_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2019/2020

Przed nami kolejny sezon w najlepszej piłkarskiej lidze świata. Jak ktoś wątpi, to może sprawdzić wyniki finałów europejskich pucharów w...

05.11.2019

11 Gameweek Premier League (2019/2020)


Rozumiem, że delikatne opóźnienie jest, ale dopiero teraz mogę coś napisać o zakończonej kolejce. 


Sobota wbrew pozorom mogła przynieść duże niespodzianki, ale zakończyło się dobrze dla faworytów. Zarówno spotkania Liverpoolu, jak i Manchesteru City, były takie podobne. Jedni zagrali z rywalem, który umie organizować grę w defensywie, ale jednocześnie potrafi ukąsić. Drudzy trafili na rywala rozbitego dziewięcioma bramkami w poprzednim pojedynku. Wbrew pozorom to są trudne mecze dla następnego przeciwnika, bo jest chęć rewanżu, pokazania się i skoro przyjeżdża się na stadion mistrza kraju, to łatwo o odkupienie można powiedzieć. Dlatego szybko stracony gol, po błędach w defensywie, a potem? Mozolne próby zmiany wyniku. Mogło się nie udać tym razem, ale chyba nikt nie chciał psuć bilansu przed meczem meczów. Dlatego skończyło się wyrwaniem trzech punktów, niemal dosłownym. Może to był plan taktyczny na zaskoczenie rywala w następnym meczu, może pewne zlekceważenie wyzwania, może wreszcie milion innych powodów. Trudno wyrokować co dokładnie, ale się udało pokonać trudności. To najważniejsze w kontekście sezonu. W końcu zawsze wyżej jest zespół, który wygrywa wtedy, kiedy mu nie szło w poszczególnych spotkaniach. To wyniki z tych spotkań decydują o kształcie tabeli na koniec. Na chwilę obecną oba zespoły idą po mistrza, więc kto popełni mniej błędów, będzie się cieszył. Nas natomiast może cieszyć fakt, że to potrwa do końca sezonu prawdopodobnie. Tutaj nikt nie powinien odpuszczać, bo oba kluby mocno chcą. 

Wracając do niedzieli i ‘słynnego’ spotkania Everton – Tottenham. Chyba najkrócej podsumował to ktoś w necie, pisząc że było przeciętne spotkania dwóch przeciętnych zespołów. Niestety z udziałem VAR, ale spokojnie, dojdziemy do tego. Bo sam mecz, to na pewno przebudzenie się Dele Allego, bo jego bramek brakowało drużynie, na pewno powrót Evertonu, bo to rzecz pozytywna z tego meczu, może trochę ciekawych akcji. No i to koniec pozytywnych rzeczy z tego spotkania. Z negatywnych? Nieprawidłowo użyty VAR. Video weryfikacja ma pomagać sędziom, żeby uniknąć klarownych i oczywistych pomyłek. Piłka opuściła boisko, czy nie? To jest dość proste do interpretacji. Spalony? No też raczej proste, ale po tym meczu widać, że jednak nie. Faule? Duże pole do interpretacji, ale nigdy nie wiadomo, czy zawodnik próbuje naciągnąć arbitra, czy to po prostu spóźniona reakcja jego organizmu na faul, czy tylko dotyk rywala. Tutaj moim zdaniem można było inaczej rozstrzygnąć pewne akcje, ale skoro do tej pory trudno o proste rozstrzygniecie, to znaczy że to były trudne akcje. Trudne do interpretacji, trudne do rozstrzygnięcia w sekundy. Tutaj to się ciągnęło, arbiter nie chciał skorzystać z powtórki w telewizji, ktoś inny musiał niejako za niego decydować i mimo że nic nie zostało zmienione, to pozostawiło to pewien niesmak. W końcu VAR miał pomagać arbitrowi, a nie sędziować za niego. Skoro liga jeszcze się nie nauczyła korzystać z tego urządzenia, to pojawią się głosy, żeby go nie używać. Tylko opracowanie i bolesne szlifowanie procedur, to już temat na następne tygodnie. Podobnie jak rehabilitacja Andre Gomesa. Rozumiem dlaczego Son Heung-min zobaczył za to czerwoną kartkę, ale to nie była odpowiednia kara. Wejście nie było nadmiernie brutalne, to po prostu konsekwencje są okropne. Żaden zawodnik nie może odpowiadać za to, co się stanie po danym zagraniu. Jak przekroczył przepisy, to jest faul, możliwe upomnienie, no i to zostanie w pamięci zawodnika na lata do przodu. Portugalczykowi można tylko życzyć udanej rehabilitacji i powrotu na poziom, na którym był. Podobnie zawodnikowi z Korei, bo to zostanie. Czerwona kartka powinna być za zagranie z premedytacją, gdy ktoś chciał rozmyślnie złamać reguły gry. Natomiast nie może być za skutki. Niestety, taka jest właśnie Premier League. 38 kolejek, 10 meczów w każdej, 34200 minut, plus czas doliczony, czyli z grubsza ponad 35 tysięcy minut. Tak, takie faule się zdarzają, one z reguły kończą czyjeś kariery, tylko liga o nich zapomni już jutro. Takie jest właśnie życie. Oczywiście będą pamiętać o tym kluby, osoby będące w to zaangażowane, ale to z czasem przeminie, bo kolejne podobne wydarzenie je zastąpi. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że zawodnicy wrócą silniejsi. Obaj, bo co prawda tylko jeden gracz został kontuzjowany, ale obaj chyba wypadli szkoleniowcom z planów, na jakiś czas. Dlatego zawsze w karierze sportowej najważniejsze jest zdrowie. Bez niego, żaden piłkarz nie zrobi większej kariery. 

Następna kolejka to jeden mecz i nieistotna reszta. Mowa oczywiście o pojedynku 19 i 20 zespołu. Bo mecz na szczycie? E tam, pewnie znów nie będzie emocji ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz