_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

30.10.2012

Październik w Premier League


Wracamy więc do czasów sierpnia. Wtedy były dwa mecze, teraz po trzy. Wszystko z powodu przerwy na spotkania reprezentacji. Schody dla wielu drużyn zaczną się jednak teraz. Listopad to pięć spotkań, a grudzień i styczeń to podobna dawka meczów. Niedługo dojdzie też Puchar Anglii, a więc kolejne mecze do rozegrania. Zacznie liczyć się siła ławki i tym podobne detale. No dobrze, ale podsumowanie miesiąca. Tradycyjnie zaczynam od dołu.






Miejsce 20 - QPR (średnia 0,25 punktu na mecz; w poprzednim miesiącu 0,33)

Stabilizacja formy jak się patrzy. Jeden mecz rozegrany więcej, bo grali już pierwszego października i stąd taki niewymiarowy wynik. Podejrzewam, że następny mecz to ultimatum dla Marka Hughesa. Jak nie wygra, to wyleci. Na razie są trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca, a mając takich zawodników do dyspozycji nie powinno się to zdarzyć. Dlatego chyba jesteśmy jeden mecz od zmiany szkoleniowca w QPR.


Miejsca 18-19 Aston Villa i Southampton (średnia 0,33; poprzednio odpowiednio 1,25 i 0,75)

Ciekawe czy słychać dzwonki alarmowe w Aston Villi. Jeśli nie, to powinno. Zespół gra nijako, że pozwolę sobie użyć takiego określenia. Na razie zasłynęli porażką z Suthamptonem, co było jak na razie jedyną wygraną Świętych. Podejrzewam, że prezes łamie sobie głowę i robi listę kandydatów na nowego menedżera. Wspomniany Southampton z kolei zmierza dzielnie do drugiej ligi. Gra defensywna zespołu sprawia pewnie ból wszystkim kibicom. Jeszcze w ofensywie jest dobrze, ale w obronie następny zespół stracił w tym sezonie osiem bramek mniej. Miało być magicznie, jest tragicznie.


Miejsca 15-17 Reading, Stoke i Sunderland (średnia 0,67; poprzednio odpowiednio 0,33; 1,25 i 1,5)

W przypadku Reading kluczowy będzie następny miesiąc. Cztery mecze na pięć to starcia z rywalami, którzy też walczą o to samo.  Wtedy będzie już wiadomo mniej więcej, na co stać drużynę. Stoke i Sunderland trochę rozczarowują. No ale Stoke grało już praktycznie z całą czołówką, a Sunderland głównie remisuje. Zresztą to mistrzowie remisów. Na spółkę mają już 12 takich wyników na 17 rozegranych meczów.


Miejsca 13-14 Everton i West Brom (średnia jeden punkt; poprzednio 1,75)

Proszę, jaka się zrobiła nierozłączna para. Miesiąc temu też byli razem, no ale jednak wyżej. Everton chyba dopadł kryzys formy, ciekawe jak poważny. Remis w derbach równie dobrze mógł się stać porażką, a oddawanie punktów z Wigan i QPR wręcz nie przystoi klasowym zespołom. West Brom z kolei miał trochę pecha. Dwa razy stracić punkt w doliczonym czasie gry? Może to koncentracja z jakiegoś powodu się wyłącza i zespół robi Walsall, że sobie tak zażartuję. Jak nie, to jesienny kryzysik się aktywował.


Miejsca 9-12 Newcastle, Norwich, Swansea i Wigan (średnia 1,33; poprzednio odpowiednio 1,5; 0,5 i 0,25 dla dwóch ostatnich zespołów)

O masz, cztery zespoły. Tego nie lubię przy miesiącach z małą liczbą spotkań. Newcastle już bez takiego błysku jak w poprzednim roku. Może to zmęczenie materiału, a może po prostu to poprzedni sezon był tym naj, a teraz jest powrót na swoje miejsce. Norwich w końcu rozdziewiczyło sezon wygraną z Arsenalem, ale to tylko trzy punkty, a nie trzydzieści. Dalej przed nimi długi i trudny rok. Swansea remis z Reading może się jeszcze odbijać do końca rozgrywek, ale na razie są w tym środku tabeli. Tylko że muszą patrzeć w dół, bo im walka o czołowe miejsca nie jest pisana. No i Wigan. Na razie dwie wygrane, więc jest lepiej niż sezon temu, ale szampanów jeszcze nie można otwierać. W listopadzie mogą przegrać wszystkie mecze w lidze i znów zacznie robić się ciepło.


Miejsce 8 West Ham (średnia 1,5; poprzednio 1,67)

Kolejny rodzynek z czterema meczami, no i dzięki tej wygranej pierwszego są wysoko w klasyfikacji za ten miesiąc. Wygrywają to, co mają wygrywać, walczą tam, gdzie nie mają większych szans i gromadzą konsekwentnie punkty. Ciekawe czy ktoś jeszcze przypuszcza, że oni zlecą z ligi.


Miejsca 6-7 Fulham i Liverpool (średnia 1,67; poprzednio odpowiednio 1,5 i jeden)

Fulham radzi sobie zaskakująco dobrze, ale chyba nie do końca wyniki meczów w tym miesiącu ułożyły się po myśli zespołu. Pięć punktów, a mógł być komplet dziewięciu. Tylko że im walka o pozostanie w lidze nie będzie grozić. Środek tabeli i miejsce za czołówką bardziej. Liverpool gra niby lepiej, ale jak bardzo wyniki zespołu zależą od formy jednego gracza. Jak Luis Suarez zdobywa bramki, to wszystko jest ok. Jak tego nie robi, to nie ma nikogo, kto wziąłby odpowiedzialność na swoje barki.


Miejsca 3-5 Arsenal, Chelsea i Tottenham (średnia 2,00; poprzednio odpowiednio 1,75; 2,33 i 2,5)

Tercet z Londynu. Arsenal ostatnio jednak nie zachwyca wynikami za bardzo (porażka z Norwich, Schalke, męczarnie i wygrana po bramce ze spalonego z QPR). Może to jakiś konflikt w zespole, albo przygotowywanie się na następny mecz, bo rywalem będzie Manchester United. Z Tottenhamem bym się nie rozpędzał, bo na siedem ostatnich spotkań aż pięć zagrali z potencjalnymi spadkowiczami. Wygrali na Old Trafford, ale to tylko trzy oczka. Chelsea dość brutalnie pokazała im miejsce w szeregu, a w listopadzie spod szafy wylezą demony (niebieskie i czerwone, czyli manchestery, arsenale i liverpoole). Chelsea przegrała z Czerwonymi Diabłami, ale ten mecz pozostawił wiele żółci. Arbiter się nie popisał w nim za bardzo, a kontrowersjami można byłoby obdzielić całą kolejkę. Zapowiada się, że w listopadzie oddadzą pierwsze miejsce w tabeli, ciekawe czy na nie powrócą. No ale jutro się pewnie zrewanżują na rywalu w meczu pucharowym.


Miejsca 1-2 Manchester City i United (średnia 3,00; poprzednio odpowiednio 2,00 i 2,25)

Manchester United zdobył Stamford Bridge, ale mnie nie zachwyca. Patrząc na grę zespołu nie widzę takiej pewności, jak chociażby w poprzednim sezonie. Na razie są punkty, ale obawiałbym się przed każdym meczem. Wątła defensywa i dość krucha linia pomocy nie znikną przez noc, a atak nie będzie w stanie wygrać każdego meczu. Manchester City z kolei gra tak, jak United w poprzednich latach. Oni też wygrywali mecze, które się im nie układały, kiedy rywal był lepszy, ale nie potrafił pokonać bramkarza. Miałem rację, że wygrana z Fulham może okazać się kluczowa, a w październiku doszły dwie kolejne. Z West Brom wydawało się, że będzie maksymalnie jeden punkt, skończyło się trzema. Ze Swansea też zapowiadało się na jeden, są trzy. Tytuły zdobywa się właśnie w takich meczach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz