_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

06.01.2017

Grudzień 2016 w Premier League


Tradycyjne podsumowanie miesiąca. Dlaczego tak późno można zapytać, ale postanowiłem włączyć mecze rozegrane po pierwszym stycznia do grudnia. W końcu między końcem 19 kolejki, a początkiem 20 nie minęła nawet doba, dlatego nie ma sensu rozdzielać tych serii spotkań. One są, a raczej powinny być, częścią jednego cyklu treningowego. Następna kolejka będzie dopiero 14 stycznia, więc wyniki osiągnięte na koniec tego okresu grudniowego w Premier League mogłyby lekko fałszować trendy. Poprzedni miesiąc klik.


Miejsce 20 ze średnią 0.29 punktu na mecz i różnicą bramkowa -10 – Hull (w poprzednim miesiącu odpowiednio średnia 1.33 i różnica bramkowa -2)

Zmienili szkoleniowca, ale jaki to ma sens. Dwa punkty z tego miesiąca to naprawdę wynik bliski potencjału tego składu. Bez wzmocnień w skład, solidnych dodajmy, ta drużyna wiele nie zwojuje, niezależnie kto będzie nią zarządzał. A jeśli władze klubu nie chciały wesprzeć szkoleniowca na rynku transferowym, to trudno zrozumieć to posunięcie. Na chwilę obecną można powiedzieć, że jedyną szansę na uratowanie drużyny miał Mike Phelan, niezależnie od tego, jak nikła ona była.


Miejsce 19 ze średnią 0.57 punktu na mecz i różnicą bramkowa -9 – Watford (poprzednio 1.00 i -5)

Zaczęli niebezpiecznie pikować w stronę spadku z ligi, co trochę dziwi po wcześniejszych miesiącach. Grudzień to naprawdę niedobry moment na złapanie kryzysu, a punktów powinni zdobyć więcej. Jeszcze mają poduszkę, ale kolejne słabsze miesiące mogą się źle zakończyć.


Miejsce 18 ze średnią 0.71 punktu na mecz i różnica bramkowa -2 – Crystal Palace (poprzednio 0.00 i -3)

Miesiąc minął, a dalej trudno powiedzieć, czy piłkarze na pewno chcą zostać w lidze. Jedna wygrana, mimo że sześciopaków grali dwa, to za mało. Trudno optymistycznie patrzeć w przyszłość w tym momencie, bo zagrali już kartę zmiany szkoleniowca, a efektów na razie nie widać.


Miejsce 17 ze średnią 0.86 punktu na mecz i różnica bramkowa -12 – Swansea (poprzednio 1.33 i -1)

Średnio wyszło to natchnięcie się do wielkich rzeczy, bo zdążyli wymienić szkoleniowca, stracić masę bramek i awansować bardzo wysoko w klasyfikacji drużyn, które zaliczą spadek z ligi. Jedyna nadzieja, że wygrali ostatni mecz, ale pozostanie w lidze dalej jest trudne.


Miejsce 16 ze średnią 1.00 punktu na mecz i różnicą bramkowa -7 przy 6 strzelonych bramkach – Southampton (poprzednio 1.33 i 0)

Dopóki te mecze oddzielało trochę czasu na odreagowanie, to jakoś szło. Jak zaczęli grać co trzy dni, to pojawiły się problemy. Aż sprawdziłem, że grali w Lidze Europy w tym sezonie, więc mecze co trzy dni nie powinny być problemem. Wydaje się, że teraz już jest pewne i nie będzie żadnego ataku na czołowe miejsca. Spadek też za bardzo nie zagraża, więc zostaje nuda środka tabeli.


Miejsce 15 ze średnią 1.00 punktu na mecz i różnicą bramkowa -7 przy 7 strzelonych bramkach – Sunderland (poprzednio 2.00 i +2)

Miesiąc się skończył, tabela popękała, a oni zostali po złej stronie rzeki można zażartować. Biorąc pod uwagę, jakie doniesienia docierały z klubu (brak pieniędzy na wzmocnienia w styczniu, możliwe odejście niektórych graczy), to sytuacja nie jest za różowa. Co prawda nie zagrali jeszcze karty zmiany szkoleniowca, ale jak już jej użyją, to może być za późno na jakikolwiek pozytywny efekt.


Miejsce 14 ze średnią 1.00 punktu na mecz i różnicą bramkowa -2 – Middlesbrough (poprzednio 0.67 i -1)

Teoretycznie to jedyny klub, który może pomóc zespołom walczącym o pozostanie w lidze i zwalić się do strefy spadkowej. Cztery punkty to niewiele, a ten miesiąc za udany nie był. To znaczy mogło być kilka punków więcej, a na koniec sezonu to może mieć znaczenie. Tylko że oni mają dość solidny skład, więc powinni sobie poradzić.


Miejsce 13 ze średnią 1.14 punktu na mecz i różnicą bramkowa -3 – Stoke (poprzednio 1.33 i 0)

Z jakiegoś powodu nie lubię tego klubu, bo ciężko mi się o nim pisze. Cały czas mam wrażenie, że powinni mieć lepsze wyniki, ale ciągle coś ich blokuje. Jak się zerwą z tej kotwicy, to pewnie będą mogli więcej. Nie chodzi mi o porażki z czołówką tabeli, ale o te dwa remisy na własnym stadionie w połowie miesiąca. Czyli problem tkwi pewnie w sprawach mentalnych.


Miejsce 12 ze średnią 1.14 punktu na mecz i różnicą bramkowa -1 – Leicester (poprzednio 1.33 i -1)

Jednak nie będzie dyskusji, czy będzie exodus zimą, bo piłkarze nasycili się kontraktami i zdecydowanie obniżyli loty. W innych klubach musieliby walczyć, żeby potwierdzić swój poziom, a w Leicester tego nie muszą robić. To pokazuje, że poprzedni rok był jakąś aberracją (albo pierwszym rokiem nowej ery), no ale skoro takie cuda były w polityce, to dlaczego nie w piłce nożnej. Spadek z ligi raczej im nie grozi, ale muszą się poprawić w meczach wyjazdowych.


Miejsce 11 ze średnią 1.29 punktu na mecz i różnicą bramkowa 0 – Burnley (poprzednio 1.33 i -1)

Lubię jak spełniają się moje sugestie. W poprzednim miesiącu pisałem, że nie mają poduszki, a po tym miesiącu ona już jest. Co prawda oni też mają problem z meczami poza swoim stadionem, ale u siebie są groźni dla każdego. Silni tam wygrali, ale z tych średnich i słabszych jedynie Swansea potrafiła zdobyć trzy punkty, ale to w starożytności, jeśli chodzi o ten sezon.


Miejsce 10 ze średnią 1.43 punktu na mecz i różnicą bramkową -2 – West Ham (poprzednio 0.67 i -1)

Oni też muszą odrobić ekscesy poprzedniego sezonu, kiedy było blisko, ale teraz okazuje się, że jest bardzo daleko. Arsenal spuścił im ciężkie lanie, ale potem mieli cztery udane mecze. Wydaje się, że przy odpowiednio rozegranym zimowym okienku transferowym, może coś się wydarzyć pozytywnego. No i oczywiście zostaną w lidze, to jest praktycznie pewne. Ciekawe tylko, czy oni też zmienią szkoleniowca.


Miejsce 9 ze średnią 1.43 punktu na mecz i różnicą bramkową -1 – Bournemouth (poprzednio 1.33 i +3)

Prawie upolowali prestiżowy dublet, bo pokonali Liverpool, a miesiąc później już mieli na widelcu Arsenal, ale Kanonierzy uciekli w ostatniej chwili spod topora. Jest poduszka nad strefą spadkową, są pozytywne widoki na przyszłość, czego więc chcieć więcej.


Miejsce 8 ze średnią 1.57 punktu na mecz i różnicą bramkową +4 – Everton (poprzednio 0.33 i -6)

Chyba po kryzysie, ale jednocześnie uciekła im czołówka tabeli. 7-8 miejsce w tabeli, może przepustka do jakiegoś pucharu to chyba wszystko, o czym może teraz marzyć zespół. No i oczywiście dalsza przebudowa składu. Romelu Lukaku wymaga dobrych pomocników wokół siebie, bo jak nie, to się zniechęci i pójdzie do innego zespołu.


Miejsce 7 ze średnią 1.71 punktu na mecz i różnicą bramkową +2 – Manchester City (poprzednio 2.33 i +2)

Mówiłem już, że lubię, jak moje prognozy się sprawdzają. Przegrali 3 razy i pierwsze miejsce odjechało im na siedem punktów, ósmy można dopisać z różnicy bramkowej. Ciekawe, czy wywoła to jakieś wstrząsy w klubie, czy jednak rozgrywki krajowe zostaną poświęcone na ołtarzu Ligi Mistrzów. Tylko to ryzykowna gra, bo tam prędzej czy później na drodze stanie ktoś silny.


Miejsce 6 ze średnią 1.71 punktu na mecz i różnicą bramkową +3 – West Bromwich (poprzednio 2.33 i +5)

O nic wielkiego nie walczą, przed sezonem to nazwisko szkoleniowca tego klubu było typowane do szybkiej zmiany, a okazało się, że chiński właściciel chyba lepiej zna się na prowadzeniu tego biznesu, niż odpowiednik z USA (patrz Swansea), czy Brytyjczyk z Egiptu (patrz Hull). Są delikatne zapowiedzi, że będą wzmocnienia, może czołówki jeszcze w tym sezonie nie dogonią, ale w przyszłym kto wie. Drugi dobry miesiąc z rzędu pozwala przypuszczać, że niżej ósmej pozycji w tabeli już nie spadną.


Miejsce 5 ze średnią 1.86 punktu na mecz i różnicą bramkową +7 – Arsenal (poprzednio 1.67 i +2)

Mam wrażenie, że najlepiej klub opisuje słowo prawie. Prawie dobrze grają, osiągają prawie dobre wyniki, prawie coś wygrywają, ale w momencie, kiedy trzeba dołożyć detale, to brakuje odwagi. Spór o kontrakt Alexisa Sancheza to spór o nic. On podobno chce zarabiać tyle, co Paul Pogba, czyli około 270k na tydzień. Arsenal oferuje mu poniżej 200k, chyba raczej około 150k. Na tym poziomie, to spór o kilkadziesiąt tysięcy jest sporem o nic. Więcej się zarobi, jak zadowolony gracz dociągnie zespół do finału, czy jakiegoś trofeum. Dlatego następne miesiące będą na pewno ciekawe, bo wiele może się zmienić w klubie. Na razie jest piąta pozycja, a pierwsza czwórka nie spuchnie o miejsca.


Miejsce 4 ze średnią 2.00 punktu na mecz i różnicą bramkową +7 – Liverpool (poprzednio 2.33 i +7)

Wbrew pozorom mają chyba największą szansę na dogonienie Chelsea z całej ligi. Oczywiście muszą się wzmocnić zimą, bo są pewne braki, ale są silni. No i nie mają przeszkadzajki w stylu europejskich pucharów, ale wracają do poziomu, który kiedyś mieli, a pamiętają go tylko już starsi fani zespołu. Na razie jeszcze nie wszystko działa, ale doprecyzowanie szczegółów będzie trwać, bo liga zmienia się każdego dnia.


Miejsce 3 ze średnią 2.57 punktu na mecz i różnicą bramkową +8 – Chelsea (poprzednio 3.00 i +7)

Skończyła się ta piękna seria, ale pozostali liderem z największą szansą na wygranie ligi. Pytanie co zrobi, wcale nie szkoleniowiec, ale prezes. Jeden nieprzemyślany zakup, jeden gracz który rozwali szatnię, może zepsuć całą pracę z tego sezonu. Jednak jedno wzmocnienie, gracz który potrafi coś zrobić na murawie, może dać drużynie kolejne atuty na boisku. Liga Mistrzów? To nie problem, w klubie mogą powiedzieć, że powalczą o nią za rok.


Miejsce 2 ze średnią 2.57 punktu na mecz i różnicą bramkową +16 – Tottenham (poprzednio 1.33 i 0)

Ależ wykręcili średnią bramkową z tego miesiąca. Ta porażka z Manchester United, może też odpadnięcie z Ligi Mistrzów, wymusiła pewnie zmiany w podejściu do spotkań. Wydaje mi się, że oni inaczej trochę grają, bardziej wierzą w siebie, a to może wiele dać. Pod warunkiem, że puchary i wojaże po Europie tego nie zakłócą.


Miejsce 1 ze średnią 2.71 punktu na mecz i różnicą bramkową +9 – Manchester United (poprzednio 1.67 i +2)

Bardzo dobry miesiąc, więc zasłużony lider. Byłoby nawet lepiej, ale zremisowali na otwarcie miesiąca. Może i przeciwnicy nie byli za silni, mieli akurat swoje problemy na i poza boiskiem, ale to nie wina Manchesteru. Jak jest okazja, to trzeba się po nią schylić. Czekam tylko na weryfikację potencjału, bo trudno będzie utrzymać serię zwycięstw. Jakby to było takie łatwe, to Jose Mourinho pobiłby już kilka razy osiągnięcie Arsenalu z 2002. A jakoś nikt nie może.


Dopisek: na końcu klawiatury miałem, że West Ham zrobi coś w pucharach, czyli FA Cup. No i zrobił, malowniczo przegrał z Manchesterem City. Bardzo ładna panorama na stadion w czasie transmisji, plus mecz na piątkę, czego więc chcieć jeszcze. Biorąc pod uwagę emocje wyrażające się na twarzach właścicieli, to zmiana szkoleniowca robi się bardziej prawdopodobna. W końcu radości tam by się nie znalazło, a ta porażka pewnie boli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz