_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

01.07.2012

EURO 2012 - dzień 23

Finał. To słowo dziś robi największą karierę, ale co się dziwić. Wieczorem w Kijowie spotkają się dwie najsilniejsze reprezentacje tych finałów Mistrzostw Europy. Najsilniejsze, gdyż są w finale. Można się z tym nie zgadzać, ale piłka nożna jest bardzo sprawiedliwym sportem. Tu nie ma ocen sędziów, którzy stoją na straży mitycznego stylu gry. Czasami są jedynie ich błędy, ale to też ludzie. Kto nigdy nie zrobił żadnej pomyłki, może ich krytykować, więc tak właściwie nikt.


Osobiście nie chciałbym, żeby bohaterem po tym meczu stał się Pedro Proença, portugalski arbiter. Liczę na to, że będzie nim zawodnik. Której reprezentacji? Trudno powiedzieć. Myślę jednak, że delikatną przewagę mają Włosi. Hiszpanie są mistrzami swojego własnego stylu. Stylu, który narodził się w Barcelonie, a potem został przeszczepiony na łono reprezentacji. Włosi natomiast pokazali nam, że potrafią zaadoptować się do różnych wyzwań. Mogą więc Hiszpanów zaskoczyć.

Hiszpanie przede wszystkim nie tracą bramek w fazie pucharowej. W 2008 żadnej, w 2010 żadnej, w 2012 też jeszcze żadnej. Nie wiem jak zareagowaliby po stracie gola. Ataki mogą otworzyć ich na kontry, a w obronie nie ma Carlesa Puyola. No i nie ma też napastnika. Właśnie w linii ataku Włosi mają największą przewagę. Wiedzą, że w pomocy Hiszpanie będą starali się zneutralizować Andrę Pirlo. Dlatego ich skrzydłowi będą mieć miejsce do rajdów. No a w ataku jeśli Mario Balotelli zagra wielki mecz, to Włosi mogą wygrać. Dlatego mamy starcie zespołu, który jest bardzo przewidywalny, wiemy kto zagra i jak (Hiszpanie) i zespołu, gdzie nie wiemy nawet kto zagra. Wspomniany Balotelli może zacząć na ławce rezerwowych przecież, a bohaterem stanie się Antonio Di Natale na przykład. Dlatego delikatną przewagę mają Włosi. 

Hiszpanów może też pętać presja. Tym bardziej, jeśli mecz nie zacznie układać się po ich myśli. Nie widzieliśmy jeszcze Hiszpanii grającej na sto procent w tych finałach. Francuzi nie byli przeciwnikiem mogącym zmusić kogokolwiek do wysiłku, a Portugalia chyba spaliła się przed meczem. Hiszpanie mogą się też za bardzo rozluźnić. Pewnie spodziewali się finału z Niemcami, a zamiast tego dostają Włochów. To niewygodny dla nich przeciwnik, ale jak uwierzą w swoją tiki-takę, to mogą się srogo zawieść. Ligę Mistrzów wygrał w tym roku włoski menedżer. Czyżby mistrzostwo Europy mieli wygrać włoscy piłkarze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz