_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2018/2019

Nie będę ukrywał, że chciałem zacząć inaczej, słowami ‘czeka nas kolejny sezon w lidze Mistrzów Świata’. No dobrze, reprezentacja tak wy...

13.02.2018

Powrót Ligi Mistrzów (wiosna 2018, część pierwsza)


Nie da się ukryć, że wraca Liga Mistrzów. Za oknem przebija się wiosna, wiosenne przeziębienie w toku, a na boiskach piłkarze będą musieli zacząć kolejną stronę powieści, która zakończy się w Kijowie pod koniec maja. Tylko że to trudne napisać te wszystkie literki, bo konkurencja jest zacięta i walczy o każdą kartkę papieru. No ale czas na pary.


FC Basel – Manchester City 

Z całym szacunkiem, ale to nie będzie wielki pojedynek. Faworyt jest jasny, widzi się mniej więcej w finale, dlatego nie może i nie potknie się już teraz. Po to jest przewaga i spokój w lidze, po to jest ten szkoleniowiec i ci piłkarze. Dlatego nie sądzę, że tu będą większe emocje. Do pierwszej bramki to mogą być, ale rewanż jest i tak w Anglii. 


Juventus – Tottenham

Trochę szkoda, że tak szybko, bo nie lubię, kiedy angielska drużyna odpada, a w tej parze ma na to duże szanse. Przewaga doświadczenia jest po stronie włoskiego zespołu, a kontuzje raczej nie będą miały większego wpływu. Rewanż jest w Anglii, ale to może nic nie znaczyć. No chyba że Spurs zagrają po prostu dobry dwumecz i potwierdzą tym samym, że wchodzą do europejskiej pierwszej ligi. 


Real Madryt – PSG 

Przedwczesny finał. Z jednej strony Real, który wygrał Ligę Mistrzów trzy razy w ostatnich czterech latach. Tylko bohaterowie się starzeją, a klub delikatnie osiada na laurach. To nie jest przypadek, że na dziś tracą kilkanaście punktów do lidera. Normalna sinusoida, po okresie dobrym przyszedł słabszy. PSG to coś innego. Sytuację w lidze mają pod kontrolą, a brakuje im sukcesu w Europie. Sukcesu przez duże S. Dlatego delikatnie typowałbym PSG, bo jak nie, to będzie trzęsienie ziemi w zespole i klubie. Porażka Realu nie wstrząśnie światem, a porażka PSG wywróci ich świat do góry nogami. 


Porto – Liverpool 

Mam kłopot, bo nie wiem, który Liverpool zobaczymy. Potrafią pokonać lidera, a potem stracić masę punktów. Podejrzewam, że to problemy z motywacją, a raczej przemotywowaniem zespołu. Tutaj powinno być łatwiej, bo mecz nie ma aż tak wielkiej stawki. Rozumiem, że to Liga Mistrzów, ale oczy całego świata będą patrzeć na Madryt, a potem na Paryż. Mecz The Reds lekko ucieka w tło. Ofensywa Liverpoolu powinna wystarczyć na pokrycie ewentualnych błędów w obronie. Nawet na wyjeździe, bo na swoim stadionie to może być wygrana do zera. 

Za tydzień dwa kolejne dni i nowe zespoły, a rewanże szósty i siódmy marca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz