_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2019/2020

Przed nami kolejny sezon w najlepszej piłkarskiej lidze świata. Jak ktoś wątpi, to może sprawdzić wyniki finałów europejskich pucharów w...

25.11.2019

13 Gameweek Premier League (2019/2020)


Kolejna kolejka i wielki powrót za nami. Teoretycznie przed nami zwolnienia, ale na razie piłkarski świat zamarł. 


W końcu który to już raz Jose Mourinho zasiada po raz pierwszy na ławce trenerskiej któregoś zespołu. Oczywiście pozostają pytania, czy odrobił lekcję z wcześniejszych rozczarowań. Nie ma się co oszukiwać, ale jakby prowadził Tottenham 10 lat temu, to można byłoby mówić, że to olbrzymi sukces klubu. Wtedy nazwisko Portugalczyka gwarantowało coś na murawie. Potem zaczęły wychodzić te wszystkie mniejsze, lub większe przywary szkoleniowca. Albo inaczej, deficyty szkoleniowca zaczęły stawać się wyraźniejsze. Kiedyś był jeszcze efekt nowości i można powiedzieć szczęście debiutanta. Wtedy jeszcze nie wiesz, jak to wygląda, albo wiesz i się tym nie przejmujesz, więc możesz działać odważnie. Bezczelnie można stwierdzić. No ale prędzej czy później przychodzi moment weryfikacji. Ta chyba nie wypadła zbyt dobrze, bo od pewnego czasu media donosiły głównie o nowej pracy, ale poza boiskiem. Dlatego to chyba jedna z ostatnich szans dla obu stron. Klub, żeby utrzymać się na topie, musiał zbudować jakieś zainteresowanie sobą. Szkoleniowiec potrzebował klubu, który po pierwsze da mu szansę, a po drugie ma na tyle mocnych graczy, żeby coś z nimi osiągnąć. Bardzo ciekawe będzie obserwowanie, kiedy tamy puszczą i będzie kolejny konflikt z kimś, o coś. Bo pierwsze spotkanie było nawet i ciekawe, ale nie można na jego podstawie budować ogólniejszych wniosków. Po prostu część zawodników chciała podziękować poprzedniemu szkoleniowcowi, bo on dał im szansę zaistnienia w wielkiej piłce. Inna część była po prostu zadowolona, bo może czuła się w jakiś sposób wypalona decyzjami poprzednika i chciała zmiany. No i to jest szkoleniowiec, który lubi zaczynać od wygranej. Dlatego wynikiem nie ma się co przejmować. To następne spotkania zweryfikują, czy ktoś się czegoś nauczył. Zajęcie miejsca w pierwszej czwórce będzie trudne, bo po prostu rywale są mocni. 

Pokazało to spotkanie Manchester City – Chelsea, bo to był pojedynek dwóch silnych drużyn. Goście zaczęli bardzo odważnie, zdobyli gola, mieli szanse na kolejne, ale widać było, jak podłamał ich gol na 1-1. Bo rykoszet po strzale, bo to miało wyglądać inaczej, wreszcie takie zagrania nie kończą się bramką. Bo już drugi gol to był super. Riyad Mahrez zrobił to, co robił tak udanie w poprzednim zespole. Tylko trudno uciec było od wrażenia, że goście grają odważnie, odważniej niż gospodarze, ale to jeszcze nie jest to. Gdyby nie padł ten gol, albo padł bez takiego udziału szczęścia, to ten mecz mógłby się potoczyć inaczej. Tylko na końcu liczy się wynik. On jest korzystny dla gospodarzy, ale wnioski na przyszłość nie są za ciekawe. Sergio Aguero wypadł na kilka tygodni, są pewne niepokojące znaki w składzie, dlatego walka o tytuł będzie bardzo trudna. Chelsea? Nie ma większych powodów do niepokoju, bo wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. To jeszcze nie jest zespół gotowy walczyć o tytuł, ale to chyba za rok. 

Natomiast o Evertonie, tak. To już nawet nie ma siły pisać, bo sytuacja jest zła. Porażka z Norwich nie wygląda dobrze. Rozumiem emocje prezesów. Oni długo zabiegali o tego szkoleniowca, on miał im dać wymarzony awans do pucharów (Liga Europy to chyba takie minimum), a teraz można oglądać, jak rozbija się w lidze Leicester, Wolves czy beniaminek Sheffield United. Gdzie jest Everton? 15 miejsce w tabeli. Niby blisko, ale jednocześnie tak daleko. Mimo tych dużych pieniędzy włożonych w zespół. David Moyes nigdy nie miał takiego wsparcia, a potrafił zbudować silny zespół. Dlatego zwolnienie może zdarzyć się jeszcze dziś, bo wyniki są nieakceptowalne. Co zawiodło? Ogólnie mówiąc wszystko, dlatego to tak źle wygląda i ktoś musi ratować ten sezon. 

Sezonu wspomnianego Sheffield United nie trzeba ratować. Pamiętam, jak niedawno grali w trzeciej lidze. Próbowali awansować, wrócić na jakiś wyższy poziom, ale jak już znaleźli odpowiedniego szkoleniowca, to niebo jest sufitem. Ostatnia kolejka i fantastyczny mecz przeciwko Manchesterowi United. Defensywa gości mogła zrobić więcej, ale skoro nie zrobiła, to do kogo pretensje. W drugiej połowie zespół United wrócił. To głównie zasługa Brandona Williama, który zdobył gola z niczego, ale natchnął zespół do czegoś dużego. Drugi gol już normalny, ale trzeci? Stare, dobre United. Nie kojarzę tak dobrej akcji w tym sezonie. No ale gospodarze mieli atuty i wyrównali. Mecz super, ale jednocześnie mecz dwóch zespołów ze środka stawki. Od tego nie można uciec, bo te dwie drużyny są zespołami środka tabeli. Za mało atutów, żeby iść w górę, ale za dużo, żeby spaść w tabeli. Oczywiście to się zmieni, pewnie po otwarciu okienka, ale na razie ktoś się może cieszyć. I to jak, bo ten sezon jest super. Dla Czerwonych Diabłów nie do końca, ale w razie czego, jest dobry szkoleniowiec na rynku, niedawno zwolniony przez jeden klub. Nie to, że coś sugeruję, no ale wszystko jest możliwe. 

Tak samo jak następna kolejka. Zaczynamy maraton grudniowy, Chelsea – West Ham, bo ktoś musi się przełamać, a w niedzielę Wolves – Sheffield United i Leicester – Everton.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz