_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

06.01.2018

Podsumowanie grudnia 2017 w Premier League


Ostatni miesiąc roku zakończył się. Zaliczyłem też do niego mecze z początku stycznia, bo kolejka zaczęła się jeszcze w grudniu. Nieprzypadkowo mecze w tym miesiącu mają potem wpływ na tabelę. W końcu jak się teraz wpadło w dołek formy, to potem trudno odrobić dystans. Porównując wyniki miesięczne można się zdziwić, bo pierwsza piątka właściwie została taka sama. Wypadł jedynie jeden zespół z Londynu, ale zastąpiła go inna drużyna z tego miasta. Trudno więc mówić o przypadku, że tabela wygląda tak, jak wygląda. No ale czas na zespoły, tradycyjnie od najsłabszych.


Miejsce 20 Watford (bilans 0.50 punktu na mecz i bilans bramkowy -8; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.50 i +2)

Niezbyt optymistycznie, bo przegrali mecze, które były z rywalami będącymi w podobnej sytuacji. Może statystyki źle nie wyglądają, ale z takiej ilości spotkań one mogą być mylące. Jedna wygrana i jeden remis wystarczył na 0.50 za ten miesiąc. Jednak to są tylko cztery punkty, a drużyna zaczyna osiadać w tabeli. Czas się pozbierać.


Miejsce 19 Southampton (bilans 0.50 punktu na mecz i bilans bramkowy -8; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.75 i -2)

Już prawie są w strefie spadkowej, więc muszą zadać sobie pytanie, co jest nie tak. Na papierze wszystko wygląda ładnie, poza miejscem w tabeli i liczbą punktów. Otworzyło się okienko, odszedł Virgil van Dijk (mam wrażenie, że ta sytuacja psuła szatnię), są więc pieniądze, które trzeba umiejętnie zainwestować.


Miejsce 18 West Bromwich (bilans 0.50 punktu na mecz i bilans bramkowy -5; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.50 i -5)

Cztery punkty do bezpiecznego miejsca, bez poważnych zmian w składzie wiele się nie zmieni na korzyść. Zbudował go jeszcze Tony Pulis, a teraz jest już nowy szkoleniowiec. Przegrali mecze z drużynami będącymi obok w tabeli, więc można powiedzieć, że będzie trudno. Bo tak właściwie tylko desperaci będą chcieli zmienić klub na prawie pewnego spadkowicza.


Miejsce 17 Brighton (bilans 0.75 punktu na mecz i bilans bramkowy -9; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.25 i 0)

Tego mniej więcej można było się spodziewać, w końcu to beniaminek. Można się co prawda podoczepiać do niektórych wyników, ale oni będą walczyć o pozostanie w lidze do końca. Dlatego takie ciułanie po punkcie może być jednym z wyróżników sezonu.


Miejsce 16 Swansea (bilans 0.88 punktu na mecz i bilans bramkowy -12; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.25 i -4)

Odblokowali się, zaczęli zdobywać bramki, ale punktów już mniej, więc dokonali zmiany szkoleniowca. Co prawda dość uparcie pracują nad swoim spadkiem, ale może im się nie uda zrealizować tego celu. Wiele będzie zależeć od okienka transferowego, ale słowa obecnego szefa drużyny o sardynkach, a nie homarach, w kontekście możliwych wzmocnień, wydają się przepowiadać przyszłość.


Miejsce 15 Stoke (bilans 0.88 punktu na mecz i bilans bramkowy -11; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.50 i -4)

47 straconych bramek, gratulacje, jesteście liderem. No ale chyba nie o to chodziło. Mam wrażenie, że za długo trwa saga ze zwolnieniem obecnego szkoleniowca, a największym problemem następcy będzie niewystarczająca liczba spotkań do rozegrania. Cały czas mam przekonanie, że ich stać na więcej, pod warunkiem, że pracę odrobi szkoleniowiec. Który to już małe zmartwienie, ale obecny tego nie potrafi.


Miejsce 14 Bournemouth (bilans 0.88 punktu na mecz i bilans bramkowy -8; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.75 i +4)

Rzadko przegrywają tracąc wiele bramek, z reguły te wyniki są przyzwoite z ich punktu widzenia. Rozumiem, że różnica -8 w bramkach temu przeczy, ale trafili na dwa zespoły, które zdobywają bramki z reguły jak chcą. Dlatego nie ma się co przejmować. Bitwy, które muszą wygrać, czekają ich w następnych miesiącach.


Miejsce 13 Newcastle (bilans 0.88 punktu na mecz i bilans bramkowy -4; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.25 i -7)

W tym klubie występuje coś, czego nie lubię za bardzo. Ciągłe spoglądanie w przeszłość i szukanie w niej inspiracji do rozwiązania problemów teraźniejszości. Rozumiem, że to popularne w momencie, kiedy nie idzie, ale dużego sukcesu z tego nie będzie. Pozbierali się w momencie, kiedy zajrzał im w oczy spadek, ale wciąż to jest za mały dystans, żeby się nie przejmować. Zimowe okienko i fundusze, to problem na dziś.


Miejsce 12 Burnley (bilans 1.13 punktu na mecz i bilans bramkowy -3; w poprzednim miesiącu odpowiednio 2.25 i +3)

Liga potrafi być jednak okrutna, bo ta piękna baśń o sukcesie kogoś, kto nie miał do tego podstaw, zdarza się raz na 20-30 lat. Mecze z silnymi ich zweryfikowały, bo jak w meczach na swoim stadionie bilans to 1-5 w bramkach, to nie jest za dobrze. No ale pozostanie w lidze już jest praktycznie pewne, a na walkę o coś więcej nie ma muskułów organizacyjno-finansowych.


Miejsce 11 Huddersfield (bilans 1.13 punktu na mecz i bilans bramkowy -2; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.75 i -9)

W grudniu wygrali dwa mecze, ale potem osiedli już na laurach i trzy następne zremisowali. Nie czepiałbym się za bardzo, bo poduszka nad strefą spadkową jest. Tylko to boli, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że mogło być lepiej, a nie jest. Tylko że oni są beniaminkiem, więc to tłumaczy pewne rzeczy.


Miejsce 10 Arsenal (bilans 1.38 punktu na mecz i bilans bramkowy zero; w poprzednim miesiącu odpowiednio 2.25 i +6)

Przegrany tego miesiąca, takie mógłbym przyznać im wyróżnienie. Okazało się, że nie było budowania formy na grudzień. W tym miesiącu nie pokonali tak właściwie żadnego klubu, który był mocniejszy. Remis w derbach? Piłkarze chcieli przypomnieć światu, że są i kontrakt im się niedługo kończy. Wiele będzie zależeć od tego, jakie zmiany zajdą w szatni klubu i jak ona będzie wyglądać w pierwszy dzień po zamknięciu się okienka.


Miejsce 9 Everton (bilans 1.50 punktu na mecz i bilans bramkowy +2; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.75 i +2)

Lekarstwo działa można powiedzieć, bo drużyna o spadku z ligi raczej nie myśli. Przypominam, że jak pod koniec listopada zlał ich Southampton, to byli na 16 miejscu w tabeli z całkiem realnymi szansami na spadek. Teraz są w środku, ale to nie ten sezon, kiedy mogliby walczyć o czołowe miejsca. Miesiąc dużo zmienił w ich sytuacji, a mogło być nawet lepiej, ale siła składu była za mała. To nie teraz, żeby błysnąć.


Miejsce 8 West Ham (bilans 1.50 punktu na mecz i bilans bramkowy +3; w poprzednim miesiącu odpowiednio 0.25 i -9)

Wygrali ważne mecze, już patrzą z góry na strefę spadkową. Pisałem, że mają trudne mecze w grudniu, pod koniec miesiąca przyszła zadyszka, ale oni wygrali mecz z sąsiadem w tabeli. Rzecz jasna nie można siadać i się cieszyć, bo drużyny z miejsc 10-20 walczą o pozostanie w lidze, ale na koniec chodzi o to, by nie być w ostatniej trójce i to pewnie drużyna zrobi.


Miejsce 7 Leicester (bilans 1.63 punktu na mecz i bilans bramkowy +3; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.25 i -1)

No i proszę, do połowy miesiąca wygrali wszystko, a potem chyba zlekceważyli rywala, co przerwało serię. Gromadzą punkty gdzie się da, więc oni już nie myślą o tym, że spadną z ligi. W połowie października takie ryzyko było, ale tutaj zmiana szkoleniowca zdała egzamin. 7-8 miejsce na koniec to szczyt ich możliwości, o tym trzeba pamiętać.


Miejsce 6 Crystal Palace (bilans 1.63 punktu na mecz i bilans bramkowy +4; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.67 i 0)

Zgoda, pięciu wygranych nie było, ale o włos mieliby na rozkładzie Manchester City, a to budzi podziw. Zdaję sobie sprawę, że dystans od strefy spadkowej jest niewielki, ale pod koniec listopada byli w strefie spadkowej, nawet na ostatnim miejscu. Dlatego fakt, że teraz są na 14 pozycji, zasługuje na szacunek.


Miejsce 5 Manchester United (bilans 1.88 punktu na mecz i bilans bramkowy +5; w poprzednim miesiącu odpowiednio 2.25 i +4)

Jednak nie, tytułu nie będzie. Nie ma też takiej przewagi nad ligą, jaką chcieliby widzieć kibice. Nie chodzi o to, że sąsiad z miasta jest tak daleko, ale dystans nad piątym miejscem jest wciąż niewielki. Na początku grudnia to było siedem punktów, teraz jest sześć. Moim zdaniem to dużo lepszy wskaźnik tego, jak silny jest skład i wyznacznik tego, ile będzie pretensji do szkoleniowca.


Miejsce 4 Tottenham (bilans 2.13 punktu na mecz i bilans bramkowy +11; w poprzednim miesiącu odpowiednio 1.00 i -2)

Pomyśleć, że mogło być lepiej. Nie chodzi o mecz z Man City, ale o dwa remisy, które powinny zakończyć się ich wygranymi. Tak jak liczymy stracone punkty, to pomału wychodzi z tego miejsce piąte na koniec. Zakładam, że to zaboli. Dlatego muszą zacząć wygrywać mecze, zwłaszcza z rywalami chcącymi zająć te same pozycje na koniec. Wtedy ciągle jest przewaga nad nimi, nawet jak się rozda punkty tym słabszym.


Miejsce 3 Chelsea (bilans 2.13 punktu na mecz i bilans bramkowy +11; w poprzednim miesiącu odpowiednio 2.50 i +6)

Ucichły spekulacje o możliwej pracy obecnego szkoleniowca w roli selekcjonera włoskiej kadry, ale im bliżej finałów w Rosji, tym będą one silniejsze. W lidze wydaje się, że walka o pierwszą czwórkę wróciła na właściwie tory, z punktu widzenia drużyny z Londynu. Oczywiście wiele będzie zależeć od okienka, ale podstawa już jest. Dlatego nazwisko szkoleniowca ma mniejsze znaczenie, bo tu się nie buduje, a raczej utrzymuje ten stan, który jest i poprawia tylko niektóre elementy.


Miejsce 2 Liverpool (bilans 2.25 punktu na mecz i bilans bramkowy +15; w poprzednim miesiącu odpowiednio 2.50 i +9)

W mojej nieoficjalnej klasyfikacji wygrany tego miesiąca. Po pierwsze jest dystans nad piątym miejscem, a to przecież najlepsza droga do Ligi Mistrzów. Po drugie został zaadresowany (bardzo lubię to słowo w tym kontekście) problem z defensywą i jej liderem. Virgil van Dijk wydaje się być najlepszą z możliwych odpowiedzią na ten szwankujący element. Philippe Coutinho w Barcelonie? To było pewne od sierpnia, więc musi być ktoś, kto go zastąpi. No i nie rozbije tego systemu, który jest. Bo jak nie, to może rodzić to problemy, ale jak wszystko jest zaplanowane, to pozostaje tylko podpisać pewne umowy i koniec. Kto wie, czy w tym okienku Liverpool nie przesądzi walki o pierwszą czwórkę, ograniczając kontyngent z Londynu do jednego zespołu.


Miejsce 1 Manchester City (bilans 2.75 punktu na mecz i bilans bramkowy +16; w poprzednim miesiącu odpowiednio 3.00 i +6)

Seria przerwana, 31 grudnia zespół wyrwał remis z paszczy przegranej. I kto miał największy wpływ na to zdarzenie? Bramkarz, bo obronił rzut karny wykonywany w doliczonym czasie gry. Tak to jest, jak słabszy mecz rozgrywają zawodnicy grający przed nim. Tylko że jeden wynik niczego nie zmienia. W wyścigu o tytuł w tym sezonie bierze udział tylko jedna drużyna. Nie wierzę w to, że Manchester City złapie taki poważny kryzys, żeby ktoś go dogonił.

Poprzedni miesiąc klik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz