_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.04.2017

Refleksje po pierwszych meczach 1/8 Ligi Mistrzów 2017


Lekko, łatwo i przyjemnie wygrali ci, których typuję do awansu. Dla mnie nie było niespodzianek, mimo że bukmacherzy widzieli faworytów w innych zespołach. To nie moja wina, a poniżej pary:


Juventus FC 3 – 0 FC Barcelona

Rozumiem, że łatwo szukać analogii z poprzednimi spotkaniami, cieszyć się, że to tylko trzy bramki, liczyć na magię stadionu w rewanżu i tak dalej w tym stylu, ale prawda jest taka, że Barcelona odpadła. Juventus jest za silnym zespołem, żeby zdominować się w rewanżu, stracić głowę, masę bramek i skończyć z porażką, która zostanie zapamiętana na lata, to znaczy do następnej edycji. Ta Barcelona jest za słaba, żeby osiągnąć taki wynik. Coś się po prostu kończy, bo piłka nożna się zmienia każdego dnia, a to co przynosiło sukcesy wczoraj, jutro będzie tylko receptą na porażki. Tej lekcji, pokonania siebie i własnych słabości, Barca nie odrobiła. W poprzedniej rundzie pomógł zespół PSG, dlatego się udało. Teraz jednak to się nie zdarzy, Juventus aż tak miłosierny nie jest.


Borussia Dortmund 2 – 3 AS Monaco FC

Spotkanie w cieniu ataku terrorystycznego na autobus, którym niemiecka drużyna zmierzała na mecz we wtorek. Dlaczego wybrano akurat taki cel? Moim zdaniem z jednego prostego powodu. Europejski futbol jest tym, czego nienawidzą osoby chcące pozostać w poprzednim wieku, rozrywanym konfliktami na tle narodowościowym, religijnym, czy społecznym. Futbol po prostu jednoczy, bo jak tu być rasistą, skoro w twojej ulubionej drużynie grają piłkarze o różnych kolorach skóry, wierzący w różnych bogów albo niewierzący w ogóle, pochodzący z różnych miejsc. Trudno wtedy sądzić przykładowo, że wszyscy biali są źli, ale ci z mojej drużyny jednak nie. Coś tu musi się zmienić, bo inaczej zwariujemy próbując dopasować świat do starych klisz. Tak samo jak futbol, zmienia się świat, pytanie tylko kto prowadzi w tym niby-wyścigu. No a sam mecz na pewno był ciekawy, mimo że rozgrywany z jednodniowym poślizgiem. Trudno powiedzieć, jaki wpływ na niemiecki zespół miało to zamieszanie. Nie dziwi więc, że do przerwy przegrywał on 0-2 i mimo że wygrał drugą połowę, to szans w rewanżu za dużych nie ma. Ten przestrzelony rzut karny zrobił więcej złego niemieckiej drużynie, bo z jakiegoś powodu stanęła ona wtedy na murawie. W rewanżu Monaco może zagrać ostrożnie, wyczekując na błędy rywala, a potem skarcić go i to boleśnie. Pisałem, że ta Borussia mnie nie przekonuje i to znalazło potwierdzenie na murawie. Jeszcze ten wynik można uznać, że wyciągnęli, ale już rewanż? To będzie za dużo, bo Monaco raczej nie spuchnie jak inna francuska drużyna w poprzedniej rundzie.


FC Bayern Monachium 1 – 2 Real Madryt CF

Indywidualności przeważyły losy tego meczu, a tych więcej miał po prostu Real. No a jak się ma gracza takiego kalibru, jak Cristiano Ronaldo, to aż żal nie skorzystać z jego umiejętności. Nie mam za dużego przekonania, że obecność w składzie Bayernu Roberta Lewandowskiego pomogłaby zespołowi. Była co prawda szansa na objęcie dwubramkowego prowadzenia, ale rzuty karne trzeba wykorzystywać, bo jak nie, to duża szansa, że to się zemści. Ogólnie, Real miał przewagę, a Bayern był za bardzo nieskuteczny, żeby wypracować lepszy wynik. Rewanż? Nie sądzę, że Bayern to odrobi. Po prostu tu też coś wymaga pewnej poprawy, a na to jest mało czasu.


Atletico Madryt 1 – 0 Leicester FC

Tylko jeden gol, można więc marzyć w rewanżu. Tylko angielski zespół może i powinien być zadowolony, bo innego dnia wracałby do siebie z bagażem kilkubramkowym. W rewanżu to Leicester będzie zmuszone do atakowania, a to wspaniała wiadomość dla rywala. To chyba każdy zespół lubi grać z kontry, bronić się, za dużo nie myśleć o wydarzeniach na boisku. Dlatego rewanż będzie jeszcze trudniejszy, niż pierwszy mecz. Tutaj było pokażmy, na co nas stać. W przyszłym tygodniu będzie musimy, a na to Leicester ma za mało argumentów. No i też to mała przerwa, żeby opracować jakiś super plan taktyczny, który zaskoczy rywala. Ta przygoda z europejską piłką na pewno była miła, skarbnik się ucieszył, ale to koniec. W cudowne zbiegi okoliczności nie za bardzo wierzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz