_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

09.03.2017

Rewanże 1/16 Ligi Mistrzów 2017


Podejrzewam, że więcej niespodzianek w tej edycji już chyba nie będzie, bo wynik z Barcelony wyczerpał ich budżet, tak na dwa sezony do przodu. Okazało się po prostu, że można zrobić głośniejszy wynik, niż ten z Paryża. Po kolei pary.


Barcelona 6 – 1 PSG (w dwumeczu 6-5 i awans Barcelony)

Miałbym dużo pretensji do siebie następnego dnia, na miejscu piłkarzy PSG. To przede wszystkim oni przegrali ten mecz, a nie Barcelona go wygrała. Rozumiem magia stadionu i tak dalej, ale wydawało mi się, że można piłkarzy lepiej przygotować mentalnie do tego spotkania. Wynik 4-0 ciążył zarówno Barcelonie, jak i PSG. Przede wszystkim zacząć od nastawienia, że było 2-0 w pierwszym meczu i czeka nas ciężka orka na ugorze, a nie radosna przejażdżka po słonecznym parku. Przecież to było oczywiste, że Barcelona nie ma niczego do stracenia i zagra na wysokim poziomie, więc trzeba było po prostu stać z boku i pracowicie przeszkadzać, żeby ta maszynka się nie rozkręciła. Zwalniać grę, frustrować rywala, stosować strajk włoski gdziekolwiek się da i przede wszystkim czekać na błędy rywala. Im bliżej końca, tym bardziej Barcelona byłaby sfrustrowana, a to prowadziłoby do przewinień, straty bramek i jeszcze większych nerwów. Owszem, to byłby brudny mecz, ale czasami trzeba się ubrudzić, jak chce się coś osiągnąć. PSG nie chciał się ubrudzić i pozwolił Barcelonie zrobić to, co zrobiła Beatrix Kiddo, grana przez Umę Thurman, w filmie Kill Bill 2. Czyli uciec z grobu. Że to nie miało większego sensu, bo raczej taka scena nie ma szans w starciu z rzeczywistością? A czy piłka nożna też nie ma tendencji do wymykania się rzeczywistości?


Borussia Dortmund 4 – 0 Benfica (w dwumeczu 4-1 i awans Borussii)

Mówiłem, że to żadna wygrana, bo w rewanżu Borussia nie pozwoli sobie na odpadnięcie już teraz. Zgoda, że to nie jest zespół, który kilka lat temu grał w finale, ale to wciąż silna drużyna i pokazało ona swoją siłę w rewanżu. Szybko strzelony gol, zmęczenie rywala, a potem dobicie go. Mi zabrakło bramki dla gości, bo niby szanse były, ale to za mało. Potem drugi gol, szybko strzelony trzeci i było po meczu.


Arsenal 1 – 5 Bayern (w dwumeczu 2-10 i awans Bayernu)

No tutaj nie było cudu, mimo że pierwszy gol padł dla Arsenalu. W smutny sposób kończy się era Arsene’a Wengera w Arsenalu. Przychodził jako zupełnie nieznany Francuz, odejdzie jako nielubiany szkoleniowiec z kontynentu, który nie był w stanie przeskoczyć tej następnej przeszkody. W tym momencie to już nie powinniśmy w ogóle rozmawiać o nowym kontrakcie, bo dwie porażki po 1-5 nieco dyskwalifikują cię do zarządzania czymkolwiek, nie tylko klubem piłkarskim. Po prostu coś się skończyło, ale w przeciwieństwie do Sir Alexa Fergusona, który skończył wygrywając ligę, Arsene Wenger kończy wkurzeniem chyba wszystkich fanów, bo widać, że drużyna już się rozeszła na amen. Brak umiejętności zarządzania zadaniem, którego się podjęło. Oczywiście od szkoleniowców nie należy oczekiwać cudów, ale mogło to wyglądać inaczej, jak te dwa mecze z niemieckim rywalem. Oczywiście Arsenal mógł przegrać, ale nie aż tak żałośnie.


Napoli 1 – 3 Real Madryt (w dwumeczu 2-6 i awans Realu)

Nie spodziewałem się, że aż dwa mecze zakończą się tym samym rezultatem, ale Real pokazał, że to nie ta klasa, żeby odpaść już teraz. Zgoda, że mają pewne problemy, ale od rywala wymaga się, że je wykorzysta. Zespół Napoli nie potrafił tego zrobić, został więc później ukarany. Tylko że pretensje można mieć tylko do siebie i do nikogo innego. Mówiąc w skrócie, jak sam nie podejmiesz decyzji, to prawie pewne jest, że nie będziesz zadowolony, kiedy ktoś podejmie tę decyzję za ciebie. Włoski zespół nie podjął decyzji, nie strzelił bramek. Real podjął i strzelił. Wiadomo kto jest zadowolony, a kto nie jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz