_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

18.07.2012

Buducnost 0 - 2 Śląsk Wrocław


Rozpoczęła się więc Liga Mistrzów dla kibiców w Polsce. Co prawda szkoda, że ten mecz był nieco w cieniu tego, co stało się z Polonią Warszawa, ale cała ta sprawa rodzi pewne pytania. Jak ma funkcjonować biznes, państwo, samorządy w sporcie. Na jakich zasadach, w jakich granicach, wreszcie kto i jak te granice ma określać. No ale to nieważne, przynajmniej na razie.


Rywal z Czarnogóry, Buducnost Podgorica, wielkich sukcesów w europejskich pucharach nie osiągał. Jak dobrze widzę w dwumeczach pokonał tylko rywala z Malty i Azerbejdżanu, więc klub z Wrocławia wyglądał ciut lepiej. Co prawda zawsze weryfikuje boisko, słyszeliśmy o problemach Wrocławian (kartki, kontuzje), ale zawsze trzeba być optymistą. Chociaż patrząc na pogodę w tym mieście (28 stopni w chwili rozgrywania meczu), można było zwątpić.

Pierwsza groźniejsza akcja gospodarze, ale na szczęście niecelnie. Ogólnie w pierwszych minutach gospodarze z większym zacięciem i zaangażowaniem poczynali sobie na boisku. Tylko że ich niewykorzystane okazje zemściły się w 19 minucie. Błąd w zastawianiu pułapki ofsajdowej, dośrodkowanie i gol Roka Elsnera. Powiedziałbym gol z gapiostwa defensywy. W końcu jak się próbuje wyjść z własnego pola karnego, to boczni obrońcy muszą przesunąć się do przodu. Obrazu gry ta bramka nie zmieniła za bardzo. Buducnost jak był nieskuteczny, tak został, a Śląsk czekał na kontry. W pierwszej połowie to się udało, a jak będzie w drugiej?

Druga połowa zaczyna się od ... rzutu karnego. Wzbudziło to trochę kontrowersji, pojawiły się race na boisku, zamieszanie, powtórka karnego, ale w końcu Sebastian Mila i 2-0 dla Śląska. Sam karny powiedziałbym, że wątpliwy, ale jakie to na znaczenie. Czyżby koniec meczu? Gospodarze raczej nie mieli argumentów na sforsowanie defensywy Śląska, a jak już się to udawało, to nie potrafili tego wykorzystać. W 80 minucie ten mecz się skończył na pewno. Czerwona kartka dla zawodnika Budocnostu praktycznie rozstrzygnęła rezultat meczu.

Śląsk może nie grał wielkiego spotkania, nie czarował pięknymi akcjami, ale wygrał i praktycznie rozstrzygnął losy dwumeczu. W rewanżu nie mogę sobie wyobrazić Buducnostu odrabiającego straty na wrocławskich Maślicach. Śląsk nie grał wielkiego meczu, w komentarz podejrzewam, że zbierze sporo krytyki za styl, ale to nie łyżwiarstwo figurowe. W piłce nożnej liczą się tylko bramki i nic więcej, a to zadanie Śląsk spełnił celująco.


0-1 Rok Elsner 19'

0-2 Sebastian Mila 49' (z rzutu karnego po zagraniu piłki ręką)

79' czerwona kartka dla Flavio Becka Juniora (uderzenie łokciem rywala)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz