_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.02.2018

Powrót Ligi Mistrzów (wiosna 2018, część pierwsza)


Nie da się ukryć, że wraca Liga Mistrzów. Za oknem przebija się wiosna, wiosenne przeziębienie w toku, a na boiskach piłkarze będą musieli zacząć kolejną stronę powieści, która zakończy się w Kijowie pod koniec maja. Tylko że to trudne napisać te wszystkie literki, bo konkurencja jest zacięta i walczy o każdą kartkę papieru. No ale czas na pary.


FC Basel – Manchester City 

Z całym szacunkiem, ale to nie będzie wielki pojedynek. Faworyt jest jasny, widzi się mniej więcej w finale, dlatego nie może i nie potknie się już teraz. Po to jest przewaga i spokój w lidze, po to jest ten szkoleniowiec i ci piłkarze. Dlatego nie sądzę, że tu będą większe emocje. Do pierwszej bramki to mogą być, ale rewanż jest i tak w Anglii. 


Juventus – Tottenham

Trochę szkoda, że tak szybko, bo nie lubię, kiedy angielska drużyna odpada, a w tej parze ma na to duże szanse. Przewaga doświadczenia jest po stronie włoskiego zespołu, a kontuzje raczej nie będą miały większego wpływu. Rewanż jest w Anglii, ale to może nic nie znaczyć. No chyba że Spurs zagrają po prostu dobry dwumecz i potwierdzą tym samym, że wchodzą do europejskiej pierwszej ligi. 


Real Madryt – PSG 

Przedwczesny finał. Z jednej strony Real, który wygrał Ligę Mistrzów trzy razy w ostatnich czterech latach. Tylko bohaterowie się starzeją, a klub delikatnie osiada na laurach. To nie jest przypadek, że na dziś tracą kilkanaście punktów do lidera. Normalna sinusoida, po okresie dobrym przyszedł słabszy. PSG to coś innego. Sytuację w lidze mają pod kontrolą, a brakuje im sukcesu w Europie. Sukcesu przez duże S. Dlatego delikatnie typowałbym PSG, bo jak nie, to będzie trzęsienie ziemi w zespole i klubie. Porażka Realu nie wstrząśnie światem, a porażka PSG wywróci ich świat do góry nogami. 


Porto – Liverpool 

Mam kłopot, bo nie wiem, który Liverpool zobaczymy. Potrafią pokonać lidera, a potem stracić masę punktów. Podejrzewam, że to problemy z motywacją, a raczej przemotywowaniem zespołu. Tutaj powinno być łatwiej, bo mecz nie ma aż tak wielkiej stawki. Rozumiem, że to Liga Mistrzów, ale oczy całego świata będą patrzeć na Madryt, a potem na Paryż. Mecz The Reds lekko ucieka w tło. Ofensywa Liverpoolu powinna wystarczyć na pokrycie ewentualnych błędów w obronie. Nawet na wyjeździe, bo na swoim stadionie to może być wygrana do zera. 

Za tydzień dwa kolejne dni i nowe zespoły, a rewanże szósty i siódmy marca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz