_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

12.06.2012

Krótki traktat o zmianach



Pobawiłem się i policzyłem ile zmian zostało przeprowadzonych w meczach finałów Euro 2012. Ta kwestia stała się kolejną sprawą wagi publicznej, więc należy poświęcić jej trochę uwagi. Tym bardziej, że selekcjoner naszego kraju stara się wyważyć otwarte drzwi i udowodnić coś, co jest tak właściwie niemożliwe do udowodnienia. Z 16 reprezentacji tylko Polska przeprowadziła jedną zmianę. Dziesięć innych drużyn zrobiło po trzy, pięć kadr po dwie.

W grupie D Szwedzi zaczęli robić zmiany najszybciej, bo od 63 minuty (minuty za portalem BBC klik), ale to nic dziwnego, bo przegrywali już wtedy mecz. No i tutaj zmiany, mimo że przeprowadzane dość ekspresowo jak na piłkę nożną, bo w osiem minut wykorzystano ich limit, nie przyniosły zmiany wyniku. Ukraina zaczęła zmieniać graczy w 81 minucie i też zdążyła wykorzystać limit, ale nie miało to wpływu na rezultat. Zmiany Francuzów i Anglików miały podobny pomysł. Dwie w tej samej minucie (Anglia w 77, Francja w 84), a potem już tylko jedna taktyczna w końcówce Anglików. Przełożenia na wynik to nie miało, ale tutaj chodziło właśnie o to, żeby ten remis utrzymać.

Grupa C i tylko Hiszpania przeprowadziła dwie zmiany. Pierwsza po bramce Cesca Fabregasa, druga trochę później i też można powiedzieć, że zmiany niczego nie dały. Chociaż remis chyba satysfakcjonował zespół. Włosi już w 56 minucie dokonali pierwszej roszady i kilka chwil później zebrali tego owoce, bo to właśnie rezerwowy trafił do siatki. Po golu dla rywala też była zmiana i jak już pisałem, remis nikomu nie przeszkadzał. W drugim spotkaniu Irlandia szybko przeprowadzała zmiany (53, 54 i 75 minuta), ale przegrywała już 0-3, więc niewiele to dało. Chorwacja ze zmianami czekała długo, bo do 72 minuty, potem dwie w końcówce. Tylko po co zmieniać, skoro idzie dobrze.

W kolejnej grupie najszybciej zmiany zaczęła robić Portugalia, ale to dopiero w 70 minucie. Czy to zaszkodziło, bo Niemcy dwie minuty później zdobyli gola? Raczej nie. Druga zmiana w 80 minucie miała już na celu doprowadzenie do remisu. Niemcy zaczęli zmieniać od 80 minuty, więc dosyć późno, ale nie miało to wpływu na wynik.

No i nasza grupa. Czesi pierwszą zmianę zrobili już w przerwie, ale to nic dziwnego, bo przegrywali 0-2. Z kolejną czekali do 75 minuty, potem stracili gola, a ostatnią przeprowadzili w 85. Rosja natomiast pierwszą zmianę przeprowadziła w 73 minucie, a w 84 ostatnią. Grecja musiała robić zmiany szybko, z powodu kontuzji. 36 minuta to rekord pierwszej serii spotkań. Zmiana w przerwie okazała się kluczowa, bo zmiennik strzelił gola, miałby asystę (gdyby karny został wykorzystany) i drugiego gola, ale tutaj był spalony. Ostatnia zmiana też była najszybszą, bo już w 68 minucie. Grecki selekcjoner ryzykował i niewiele brakowało, a zgarnąłby całą pulę.

Do czego porównałbym wykonywanie zmian w piłce nożnej? Do rozpoczęcia rozmowy z osobą, którą spotkaliśmy i która nam się podoba. Czasami nic z tego nie wyjdzie, czyli zmiana nie da nam zakładanego przez nas efektu. Na przykład mecz Irlandii. Nawet jakby zmienili całą jedenastkę, to niewiele by to dało. Po prostu byli słabsi. Czasami zmiany mogą zaszkodzić, ale to nie powinno się zdarzyć. Selekcjoner powinien wiedzieć, czym dysponują jego piłkarze i desygnując kogoś na boisko, nie powinien zostać zaskoczony. Dla mnie to oczywistość, że selekcjoner zna wszystkie mocne i słabe strony swoich piłkarzy. Jeśli ich nie zna, to nie wystawia sobie dobrej opinii. Czasami ta rozmowa, że pozwolę sobie wrócić do tego porównania, pozwoli nam spędzić miło czas. Czyli zmiana ma pewien pozytywny efekt na drużynę, ale może nie do końca taki, jaki oczekiwaliśmy. No a niektóre rozmowy kończą się związkiem, czyli w przypadku piłki nożnej bramką. No i tutaj Grecja zrobiła fantastyczne zmiany, które praktycznie wykoleiły Polskę z tego meczu na amen.

Można też zadać sobie pytanie, czy jest sens robić zmiany. Moim zdaniem jest. Zmiana jest jak początek rozmowy. Ona daje szansę. Zarówno na pozytywne, jak i negatywne rzeczy, ale przed tymi drugimi można się w pewien sposób obronić. Na szczeblu reprezentacyjnym to wręcz elementarz. Ktoś kto się nie odzywa, czyli nie przeprowadza zmian, może mieć jakiś powód, ale w 99% się po prostu boi odezwać. Boi zmiany piłkarzy. Obawia się konsekwencji swojej decyzji. Trener zmieniający coś w meczu szuka sukcesu. Nie zawsze jest to strzelenie gola. Czasami chodzi o utrzymanie wyniku, ale czasami o rzeczy, które bardzo trudno zweryfikować. Na przykład skrzydłowy przeciwnika ma tyle miejsca, że już dawno nasz obrońca oddycha rękawami, więc trener aktywny robi zmianę. Niekoniecznie obrońcy, może nawet zmianę w taktyce. No i po tej zmianie dalej ten skrzydłowy może robić akcje, może mieć nawet kilka asyst. Jednak jeśli wcześniej robił rajd skrzydłem raz na dwie minuty, a po zmianach raz na dziesięć, to pomysł był dobry, ale zawiodły inne elementy. Ale sama zmiana była dobra. Trener pasywny niczego nie będzie zmieniał, też może stracić kilka bramek, ale wyżej oceniałbym tego, kto stara się wpłynąć jakoś na przebieg meczu, a nie biernie czeka na to, co przyniesie los. No i właśnie odwagę selekcjonera chciałbym zobaczyć w dzisiejszym meczu. Odwagę w podejmowaniu decyzji i w walce o wygraną. W meczu z Grecją mieliśmy bardzo dużo szczęścia, bo rzuty karne na takim poziomie to się raczej wykorzystuje. Obawiam się, że całe nasze szczęście turniejowe już zostało wykorzystane, więc teraz musimy znaleźć inne atuty. Mam nadzieję, że się uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz