_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2019/2020

Przed nami kolejny sezon w najlepszej piłkarskiej lidze świata. Jak ktoś wątpi, to może sprawdzić wyniki finałów europejskich pucharów w...

06.12.2019

15 Gameweek Premier League (2019/2020)


Nie będę ukrywał, trochę lubię te kolejki w środku tygodnia. Dla mnie to wyznacznik tego, czym jest liga. Po prostu przyzwyczaiłem się do nich.


Podejrzewam, że przyzwyczajony do wygrywania meczów swojej drużyny jest też Jose Mourinho i dlatego mecz na Old Trafford był dla mnie pewnym wyznacznikiem tego, gdzie jest jego drużyna i gdzie chce zmierzać. Były oczywiście pewne zaszłości historyczne można powiedzieć, ale o historii nie powinno się mówić, ale wyciągać z niej wnioski. Na przykład mecz powinno się zacząć sekundy przed pierwszym gwizdkiem, żeby nie zostać zaskoczonym tym, co zrobi przeciwnik. Szybka akcja gospodarzy, defensywa chyba jeszcze nie w meczu, strzał i gol. Jeśli szczęście jest wtedy, gdy przygotowanie spotyka okoliczność, to z punktu widzenia Spurs nieodpowiednie traktowanie akcji nadeszło w złym momencie. Można było zrobić więcej, ale zespół tego nie uczynił. Błąd bramkarza? Można się go doszukiwać, ale on zrehabilitował się później, parując na poprzeczkę kolejne uderzenie napastnika United. To były takie momenty Cristiano Ronaldo, bo jak on grał w Manchesterze United, to potrafił zdobywać takie bramki. Albo takie, jak gol zdobyty przez Dele Allego. Co prawda była to delikatnie akcja w stylu portugalskiego szkoleniowca, ale dużo dołożył od siebie zawodnik. On wraca na swój poziom i chyba zespół będzie miał z niego dużo uciechy. Jednak nie w tym meczu, bo po zmianie stron bardzo podobny błąd. Znowu obrona pobłądziła, sam rzut karny niepotrzebny, ale skoro faulujesz we własnym polu karnym, to taka jest nagroda. Po chwili zamieszania padł gol i gra … odrobinę wystygła. Byłem mocno zaskoczony, że ten cały gwiazdozbiór ofensywny Spurs został tak dobrze wyłączony z gry. Oczywiście Alli zdobył bramkę, ale Harry Kane i Son Heung-Min? Sprawdziłbym po meczu, czy faktycznie grali, bo ich wpływ na wydarzenia meczowe nie był zbyt okazały. Koniec końców wygrywa Manchester, odrodzenie Tottenhamu napotkało pierwszy wybój na drodze. Wydaje się, że obie te drużyny skończą poza miejscem dającym prawo gry w Lidze Mistrzów. Tylko nie dlatego, że są one wyraźnie słabsze od rywali. Po prostu inne zespoły już teraz są mocniejsze i bardzo trudno będzie odrobić straty w punktach. 8-9 oczek deficytu na ten moment, to już dużo.

Zupełnie inne miejsce tabeli i mniejsza strata, ale zespół Norwich chyba zaczyna proces żegnania się z ligą. Wyjazd do Sotonu był takim spotkaniem na przełamanie się. Dobra seria gości, chyba najlepszy z możliwych rywal, ale zabrakło jakości. Stały fragment gry, z reguły można przewidywać kto do kogo zagra i jak to będzie wyglądało, ale znów rywal okazał się lepszy. To są właśnie te momenty jakości, której brakowało zespołowi gości. Drugi gol, hmm, podpisałem go jako ‘mała katastrofa w defensywie’, co raczej nie wystawia wysokich ocen drużynie. Drugie miejsce, gdzie brakowało jakości, to ofensywa. Nie można się przyczepić do tej akcji, kiedy zespół zdobył gola. To było przede wszystkim bardzo dobre podanie z głębi pola (to Alexander Tettey, dla niego brawa), no i dobre zakończenie akcji (Teemu Pukki, tym razem brawa dla niego). Tylko zabrakło zrobienia tego jeszcze raz. Tak więc detale, ale decydujące. Nie można było uciec od wrażenia, że Southampton jest lepszy, bo po prostu wie jak. Tego brakowało mi po zespole Norwich. No ale dobrze, sezon się nie kończy, można jeszcze zdobyć potrzebne punkty. Tylko tak ogólnie mówiąc, trzeba to robić odrobinę lepiej, niż Arsenal.

Spodziewałem się czegoś innego od drużyny w czasie meczu z Brighton. Pewnej reakcji na zwolnienie szkoleniowca, pewnego odreagowania. W teorii to był dobry rywal, ale jak pokazał mecz, aż za dobry, bo wygrał. Gol po stałym fragmencie, no ok, zdarza się. Pokażcie wtedy reakcję. Tylko jakoś jej nie widziałem. Narzekałem wiele razy widząc, jak grał Arsenal, gdy Arsene Wenger nie potrafił odnaleźć się na nowo, tylko teraz nie widzę niczego, co zwiastowało by jakiś promyk nadziei. Atak nie potrafi strzelać bramek, defensywa pozwala na za dużo, wokół klubu krąży za dużo krytyki, ale to wszystko z jednego prostego powodu. Oczekiwania były większe, a w momencie gdy konfrontacja z rzeczywistością nie wypada zbyt dobrze, to będzie wiele negatywnych emocji wokół klubu. To chyba jeszcze skutki pożegnania się z francuskim menedżerem, a nowy szef nie przeorał zespołu za dobrze. Ewentualnie orał głęboko, ale w złych miejscach. Powrót do Ligi Mistrzów? Z tabeli ligowej nie w tym sezonie. Z Ligi Europy? Trzeba mieć naprawdę dużo optymizmu, żeby to zobaczyć. Na chwilę obecną to widać przede wszystkim defensywę, która chyba nie potrafi zapobiegać bramkom dla rywala. To nie jest dobry prognostyk na drugą połowę tego sezonu. Okienko transferowe? Wszystko rozbija się o nowego szkoleniowca, ale kto teraz zaryzykuje swoim nazwiskiem, żeby ratować zespół? Wspomniany Wenger? On już jest na emeryturze. Tylko klub potrzebuje kogoś, kto tak jak Francuz, zrewolucjonizuje sposób funkcjonowania. To będzie niezwykle trudne. I jak znam życie, pewnie zajmie to trochę czasu i będzie można mówić o rozczarowaniu.

Następna kolejka sobota. Everton - Chelsea, chyba wiadomo dlaczego. Potem derby Manchesteru, a w poniedziałek Londynu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz