_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

02.07.2012

EURO 2012 - dzień ostatni


A więc to był ten poziom Hiszpanii. Poziom, którego przed finałem nie oglądaliśmy i którego o mało co, a byśmy nie oglądali. W fazie grupowej Hiszpanii niewiele brakowało do odpadnięcia. Gdyby Chorwaci mieli więcej szczęścia i umiejętności w tym ostatnim meczu fazy grupowej, to mielibyśmy na pewno jeden inny zespół w finale. Tak się nie stało, a Hiszpanie doczołgali się do finału. Jeszcze z Francją było spokojnie, ale z Portugalią? Bardzo ryzykownie. W końcu mogło któreś zagranie udać się Cristiano Ronaldo, a rzuty karne to zawsze pewna loteria. Pewnie dlatego strzał Bruno Alvesa po odbiciu się od poprzeczki nie trafił do siatki, a uderzenie Cesca Fabregasa trafiło w słupek, a potem do siatki.


No ale w finale to nie miało znaczenia. Hiszpania zagrała inaczej. Była szybsza, lepsza, dokładniejsza i po prostu pewniejsza siebie. Takiej Hiszpanii nie oglądaliśmy wcześniej w tym turnieju. Oglądaliśmy zaledwie kilkanaście procent tego potencjału. W finale zobaczyliśmy chyba całość. Dlatego Niemcy mogą, wbrew pozorom, być zadowoleni. Oni też by przegrali. Włosi starali się nawiązać walkę, chociaż dla nich ten mecz zakończył się wraz z kontuzją Thiago Motty. Włoch na boisku wytrzymał kilka minut, a jego nieobecność to było już za dużo na podłamanych Włochów. To nie przypadek, że Włosi ostatni strzał oddali w 58 minucie, a w 61 mecz zakończył się dla Motty. Tylko że wtedy było i tak 2-0.

Selekcjoner włoskiego zespołu miał pecha w tym spotkaniu. Już w 21 minucie musiał dokonać pierwszej roszady, potem w przerwie drugiej, a po trzeciej zabrakło już możliwości kolejnych zmian. Dlatego wynik 4-0 jest niesprawiedliwy dla obu zespołów. Włosi mogą narzekać na to, jak ten mecz się ułożył. Hiszpanie, że nie wykorzystali wszystkich swoich okazji. Chociaż gdyby powtórzono to spotkanie, to i tak Hiszpanie mieliby przewagę. Z taką grą pokonanie ich byłoby bardzo trudne. Włosi próbowali, nie można im tego odmówić. Kilka razy na wyżyny musiał wspinać się Iker Casillas, kilka razy Włochom brakowało sekundy, czy centymetrów.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że ten sukces, kolejny dla Hiszpanii, jest pewną wypadkową kilku rzeczy. Organizacji ligi i klubów, akademii i całego procesu szkolenia, wreszcie wiedzy trenerów. Ich futbol bazuje na wiedzy. Piłkarze wiedzą jak grać i jak się zachowywać, trenerzy wiedzą jak trenować (niezależnie od tego, czy mówimy o juniorach, czy seniorach), działacze wreszcie wiedzą, jak tym zarządzać. Gdy dorastałam towarzyszyło mi powiedzenie Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. To zdanie Gary'ego Linekera straciło jednak na aktualności. Dzisiaj ono brzmi bardzo podobnie, ale jednak ma jeden istotny szczegół: Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Hiszpanie. Nie zapowiada się, że coś się zmieni. Hiszpania jest silna nie zawodnikami, ale systemem, który tam funkcjonuje. Co prawda będzie moment kryzysowy, kiedy przegrają wreszcie mecz w fazie pucharowej. No ale kiedy to nastąpi, to jest pytanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz