_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.11.2012

10 Gameweek Premier League


Kolejka w FPL się toczy, zapowiada się znów na zielono u mnie, co zaczyna budzić mój delikatny niepokój. Znów nie trafiłem w kapitana, co staje się jakąś moją tradycją. Zmieniłem jednego gracza, w następnej kolejce mam nadzieję, że w końcu dobrze wytypuję tego szczęśliwca, który zdubluje swoje punkty. Przyznaję się, że chciałem zmienić swój wybór, ale zabrakło mi kilku minut. Dlatego zaskoczony nie jestem. 


O zaskoczeniu można za to mówić w przypadku Arsenalu. To znaczy pewnie nikt nie spodziewał się wygranej, ale to była taka gra bez błysku z ich strony. Najlepszą ocenę dostał przecież Vito Mannone, co nie wystawia dobrego świadectwa kolegom. Wiele pretensji padło pod adresem Andre Santosa, grającego z lewej strony obrony, ale to w dużej mierze zasługa menedżera. Kto miał się wracać i pomagać obrońcy? Mikel Arteta? Lukas Podolski? Żaden z nich nigdy nie słynął z gry defensywnej, więc to nic dziwnego, że Manchester United wykorzystywał jak mógł słabość rywala na lewej flance. W grze ofensywnej brakowało mi kogoś, kto weźmie na siebie ciężar gry, umiejętnie pokieruje atakami zespołu. Santi Cazorla strzelił bramkę, ale bardzo często był umiejętnie pilnowany przez graczy gospodarzy, więc nie mógł pokazać tego, co robił w poprzednich meczach. Takie mam wrażenie, że Arsene Wenger nie przygotował się do tego spotkania. Co prawda gol w trzeciej minucie, jeszcze po błędzie własnego obrońcy, podcina skrzydła, ale był cały mecz na odrobienie tej straty. Tą niemoc menedżera potwierdza również czerwona kartka, którą obejrzał Jack Wilshere. Jej można było uniknąć, potrzebna była jedynie zmiana. Wracają więc pytania, czy Wenger jest na pewno dobrym wyborem na menedżera klubu. Albo ogólniejsze, czy Arsenal można zaliczać do czołowych drużyn w lidze, walczących o tytuł. Skoro nie grający na jakimś wysokim poziomie Manchester United wygrywa bez większych problemów, marnując po drodze rzut karny, to jest problem. 

Problem jest też w innym londyńskim klubie, bo Tottenham przegrał u siebie z Wigan. Dziwnie to wygląda, jak bramkarz gospodarzy ma więcej pracy w tym meczu. Równie dziwnie wyglądała ta zmiana w 57 minucie. Zespół przegrywał i musiał znaleźć bramkę. Nieważne skąd. Dlatego wprowadzenie napastnika miało sens, ale nie za napastnika. Jermaine Defoe nie miał kontuzji, był za to graczem w formie. Dlatego nigdy nie ściągnąłbym go z boiska i nie rozumiem tej zmiany. Nie wiem co AVB chciał nią osiągnąć. Bo to, że wybuchnie kolejny konflikt w zespole, to praktycznie pewne. Portugalczyk najpierw wkurzył bramkarza, bo przerwał tą piękną serię Brada Friedela, ale potem też wkurzył Hugo Llorisa, bo dał mu zagrać aż jeden mecz w lidze. Teraz jest kłopot z napastnikami, bo Emmanuel Adebayor chce grać od pierwszej minuty, a nie wchodzić z ławki. No i sprawa w Defoe, który nawet nie oglądał meczu z ławki po zmianie i zszedł do szatni. W tym świetle problemy AVB w Chelsea wyglądają już trochę inaczej. Nie chcę być złym prorokiem, ale może piłkarze już grają przeciwko menedżerowi, który może nie dotrwać do końca listopada. No ale jak się samemu prowokuje problemy, a zarządzanie piłkarzami to prawdziwy mismanagement, to co się dziwić. 

Dziwi za to fakt, że Mark Hughes jeszcze nie wyleciał z roboty. Spotkanie z Reading było starciem o sześć punktów, a skończyło się remisem. Zadowolona z niego może być tylko drużyna gości. Strata do bezpiecznego miejsca wynosi pięć punktów, ale tak właściwie już sześć, bo zespoły mające po dziewięć oczek będą raczej szły w górę tabeli. No a QPR walczy głównie ze sobą. 10 meczów i zero wygranych. Mimo tego, że na Loftus Road przyjechały takie zespoły jak Swansea, West Ham, czy Reading. Widać, że coś jest nie tak w zespole. Brakuje pewności siebie, bo jedna akcja więcej, jeden gol czasami mógł zmienić diametralnie wynik. No ale jak długo będzie czekał prezes na to, aż piłkarze się przełamią i zaczną wygrywać? Oby się nie okazało, że tym momentem, który da kopa piłkarzom, będzie zmiana menedżera. 

Jeszcze dzisiaj zostanie rozegrany jeden mecz, ale on może mieć tylko znaczenie dla Southamptonu. Następna kolejka już 10 listopada, ale najciekawsze mecze będą w niedzielę. Spotkanie Manchesteru City z Tottenhamem zapowiada się moim zdaniem najlepiej, bo Chelsea z Liverpoolem może być za bardzo przereklamowane. Zmiany lidera raczej nie będzie, chociaż Chelsea już pożegnała się z tą pozycją. Manchester United ma przed sobą pięć łatwych spotkań, a potem derby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz