_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

02.01.2018

Trzy mecze Walsall


Walsall 0 - 0 Bristol Rovers (26.12)


Walsall 1 - 2 Rotherham United (30.12)

0-1 Semi Ajayi 1'

1-1 Joe Edwards 12'

1-2 David Ball 58'


Plymouth Argyle 1 - 0 Walsall (01.01)

1-0 Ryan Taylor 67'


Trzy mecze, dużo, ale to nie przerwa noworoczna, a chciałem zobaczyć, jak zespół zagra w tych pojedynkach. Można powiedzieć, że rozegranie trzech spotkań w tydzień tak właściwie, pozwoli wysnuć pewne wnioski. No i też pierwszy mecz jakoś tak negatywnie nastroił mnie do pisania o zespole. Zapamiętałem z niego głównie solowy rajd napastnika Walsall, ale Daniel Agyei bramki wtedy nie zdobył. To był, można powiedzieć, collector's item, bo normalnie piłka latała gdzieś dwa piętra nad nim i niewiele mógł zrobić. Potem to już standardowa kopanina w trzeciej lidze, z której nie mogły urodzić się bramki. Drugi mecz już był ciekawszy, ale nie zakończył się wynikiem, który mógłby ucieszyć kibica klubu. Błędy w defensywie i nieskuteczność w ataku, zapętlone do entej potęgi. Dlatego nie dziwi porażka, bo rywal wiedział, po co jest na boisku. Walsall chyba niekoniecznie. No i trzeci mecz, w którym gdzieś tak w okolicach 55-60 minuty pomyślałem czas na zmiany, bo od walenia głową w mur nic się nie zmieni. Tylko rozboli głowa. Na ławce rezerwowych byli zawodnicy, którzy mogli coś zrobić na murawie. Simeon Jackson wyciągnięty z lodówki można powiedzieć, Maz Kouhyar, Kieron Morris czy Daniel Agyei. Tylko do tego potrzebny jest szkoleniowiec, który nie boi się popełnić błędu. Bo jak się boisz, to nic nie zrobisz, a błąd i tak popełnisz. Niektórzy zawodnicy pojawili się później na murawie, ale to nie przypominało planu, a nerwowe ruchy, żeby zremisować. Dlatego skończyło się tak, jak skończyło. Zaczął się styczeń, zespół jest o włos nad strefą spadkową. 18 miejsce, trzy punkty przewagi nad nią, zaległy mecz, ale to pewna porażka. Półtora roku umowy szkoleniowca to chyba jedyny powód, dlaczego jest jeszcze w klubie. Trudno dostrzec jakiś progres, więc zwolnienie wydaje się jedyną opcją. Póki jest trzecia liga, to jest, ale z czwartej zespół już chyba nie wróci. Robi się za duża różnica między zespołami, które chcą iść wyżej, a zespołami, które po prostu wegetują w niższych ligach, uporczywie czekając na Dziadka Mroza można zażartować. Czyli bogatego sponsora, który z niczego właduje miliony. Gdyby zespół awansował w sezonie 2015/2016 to teraz pewnie walczyłby o utrzymanie się w Championship, bądź wylądował w trzeciej lidze, ale miałby poduszkę finansową. Teraz jej nie ma, a spadek z ligi robi się bardzo realny, ale nie z drugiej do trzeciej, a z trzeciej do czwartej. Następny mecz 13 stycznia, a więc jest czas, żeby coś zmienić. Oxford United u siebie to dobry rywal w razie czego, ale trzeba działać. Tym bardziej, że wkrótce odejdzie połowa chyba zespołu, ta wypożyczona z innych klubów. Teraz jest trudno, a co będzie później? Strach myśleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz