_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2018/2019

Nie będę ukrywał, że chciałem zacząć inaczej, słowami ‘czeka nas kolejny sezon w lidze Mistrzów Świata’. No dobrze, reprezentacja tak wy...

10.08.2018

Premier League - zapowiedź sezonu 2018/2019


Nie będę ukrywał, że chciałem zacząć inaczej, słowami ‘czeka nas kolejny sezon w lidze Mistrzów Świata’. No dobrze, reprezentacja tak wysoko jednak nie wskoczyła, ale słowa 'czeka nas kolejny sezon w najbardziej emocjonującej lidze świata', już się obronią. Skoro tak, to co nas będzie czekać? Wydaje się, że walka o tytuł, nawet jak będzie, to za długo nie potrwa. Co innego walka o pierwszą czwórkę, czy uratowanie się przed spadkiem. Idą nowości, bo okienko transferowe zamknęło się wczoraj, a przerwa zimowa będzie od następnego sezonu. Ale w lutym, więc spokojnie, mecz na święta zostanie. No i są nowi szkoleniowcy, nowi zawodnicy, nowe emocje i nowe pomysły. Jak w każdym sezonie. 


Arsenal 
poprzedni sezon – miejsce 6; punktów 63; bilans bramkowy +23 

No i właśnie odnośnie tych nowości. Nowy szkoleniowiec, nowa taktyka, nowi piłkarze, nowe spojrzenie na klub, w skrócie nowy Arsenal. Tylko czy nowy będzie wynik na koniec, to dobre pytanie. Na pewno cel postawiony został bardzo jasno. Powrót do Ligi Mistrzów, a reszta? Nie ma znaczenia tak właściwie. Będzie co prawda trochę czasu poświęconego na naukę piłkarskiego życia w Anglii, ale to powinno się szybko zakończyć. W końcu ma być inaczej. Czy lepiej? Sezon pokaże. 


Bournemouth 
poprzedni sezon – miejsce 12; punktów 44; bilans bramkowy -16 

Uwaga, uwaga, nadchodzi sezon weryfikacji. Szkoleniowiec, łączony luźno z Arsenalem, został jednak w drużynie. Podobnie jak wyzwania, bo to jest zespół mogący zlecieć z ligi. Ponownie wiele zależy od tego, czy będą regularnie gromadzić punkty, czy znajdzie się dobry strzelec w ich szeregach (albo strzelcy bramek), wreszcie czy defensywa w końcu wejdzie na ten wyższy poziom. Bo jak nie, to będą w ostatniej trójce. Co prawda chwali się szkoleniowca, ale nawet najlepsi mają słabsze momenty. Pytanie polega na tym, jak sobie z nimi poradzą. 


Brighton 
poprzedni sezon – miejsce 15; punktów 40; bilans bramkowy -20 

Ależ mieli pracowite lato. W teorii mogliby się pokusić o wystawienie nowego składu, a to rzadkie osiągnięcie. No ale wyzwanie ich czekające to usprawiedliwia. Chcą pozostać w lidze, szukają zawodników, którzy strzelą te potrzebne bramki, ale to zawsze jest ryzyko. Zawodnik może się nie wkomponować w zespół, czy w ligę. Tylko jak się wszystko ładnie zgra ze sobą, to grozi nawet górna połówka tabeli. Po prostu co sezon ktoś wstępuje w rolę czarnego konia, więc w tym to może będą oni. 


Burnley 
poprzedni sezon – miejsce 7; punktów 54; bilans bramkowy -3 

Nie, nie uda się. Nie uda się powtórzyć takiego sezonu jak poprzedni, zwłaszcza że jeszcze trzy sezony temu grali w drugiej lidze. Dodatkowo wzmocnili formację, która tego nie potrzebowała za bardzo. Spadek raczej im nie zagrozi, ale już opuszczenie się do dolnej połówki tabeli tak. Niżej raczej nie, bo jakieś tam resztki jakości zostały, a to powinno pozwolić im pozostać na następny sezon. Oczywiście puchary zabiorą trochę sił, ale wszystko można odrobić w razie czego. Tylko ta europejska przygoda pucharowa będzie ostatnia na jakiś czas. 


Cardiff 
poprzedni sezon – drugie miejsce w Championship 

Kolejny zespół, który wraca, chociaż tutaj będzie inaczej. Po pierwsze oni w najwyżej lidze grali dawno temu, a jak awansowali kilka sezonów temu, to wylecieli jeszcze szybciej. Czy teraz będzie inaczej? Patrząc na zespół, to będzie trudne. Patrząc na szkoleniowca, życzyłbym mu jednak pozostania w lidze, ale to na pewno nie będzie takie łatwe. Skład ma tyle dziur, że aż trudno o nich pisać. Pozostaje jedynie trzymać kciuki, żeby zespół na przekór wielu osobom, jednak został w lidze. Nic innego tak właściwie nie zostało. 


Chelsea 
poprzedni sezon – miejsce 5; punktów 70; bilans bramkowy +24 

Wiem, co klub chciałby osiągnąć. Oprócz załatwienia spraw wizowych prezesa rzecz jasna. No ale to żart. Powrót do Ligi Mistrzów jest poważniejszą kwestią, chociaż to zapowiada się na trudne. O wzmocnieniach składu można zawsze dyskutować (że nie takie, że za późno i tak dalej), ale gracze którzy zostali, mogą już być mentalnie poza drużyną. Oczywiście będą się chcieli pokazać, ale wydaje się, że kończy się pewien rozdział albo epoka w życiu klubu. 15 lat dla prezesa to dużo. Można po tym okresie dokonywać pewnych podsumowań i zastanawiać się na przykład, dlaczego szkółka nie produkuje tych młodych, zdolnych, głodnych gry. Będzie o czym myśleć w razie czego, tym bardziej, że zapowiada się na kolejny sezon zakończony poza pierwszą czwórką. No ale różnica między piątą, a czwartą pozycją na koniec może być niewielka. 


Crystal Palace 
poprzedni sezon – miejsce 11; punktów 44; bilans bramkowy -10 

Mieli być niespodzianką w poprzednim sezonie, a mogli skończyć ligę niżej. W tym, no cóż. Na pewno mają ciekawych zawodników, a duet Zaha-Benteke może popsuć krwi rywalom. Pod warunkiem, że ten drugi jeszcze pamięta, jak się strzela gole. Żart? Może jednak nie. Dla obecnego szkoleniowca to ostatnia szansa na zrobienie czegoś wielkiego, ale trudno wygrać z ograniczeniami składu, jakie są. Nawet najlepsza taktyka niewiele da, jak rywal będzie miał przewagę jakościową. Dlatego może się skończyć sezonem przejściowym i spokojnym miejscem w środku stawki. W pucharach zespół może się pokazać, ale to będzie zależało od losowań. 


Everton 
poprzedni sezon – miejsce 8; punktów 49; bilans bramkowy -14 

W końcu mają swojego szkoleniowca, na którego cierpliwie czekali od połowy poprzedniego sezonu. Przewietrzył on odrobinę szatnię, bo co jak co, zakupy z poprzedniego sezonu trudno uznać za udane. Wydaje się, że zespół pomału wraca do stanu, w którym zostawił go David Moyes. Czyli znów mamy zespół, który będzie trudny do pokonania, mogący napsuć krwi lepszym (na papierze) rywalom i bijący się o miejsca pucharowe (ciekawe, czy też na papierze). Wiem, że w klubie marzy się o Lidze Mistrzów, ale na to za wcześnie. Dajmy trochę czasu szkoleniowcowi, który będzie chciał coś udowodnić. 


Fulham 
poprzedni sezon – trzecie miejsce w Championship 

Kolejny zespół, który wraca z czeluści Championship, można zażartować. Ciekawe, czy ktoś jeszcze pamięta Felixa Magatha i leczenie kontuzji serem, hmm? Od tego czasu się zmieniło kilka rzeczy, ale wydaje się, że spadek z ligi im nie zagrozi. Mówiąc w skrócie, nie ten rozmiar transferowy, żeby tak od razu spaść z ligi. Oczywiście będą mieli swoje przeboje, serie słabszych wyników, o wysokich miejscach będą mogli zapomnieć, ale jak na pozostanie w lidze, to skład wydaje się być ok. Sprawia to wrażenie, że sobie poradzą. 


Huddersfield 
poprzedni sezon – miejsce 16; punktów 37; bilans bramkowy -30 

Jeden z głównych faworytów do spadku z ligi. Dlaczego? Bo to drugi sezon, zawsze niosący ze sobą wyzwania, a efekt nowości się rozwiał. Bo zdobywają mało bramek, a to będzie kosztować. Bo inne zespoły zrobiły więcej i pracowały mocniej. No i tak można dodawać kolejne zdania zaczynając od bo. Na pewno będzie trudno, bo liga już ich poznała, a zatrzymanie większości graczy niewiele znaczy. Wzmocnienia? A kto powiedział, że będą dobre? Znowu wiele zależy od pracy wykonanej przez szkoleniowca (który został w klubie), ale to też nie zawsze się udaje. Żeby daleko nie szukać, Manchester United też miał słabsze sezony, gdy rywale robili ten krok więcej. Dlatego to będzie chyba wymagający sezon, bez pewności, że zakończony sukcesem. 


Leicester City 
poprzedni sezon – miejsce 9; punktów 47; bilans bramkowy -4 

Może być ciężki sezon, bo stracili ważnego gracza, który dla mnie był podstawową opcją w ataku. Widać co prawda bramki, które zdobywał Jamie Vardy, ale największy wpływ na grę ofensywną miał Riyad Mahrez, a jego nie ma już w składzie. O sezonie mistrzowskim wszyscy chyba już zapomnieli, bo ta chwila, choć piękna, to już się skończyła. Najprawdopodobniej czeka nas sezon walki w niższych rejonach tabeli, a więc powrót do tego, co było przed tytułem. Na więcej bym nie liczył. 


Liverpool 
poprzedni sezon – miejsce 4; punktów 75; bilans bramkowy +46 

Najpoważniejszy rywal Manchesteru City w walce o tytuł. Drobiazgowo łatana była defensywa, zakupiony został bramkarz, wydaje się, że w tym sezonie nie będą już tracić głupich goli. A w ofensywie? Nawet jak Mo Salah będzie miał słabszy sezon (a to należy zakładać pod kątem rozgrywek), to tam są zawodnicy, którzy napsują krwi wielu defensywom w lidze. Oczywiście nie można pominąć wpływu kontuzji, kartek, czy obniżki formy, ale wydaje się, że Liverpool w tym sezonie będzie groźny. W lidze krajowej. Na razie wygląda na jedyny zespół zdolny do nawiązania jakiejś rywalizacji z aktualnym mistrzem. 


Manchester City 
poprzedni sezon – Mistrz Anglii; punktów 100; bilans bramkowy +79 

Jak w maju nie wygrają mistrzostwa, to będzie można mówić o zaskoczeniu. Nawet dość sporym. Dla pozostałych drużyn sukcesem może być rzucenie wyzwania, w jednym spotkaniu, czy jednej połowie meczu, ale nie w kontekście sezonu. Zespół sprawia wrażenie, że jest odpowiednio zbilansowany, nie ma zawodników jadących już tylko na nazwisku, a na ławce czeka cała masa młodych i zdolnych. To jest zespół budowany z myślą na lata do przodu (serial winners, bo po angielsku to ładniej brzmi), a nie na sezon, czy dwa. Co może zaszkodzić? Ciągłe forsowanie muru, praktycznie w każdym spotkaniu (no bo kto im rzuci wyzwanie do otwartej walki piłkarskiej) i natłok spotkań, zwłaszcza jak będzie kumulacja meczów w europejskich i krajowych pucharach oraz ligowego (przy kartkach i kontuzjach). Nie będę jednak zaskoczony poczwórną koroną. 


Manchester United 
poprzedni sezon – miejsce 2; punktów 81; bilans bramkowy +40 

Można wyczuć lekkie, sam nie wiem, rozczarowanie nadchodzącym sezonem? Może zniechęcenie, bo jak się patrzy na rywala z miasta, to można popaść w kompleksy. Problem polega jednak nie na tym, że zakupy były za małe, ale na tym, że klub i jego szkoleniowiec nie wynaleźli się na nowo. Nie mają nowego pomysłu na siebie. Dlatego może być rozczarowujący sezon. W pucharach, czy to krajowych, czy europejskich, można coś zdziałać, ale liga krajowa? Można się zacząć obawiać o miejsce w pierwszej czwórce, bo drużyn, które się tam widzą na koniec, jest kilka. Tylko będzie rozczarowany bramkarz, bo chyba liczył na coś innego, a to się zamknęło na kilka sezonów. 


Newcastle 
poprzedni sezon – miejsce 10; punktów 44; bilans bramkowy -8 

Sezon walki, ale raczej nie o pozostanie w lidze, ale o zajęcia miejsce bliżej 10 pozycji. Teoretycznie powinno się wymagać poprawy w stosunku do zakończonych rozgrywek, ale to raczej nie w lidze. Wiem, że wypożyczyli zawodnika z WBA, ale raczej nie spadnie on drugi raz z rzędu. Może się poprawią w pucharach krajowych, bo to też gdzieś wygląda jak szpilka w boku. Poprawka w lidze krajowej będzie trudna. A na miano niespodzianki sezonu, no nie wiem, chyba mają za mało argumentów. 


Southampton 
poprzedni sezon – miejsce 17; punktów 36; bilans bramkowy -19 

Wydaje się, że to dość mocny kandydat na wycieczkę do Championship. Nie jestem przekonany do osoby szkoleniowca (ze Stoke nie udało mu się spaść, ale spokojnie, teraz może to zrobić w Sotonie), linia defensywy nie wygląda za pewnie po sprzedaży filara ze środka obrony, a linia ataku, hmm, materiału na króla strzelców raczej nie ma. Wiem, że można szukać zawsze trzech słabszych od siebie, że kilka innych zespołów też ma problemy, ale jak na końcu ktoś znajdzie się w tej ostatniej trójce, to pretensje może mieć tylko do siebie. Bo nie zrobił tego, co powinien. 


Tottenham Hotspur 
poprzedni sezon – miejsce 3; punktów 77; bilans bramkowy +38 

Będzie słabszy sezon, chyba, po napompowaniu tego balonika oczekiwań w poprzednich latach. Trudno uciec od wrażenia, że to będzie sezon przejściowy. Klub wraca na swój stadion (planowane od września), pieniędzy chyba nie ma za dużo (słowo austerity może zrobić dużą karierę w klubie), a gracze mogą się zacząć niecierpliwić. Liderzy zagrali całkiem udane mistrzostwa świata, więc zainteresowanie ze strony innych zespołów będzie. Teraz więc dobre decyzje musi podjąć prezes klubu, bo chyba pewien etap się zakończył. Wbrew pozorom może w maju będzie miejsce w pierwszej czwórce, ale wszystko zależy od kombinacji poziomu umiejętności szkoleniowca i siły składu. Jak nie, to finanse klubu mogą tego nie udźwignąć. 


Watford 
poprzedni sezon – miejsce 14; punktów 41; bilans bramkowy -20 

Tak się zastanawiam, czy można mówić o nich w kategorii możliwego spadkowicza. Na pewno ta ciągła rotacja szkoleniowcami w końcu będzie miała swój efekt, od tego się nie ucieknie. Negatywny efekt. Wreszcie mają co prawda kogoś, kto pracował w klubie na zakończenie poprzedniego sezonu (poprzedni raz taka sytuacja miała miejsce prawie 10 lat temu; epizodu Giuseppe Sannino nie liczę), ale też stracili ważnego zawodnika. Mam wrażenie, że odejście Marco Silvy zaburzyło nieco rozwój klubu. Dlatego to może być trudny sezon. Tym bardziej, jak zwyżka formy po starcie sezonu była związana z osobą nowego szkoleniowca. Reasumując, może być trudno, a miejsce pod kreską mnie nie zdziwi. 


West Ham United 
poprzedni sezon – miejsce 13; punktów 42; bilans bramkowy -20 

Dużo wydali, ale najważniejsze, musi być lepiej. Szkoleniowiec został zmieniony i ten wydaje się lepszą opcją, niż poprzednik. Skład sprawia wrażenie, że jest pewien potencjał, więc trochę pracy czeka wspomnianego szkoleniowca. Tylko o co tak właściwie może walczyć klub, żeby się nie rozczarować? Na pewno górna połówka tabeli, może puchary, ale na coś więcej zespół chyba jeszcze nie jest gotowy. Najwięcej złego, można powiedzieć, wyrządziły te rozbudzone nadzieje, sprawianie wrażenia, że sukces jest tuż tuż. No a czeka nas sezon przebudowy i uspokojenia. 


Wolverhampton 
poprzedni sezon – pierwsze miejsce w Championship 

Kolejny zespół, który wraca do ligi z wygnania można zażartować. Tak ogólnie spadli z Premier League w 2004, 2012, potem jeszcze o ligę niżej, dopiero teraz chcą wrócić na poziom, na którym byli tak właściwie tak dawno, że już chyba nikt o tym nie pamięta. Żeby nie spaść od razu, przeprowadzili dość obszerną ofensywę transferową, ściągnęli kilku zawodników na już, ale dopiero sezon pokaże, czy te zakupy były dobre. Wystarczająco dobre na sezon walki i żmudnego ciułania punktów. Na coś więcej bym nie liczył. Oczywiście można zakładać, że któryś zawodnik błyśnie i tak dalej, ale to już bliskie snuciu fantazji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz