_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

14.07.2012

Gdy opadają ręce ..


Po lekturze tego wywiadu z gwiazdą naszej reprezentacji klik. Wywiad przeprowadzony przez portal Sport.pl, ale to nieważne. Ważne jest to, co powiedział nasz napastnik. Wiadomo, że ma prawo być rozczarowany wynikiem. Na pewno zdaje sobie sprawę, że liczyliśmy na więcej. Wreszcie że kadra zawiodła. No ale to on był w kadrze, więc powinien zacząć od siebie, a ten wywiad to jadowity atak na selekcjonera.



Franciszek Smuda nie był moim bohaterem, ale dlaczego miałem nie wierzyć w sukces podczas EURO? Skoro wszyscy mówili, że jest świetnie, że grupa jest idealna, że piłkarze dobrze się dogadują ze sobą? Dlaczego nikt z zawodników nie powiedział tego wcześniej? Że trener nie przygotowuje się pod względem taktycznym do spotkań? Dlaczego nie wymogli jakiejś zmiany? Wreszcie dlaczego nie odezwali się przed finałami?

Od razu przypomniał mi się rok 2002 i przygotowania Irlandii do finałów MŚ. Roy Keane głośno powiedział, że ich formuła mu się nie podoba. Doprowadziło to do jego wyjazdu z obozu kadry. Pozostał wierny sobie i zareagował wtedy, kiedy o taką reakcję było trudno. Dlaczego tak samo nie zachował się polski napastnik? Przecież sam mówi w tym wywiadzie, że od początku trener zachowywał się tak samo i treningi taktyczne wyglądały zawsze tak samo. Teraz selekcjonera już nie ma, każdy może go skrytykować, więc do ataku dołączył się też najlepszy napastnik drużyny. Teraz to już za późno na takie słowa.

Osobiście nigdy bym się tak nie zachował na miejscu piłkarza. Zarówno sukces, jak i porażka są wspólnym dziełem całego zespołu. Trenera i wszystkich piłkarzy. Jak coś by mi się nie podobało w przygotowaniach, powiedziałbym to głośno przed imprezą, a nie po. Nawet bym zrezygnował z kadry. Najwyżej okazałoby się, że się pomyliłem. Teraz to już nie jest odwaga, a chyba wyrachowanie i chęć odpowiedniego ustawienia nowego selekcjonera. Jaka może być z tego nauka na przyszłość? Franciszek Smuda został selekcjonerem w październiku 2009. To bardzo dużo czasu, żeby wyeliminować ewentualne błędy. Żeby wskazać, co było nie tak i to naprawić. No ale wcześniej to jakoś wszystkim pasowało i nikt nie miał pretensji. A teraz? Kiedy selekcjonera już nie ma i każdy może go skrytykować?

Można oczywiście mówić, że to wina przygotowania fizycznego. W końcu nie znamy się na tym i musimy zaufać komuś innemu. Mamy wypowiedź fizjologa klik i jak mam być szczery, to bardziej wierzę Remigiuszowi Rzepce. Cyferki nie kłamią niestety dla zawodnika. Zresztą mieliśmy dość indywidualne przygotowania fizyczne i nie wynika z tych danych, że odstawaliśmy jakoś od rywali. Jeśli już, to pod względem taktycznym, ale przecież selekcjoner nie pracował z kadrą od wczoraj. Skoro po jednym, czy dwóch zgrupowaniach widać było, że trener nie ma żadnego pomysłu na przygotowanie taktyczne, że brakuje wariantów jak mamy grać, to dlaczego wtedy piłkarze milczeli? W końcu w klubach bardzo często w takiej sytuacji są rozmowy z prezesem i szuka się rozwiązania problemu. A tutaj? Zero jakiejkolwiek reakcji.

Dlatego nie rozumiem dlaczego tak się zachował nasz zawodnik. Wygląda to na próbę zrzucenia z siebie odpowiedzialności za wynik. No ale tak się tego nie robi. Dlatego piłkarzem Robert Lewandowski może być wielkim, ale człowiekiem niestety, ale pozostanie malutkim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz