi właściciele, to był ich pierwszy mecz w tej roli, więc teraz wiele zależy od tego, jakie decyzje podejmą. Szybkie zwolnienie szkoleniowca też robi się możliwe. Co jak co, chyba nikt nie spodziewał się porażki tak szybko i jeszcze z tym rywalem.

Do rzeczy, których też się chyba nikt nie spodziewał, należy trzęsienie ziemi w bramce Manchesteru City. To inny szkoleniowiec z tego miasta miał podejmować kontrowersyjne decyzje, namaszczać kolejnych nietykalnych, robić dużo szumu medialnego i tak dalej. W Manchsterze City miało być inaczej. Jednak to Pep Guardiola posadził na ławce Joe Harta. Chyba nie będzie nadużyciem, jak powiem legendę klubu. Co prawda mnie denerwowała trochę jego nonszalancka czasami gra, poczucie, że jest już praktycznie nieusuwalny, ale to można nadrobić kilkoma rozmowami w szatni. Skoro to nie pomaga, to chyba problem jest poważniejszy. Oczywiście będzie sporo pretensji, bo to w końcu podstawowy bramkarz reprezentacji, ale uwagi bramkarz powinien kierować przede wszystkim do siebie. Przestał się po prostu rozwijać. Słaba gra nogami to tylko wygodny pretekst, ale też wystarczający do poukładania sobie szatni po swojemu. Trudno o dobitniejsze pokazanie światu, że teraz ktoś inny rządzi w klubie. Z piłkarzami grającymi w polu jest łatwiej, bo można zmienić pozycję, dać odpocząć i tak dalej. Z bramkarzem to nie przejdzie, a skoro nowy gracz do bramki jest już praktycznie pewny, to etap Joe Hart w Manchesterze City się kończy. Tak z ręką na sercu, kto się tego spodziewał przed sezonem. Weryfikacja i tak będzie wiosną, bo w meczach Ligi Mistrzów będzie decydowała jedna interwencja. Tylko do tego czasu będzie można zapomnieć o Joe Harcie.

Chyba podobne wnioski będą przy Arsenalu i walce o miejsce w pierwszej czwórce. Nie jestem do końca przekonany, że ta drużyna załapie się w tym sezonie na pociąg do Champions League. Szkoda trochę Arsene’a Wengera, ale sam sobie ukręcił ten bat. Wcale nie w tym okienku transferowym, ale w momencie, kiedy Robin Van Persie trafił do Manchesteru United. Potem były niby próby powrotu na szczyt, ale jednocześnie zawsze czegoś brakowało. Ostatni sezon to prawdziwa katastrofa, bo mieć z Leicester bilans 7:3 w bramkach i sześć punktów, a mimo to skończyć za nimi, to katastrofa. Mam wrażenie, że zespół się z niej nie otrząsnął. Zresztą zanim nowi piłkarze trafią do klubu, to zacząłbym od zmiany sztabu medycznego. Tylko o jakich niby nowych piłkarzach mówię. Na razie nie udało się pozyskać żadnego napastnika, który byłby konkurencją dla obecnej linii ataku. Można tylko wykreślać kolejne nazwiska. Jak do końca okienka nikt z miarę głośnym nazwiskiem nie trafi do klubu, to będzie można powiedzieć, że walka została oddana walkowerem. Spotkanie z Leicester nie było wielkim meczem, ale wydawało się, że po porażce z Liverpoolem to doskonały moment na przełamanie się. Zamiast tego były kontrowersje, bo moim zdaniem powinien być rzut karny dla Lisów w końcówce. No ale to nic nie zmieni w kontekście walki o czwórkę. Kanonierzy po pierwszych kolejkach tracą za dużo do rywali. Bardzo trudno to będzie nadrobić. Oczywiście zawsze jest szansa i tak dalej, ale coraz bardziej widać, że coś nie gra.

Następna kolejka zacznie się w sobotę od dużego bum, czyli meczu Tottenham – Liverpool. Z meczów o 16 najciekawiej zapowiada się Southampton – Sunderland, chociaż Everton – Stoke też może być ciekawy. Wieczorem mecz drugiej i trzeciej drużyny, czyli Manchester United – Hull. To chyba będzie koniec jazdy dla gości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz