_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

28.04.2017

34 Gameweek Premier League (sezon 2016-2017) - suplement


Kolejki w środku tygodniu mają ten irytujący zwyczaj, że mogą, ale nie muszą, mieć wpływ na ostateczny kształt tabeli. Wydaje się, że te spotkania będą miały ten wpływ, pytanie jak duży.


W starciu spadkowiczów górą Middlesbrough, ale to nie będzie miało żadnego znaczenia. Żartując można powiedzieć, że drużynę Sunderlandu trzeba spoliczkować, może to obudziłoby zespół. Obie strony tego pojedynku nie grzeszyły jakością, obie grały obciążone ciężarem spadku, dlatego ten mecz był taki nijaki. Sunderland potrzebuje jedynie potwierdzenia spadku z ligi, co może nastąpić nawet w najbliższej kolejce. Middlesbrough z kolei ma taki terminarz przed sobą, że nie mają żadnych szans na ucieczkę. Rozumiem, że to był smutny mecz, ale na pogrzebie się nie bawisz, a to był pogrzeb obu drużyn w tym sezonie.

Zupełnie inne nastroje są w Chelsea, bo to jest mistrz z tego sezonu. Rozumiem, że Manchester United ich zniszczył w swoim starciu ligowym, ale zostały wyciągnięte wnioski. Może lek tym razem nie działa tak skutecznie, jak jesienią, ale drużyna dojedzie do końca na pozycji lidera, nawet samym rozpędem. Najpierw został pokonany bezpośredni rywal, ale w meczu o Puchar Anglii, a teraz Southampton. Rywalom zabrakło jakości w tym starciu ligowym, bo pewnie lepszy zespół postawiłby Chelsea większe wyzwanie. Owszem, zespół traci bramki, ale to już za późno, żeby złapać go w tabeli. Przed nimi dwa spotkania ze spadkowiczami, a to zapewni koronę. Może nawet po 37 kolejce, kto wie. Tottenham na pewno rzucił wyzwanie, ale zabrakło tej odrobiny jakości. Oni muszą się postarać o zajęcie drugiej pozycji, bo Manchester City pewnie zakończy sezon mocno, a jak Tottenham znów złapał kryzys, to skończy się tylko, albo aż, trzecim miejscem. Na pewno nie tytułem, bo komplet wygranych nie wymaże czterech punktów straty. W wiele rzeczy mogę uwierzyć, ale nie w to, że Chelsea przegra dwa mecze z pięciu do końca sezonu, a Tottenham wygra wszystko.

No i starcie, które miało być ozdobą tej mini serii spotkań, a wyszło trochę nijako. Pojedynek dwóch drużyn z Manchesteru na pewno był ciekawy, ale głównie dla taktyków, którzy będą analizować te wszystkie smaczki i pomysły, oraz reakcje obu szkoleniowców. Z Chelsea się udało, ale Jose Mourinho znał ten zespół, dlatego było łatwiej. Teraz część winy za bezbramkowy remis można zrzucić na kontuzje, bo brak Zlatana w ataku było widać. Ciekawe co się teraz stanie ze Szwedem. Uraz wykluczy go z gry pewnie na kilka miesięcy, pytanie jest w jakiej formie wróci, ale przede wszystkim w którym zespole. Czy to będzie chińska drużyna, amerykańska, czy jednak ta z Manchesteru. Tylko że to nie są problemy Manchesteru City. Ta drużyna ma swoje. Powiedziałbym na pierwszy rzut oka ślepe przywiązanie do statystyki posiadania piłki i próba zbudowania tego, co się udało kilka sezonów temu w Barcelonie. Na drugi pewne wybory personalne szkoleniowca, bo niezależnie czy zespół będzie drugi, czy czwarty, pojawią się pytania dlaczego. A jak piąty, to żartobliwie można powiedzieć, że zapłoną gilotyny i będą szykowane stosy. Na pewno sezon bez żadnego trofeum nie zostanie dobrze przyjęty przez władze klubu. Pytanie na lato, to jakie zmiany zostaną wprowadzone. Bo to, że jakieś będą, jest oczywiste. Z samego meczu przebije się do wiadomości czerwona kartka, jaką zobaczył Marouane Fellaini. Moim zdaniem dal się umiejętnie sprowokować, a od zawodnika grającego na tym poziomie wymaga się po prostu więcej. Tylko że to było tak późno w meczu, że nie miało większego znaczenia. Goście się po prostu okopali jeszcze bardziej i tym to się skończyło. Jak widać szkoleniowiec Manchesteru United nie potrafi wygrać każdego meczu. Dlatego kibice tej drużyny mogą się obawiać przed spotkaniami Ligi Europy.

Jednak przed nami następna kolejka Premier League. W sobotę pożegnanie Sunderlandu, czyli ich starcie z Bournemouth. Jednocześnie Southampton – Hull. Jak goście wygrają, to będą bliżsi dokonania niemożliwego. W niedzielę Everton – Chelsea (pęknie, nie pęknie Romelu Lukaku), a potem kolejne derby Londynu Tottenham – Arsenal. Tylko że tym razem, co jest pewną nowością, słabsza drużyna jedzie do silniejszej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz