_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

17.12.2012

17 Gameweek Premier League


Kolejka fatalna, w sam raz na podsumowanie pogody za oknem. Zgodnie z tym fatalnie wybrałem kapitana. Cały czas powtarzam, że piłka nożna to emocje. Serce, a nie rozum. I to właśnie serce mówiło mi, że Yaya Toure strzeli jedną bramkę. Potem jednak rozum włączył się do gry i zdecydował, że kapitanem zostanie Luis Suarez. Nie grał, odpoczął, jego zespół zmierzył się z łatwym rywalem, no i … ta zmiana kosztowała mnie 9 punktów (12 zamiast 21). 

Santi, ech. Wice-kapitan, co wcale nie pomogło ...


O tym, że piłka nożna to emocje i nie można wszystkiego zaplanować, ani rozstrzygnąć przed rozpoczęciem meczu, może pocieszać się QPR. Ich mecz z Fulham był spotkaniem, które trzeba było wygrać. Praktycznie rok temu zespół żegnał się z Neilem Warnockiem, ale on miał lepsze wyniki. Więcej punktów po prostu. To pokazuje, jak trudne zadanie czeka Harrego Redknappa. Tutaj nie jest potrzebna jedna magiczna różdżka, a cały magazyn. Do końca ligi pozostało 21 meczów. Zespół potrzebuje minimum 35 punktów, chociaż to będzie takie utrzymanie się na cieniutkiej lince. Prosty rachunek, 21 spotkań, ponad 25 punktów trzeba zdobyć. Najlepiej trzydzieści. Zbliża się zimowe okienko transferowe, ale jesteśmy na bardzo cienkim lodzie. Jeden nieuważny krok i spadamy do Championship, a to może być bardzo bolesny upadek. 

Równie boleśnie wygląda ten sezon Newcastle. Kontuzje to jedna rzecz, bo ciągle kogoś brakuje w składzie, ale drugą, poważniejszą przyczyną, jest obniżka formy. W tamtym sezonie wychodziło wszystko, ten sezon weryfikuje mocarstwowe zapędy drużyny i niestety wynik tej weryfikacji jest fatalny. 15 miejsce w tabeli i tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Wydawało się, że spotkanie z Manchesterem City jest takim meczem, że zespół może się przełamać i zacząć wygrywać. Rywal w końcu przegrał w derbach, emocje mogły rozsadzać szatnię, więc trzeba było wykorzystać okazję. Wykorzystywanie skończyło się wygraną gości, co daje nam sześć porażek na siedem ostatnich spotkań w lidze. Nie wiem, czy cierpliwość prezesa jest tak rozciągliwa, że wytrzyma taki zjazd w dół tabeli. W końcu kontrakty dobrze wyglądają tylko na papierze. 

Co innego sytuacja w Manchesterze City. Ta porażka w derbach może mieć ożywczy wpływ na drużynę. W końcu teraz już nie ma czego bronić, a zyskać można bardzo dużo. Obronić mistrzostwo przede wszystkim, bo nic innego nie zostało. FA Cup? Niby też, ale to wygrana w lidze będzie potwierdzeniem siły klubu. Sąsiedzi robią wiele, żeby wygrać w tym sezonie ligę. Dlatego wyższa pozycja w tabeli na koniec będzie czymś naprawdę wielkim. 

Skoro już o Manchesterze United, to dalej martwi gra w defensywie. Ofensywą wygrywa się bitwy, a o wyniku sezonu decyduje defensywa. Widać wyraźnie, że Czerwone Diabły mają szczyt formy przygotowany na ten okres, ale nawet teraz potrafią wyłączyć się i pozwalać na za dużo rywalom. Nie zawsze napastnicy wystarczą, żeby zdobyć trzy punkty. Tym bardziej, że nie wiadomo jak długo zdrowy zostanie Robin Van Persie. Nie mówiąc już o jego formie. Wiosną przyjdą mecze w Europie, a to zawsze może mieć wpływ na wyniki. Negatywny wpływ. Dlatego nie rozpędzałbym się i nie przyznawał już tytułu mistrzowskiego Manchesterowi United. To sąsiedzi z miasta mają lepszy skład, lepszych piłkarzy, więc do ostatniej kolejki może trwać walka o tytuł. 

Skoro już o tytułach mowa, to zakończę na zespole, który miał go zdobyć, ale zawiódł. Chelsea jechała do Japonii w jednym celu – wygrać Klubowe Mistrzostwa Świata. Po meczach półfinałowych wydawało się, że to bardzo proste. No a potem przyszedł finał i jedyne, co było widać, to brak Didiera Drogby. Corithians zagrał tak, jak się tego można było spodziewać. Defensywnie, starał się zmęczyć Chelsea, a ta nie potrafiła przebić się przez obronę rywala. Natomiast Paolo Guerrero się przebił, ale nie oszukujmy się, miał tyle czasu i miejsca, że musiał zdobyć tego gola. Defensywa się gdzieś pogubiła kompletnie. Odniosłem wrażenie, że gracze Chelsea nie chcieli się zabijać na boisku, że chcieli wygrać na stojąco, nie męcząc się za bardzo. Zemściło się to, ale na własne życzenie. Rywal bardzo dobrze przygotował się do tego spotkania, zagrał trochę jak Chelsea w meczach z Barceloną, ale tej Barcelonie brakowało przede wszystkim zaangażowania i chęci. Brazylijczykom bardziej zależało na wygranej, więc wynik nie dziwi. Chelsea może zacząć się koncentrować na lidze. Tylko zdobycie mistrzostwa sprawi, że powierzenie zespołu Rafie Benitezowi było słuszną decyzją. No ale te trzynaście punktów do lidera nie odrobi się samo. 

Następna kolejka zaczyna się w sobotę, 22.12. Newcastle z QPR grozi emocjami, bo jedni chcą się przełamać, a drudzy muszą zdobywać punkty. W niedzielę czeka nas mecz Swansea z Manchesterem United, a to może dać nam niespodziankę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz