_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

10.07.2012

Fortunalik

Niespodzianki nie było, selekcjonerem został Waldemar Fornalik. Biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich jest polska piłka (a więc jak wygląda PZPN), to trudno było liczyć na kogoś innego. Można mieć do nowego selekcjonera wiele pretensji. Brak doświadczenia na tym wysokim poziomie (bo polskiej lidze wiele do niego brakuje), pewien brak pracy w warunkach wysokiej presji (co innego Ruch Chorzów, gdzie każde miejsce nad strefą spadkową było dobre, a co innego reprezentacja), wreszcie brak doświadczeń w pracy z dobrymi piłkarzami (piłkarze Ruchu, a gwiazdy Borussi Dortmund, czy Arsenalu to nie to samo).


Tylko że nie ma co przesądzać od razu, że to nie zda egzaminu. Czytając ten artykuł klik, widzę pewne plusy. Chłodny, analityczny umysł? To bardzo duża zaleta. Poprzedni selekcjoner wierzył bardziej czuciu i wierze, swojej wierze, a efekt widzieliśmy w finałach. Jeśli teraz będzie mędrca szkiełko i oko, to tylko korzyść. Piłka nożna na tym wysokim poziomie nie jest już tylko zwykłym sportem. To po prostu nauka, która stara się odpowiedzieć na pytanie jak grać lepiej. Jak lepiej przygotowywać piłkarzy do meczów, jak lepiej ich trenować, jak lepiej wykorzystywać ich potencjał.

Czytamy również, że selekcjoner w każdym meczu szczegółowo ustalał taktykę. Czyż praca w kadrze nie jest właśnie takim poletkiem, gdzie decyzje taktyczne liczą się dużo bardziej, niż w lidze? W rozgrywkach krajowych zespół ma z reguły wiele spotkań przed sobą, zawsze można odrobić straty. W eliminacjach tego nie będzie. Dlatego mamy tutaj kolejną zaletę. Koncentrowanie się na najbliższym meczu. To jest bardzo ważne w meczach kadry, bo tam nie będzie gdzie odrobić pomyłek i strat punktów. Liczy się zawsze tylko następny mecz i nic więcej.

Kolejną zaletą jest to, że selekcjoner wymaga od współpracowników i podejrzewam, że wymaga też od siebie. W końcu nawet ostatnie zdanie o tym świadczy. Skupienie się na pracy szkoleniowej i robienie swojego. Powiedziałbym uczciwa, pozytywistyczna praca u podstaw. Rzadko to widzieliśmy u selekcjonerów, więc to na pewno miła odmiana. Można przypuszczać, że w przeciwnieństwie do poprzednika Waldemar Fornalik nie przestraszy się, gdy zacznie się mecz, a podejmowane przez niego decyzje taktyczne będą miały jakiś sens. Że będzie minimum kilka planów taktycznych na każde spotkanie, a ich wdrażanie będzie zależeć od aktualnego wyniku meczu.

Od siebie życzę naszemu nowemu selekcjonerowi tylko jednej rzeczy. Szczęścia. Co prawda żeby mieć szczęście, trzeba być dobrym, ale jestem dziwnie spokojny, że z tym selekcjonerem to się może udać. Co prawda nie oczekuję samych wygranych, ale liczę na dobrą grę, po której będzie widać, że selekcjoner miał plan. Wcale nie na 90 minut, ale na cały doliczony czas meczu. Zdaję sobie sprawę, że po jednym, dwóch nieudanych wynikach selekcjonera może rozdziobać prasa, ale dlaczego mam nie liczyć na sukces? Najpierw trzeba w niego uwierzyć, a ja wierzę. Trener pewnie też wierzy, a jak swoją wiarą natchnie piłkarzy, to dlaczego nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz