_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.10.2012

Shrewsbury 1 - 0 Walsall


1-0 Paul Parry 25'

Jedyne czego zabrakło w tym meczu, to wyniku. Na swoje urodziny dostałem transmisję spotkania Walsall, a to fantastyczny prezent. Oglądając mecz widziałem zespół, który chce grać w piłkę i robi to dobrze. Wiadomo, że nie jest to Barcelona, ale naprawdę wyglądało to ładnie. Brakowało jedynie napastnika. Kogoś, kto wepchnie futbolówkę do siatki. Bohaterem został Chris Weale, bramkarz gospodarzy, bo bez niego byłoby 0-2, może 0-3 po kwadransie. No ale ten brak napastnika ...

Obrona zagrała bardzo dobrze, nie ma tutaj nikogo, do kogo można się przyczepić. Owszem, czasami brakowało umiejętności, ale to były tylko incydenty. W linii pomocy było już pół na pół, bo o ile środkowi grali dobrze, a Florent Cuvelier grał na zupełnie innym poziomie niż reszta kolegów, tak Jamie Paterson mnie rozczarował. Spodziewałem się czegoś innego po tym zawodniku, a widziałem głównie złe decyzje. W ataku jest gorzej. George Bowerman chyba nigdy nie będzie graczem mogącym grać samemu w ataku. Jako drugi napastnik tak, wtedy pokaże swój potencjał, ale sam na szpicy znika z meczów. Praktycznie go nie widać. Reszta napastników, cóż, to nie ten poziom. Niestety.

Cuvelier zszedł z boiska w 58 minucie, no i od tego czasu drużyna Walsall miała wielkie problemy, żeby poważniej zagrozić bramce rywala. Swoje dołożył też zespół rywali. W drugiej połowie było mniej miejsca i czasu na boisku. Tylko że tego można się spodziewać i należy tego oczekiwać.

Gol też był rozczarowujący, bo po stałym fragmencie gry, kiedy cały zespół mógł zachować się inaczej. Dlatego porażka trochę boli, bo w powtórzonym meczu, w takich samych warunkach, pewnie byłaby wygrana. Zamiast tego jest seria trzech porażek. Na miejscu władz klubu wykopałbym nawet spod ziemi napastnika. Kogoś, kto może przyjąć piłkę, opanować ją, wprowadzić spokój w linię ataku, a na końcu strzelić gola, zaliczyć asystę. To będzie kosztować, ale bramki są tego warte. W przeciwnym wypadku takich rozczarowujących wyników może być więcej.

Na koniec słowo o belgijskiej maszynce w środku pola. Florent Cuvelier może i nie zrobi takiej kariery jak jego rodacy, ale widać, że ma duże umiejętności. Jego poziom przewyższa ligę. Myśli szybko, dokładnie zagrywa, nie boi się przeprowadzać rajdów z piłką. Dla mnie jest dość oczywiste, że zaczepi się może nawet w Premier League. Ma dopiero 20 lat, a wypożyczony jest tylko do końca stycznia (bo na sześć miesięcy). Jak odejdzie z klubu, to będzie szkoda. No ale tego trzeba się spodziewać. Nie sądzę, że uda się go zatrzymać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz