_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.08.2016

Walsall FC przed sezonem 2016/2017


Czas szybko leci i chyba już nikt nie pamięta fiaska na koniec poprzedniego sezonu. Rok temu pisałem, że będzie nijaki sezon, a skończyło się o mały włos, a awansem do drugiej ligi. Teraz wydaje się, że może być interesujący rok. Oczywiście wielu graczy odeszło, ale tak faktycznie tylko pozycja prawego obrońcy nie została wypełniona podobnym zawodnikiem. Poprzednik był wingbackiem (cofnięty/defensywny skrzydłowy? z jakiegoś powodu mi to zgrzyta), a następca jest po prostu defensorem grającym po prawej stronie boiska. No i oczywiście też dziura na pozycji napastnika, ale Tom Bradhsaw, zanim trafił do Walsall, trybun nie porywał swoją grą i dorobkiem bramkowym. Dlatego nie jestem za bardzo zaniepokojony nowymi nabytkami, bo ci gracze są inni. Powiedziałbym, że na swój sposób lepsi. Grający trochę inaczej, co powinno uchronić zespół od takich kapitulacji, jak w meczach barażowych. Jedyny problem, jaki może się pojawić, to przekucie tej grupki w skuteczny zespół. Zakończone niedawno finały EURO pokazały, że indywidualna suma umiejętności poszczególnych zawodników to za mało. Najboleśniej przekonała się o tym Belgia, która nie potrafiła przekuć indywidualności w silny zespół. Dlatego duże wyzwanie przed obecnym szkoleniowcem. Można powiedzieć, że ma swój skład, swoich piłkarzy, dlatego niecierpliwie oczekuję co z tego upichcił. Wiadomo, że w niższych ligach trudno znaleźć dobrych trenerów, bo wszystkich lepszych wyssała Premier League. Tych gorszych Championship. Nie można jednak zapomnieć, że Jon Whitney tak właściwie debiutuje. Nie wiem, do czego jest zdolny. Do tego doszło wsparcie ze strony prezesa. Co jak co, ale zakup napastnika to wydarzenie wręcz epokowe. Klub zapowiada, że walczy o baraże, więc mam nadzieję, że zakończy się to sukcesem i w maju przyszłego roku będę zadowolony. Co jak co awans, nieważne czy przez baraże, czy bezpośredni, nie jest czymś nierealnym. Byłem trochę zmęczony stylem gry poprzednika, który z posiadania piłki uczynił fetysz, ale nie dający niczego zespołowi. Teraz powinno być inaczej. Zespół straci pewnie więcej bramek, ale zawsze jest szansa, że jednocześnie zdobędzie więcej punktów. Rok temu zabrakło punkcika, teraz mam nadzieję, że będzie punkt więcej.

PS W niższych ligach decydujący czasami jest jeden nowy gracz, czy nagłe odkrycie formy. Przykładowo Barnsley w poprzednim sezonie listopad kończyło na dnie tabeli. Dzisiaj są w Championship. Można powiedzieć, że poprzedni sezon był zwariowany, ale ten też taki może być. Jak widać nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz.

PS 2 Czekałem aż wyjaśni się sprawa z umową dla jednego zawodnika i się nie doczekałem. Co ciekawe może on nawet zagrać jutro, ale podpisanie kontraktu trwa zdecydowanie za długo z jakiegoś powodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz