_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

24.12.2012

18 Gameweek Premier League


Dobrze trafiłem w kapitana. Luis Suarez czekał co prawda cały mecz, ale zdobył bramkę, a ja dzięki temu dużo punktów za niego. Dodatkowo to był najlepszy wybór na kapitana, bo tylko Michu zdobył tyle samo punktów. Tylko że z niego kapitana nie zrobiłem, ale to był transfer last minute tak właściwie. Musiałem coś zmienić, a przecież Marouane Fellaini sobie odpocznie, więc nie chciałem blokować sobie miejsca w pomocy. Tam zawodnicy muszą punktować. Tylko że kolejka na czerwono, cóż. 


Wracając do punktowania, jest mała niespodzianka na szczycie. Manchester City długo czekał na bramkę z Reading, ale się doczekał. Przypomniał mi się mecz z tamtego sezonu między Manchesterem United, a Blackburn. Pewny spadkowicz, trudno o mobilizację i mogło dojść do niespodzianki. Zadebiutował Karim Rekik, co już było niespodzianką (urodził się drugiego grudnia 1994), ale to nie miało wpływu na wynik. Reading bronił się bardzo mocno, za linią piłki praktycznie cały czas było 8-9 graczy, a czasami nawet cała jedenastka. Kontrowersje przy golu? Moim zdaniem obrońca za szybko się wyłączył z walki o piłkę. Czemu nie wyskoczył? Nie wiem. Wiem jedynie, że Gareth Barry bardziej chciał dosięgnąć piłki i zrobił to. Ta wygrana może wiele znaczyć na koniec, bo piłkarze różnie mogą do tego podchodzić. Przede wszystkim chyba widzimy narodziny tego, co towarzyszyło przez wiele lat Manchesterowi United. Mecz kończy się wtedy, kiedy jest ostatni gwizdek arbitra, a nie wcześniej. 

Manchester United stracił z kolei dwa bardzo cenne oczka w meczu ze Swansea. Widać jak bardzo menedżerowi zależy na wynikach w lidze. Tylko że SAF przesadza mówiąc o długiej karze, czy próbie zabójstwa. Ashley Williams po prostu chciał wykopnąć piłkę daleko od własnego pola karnego. Trafił przypadkowo w Robina Van Persiego, ale to był właśnie przypadek. Dowodzi to, że SAF nie jest pewny siły swojego zespołu. Widać to też po piłkarzach, bo każdą sprawę na boisku są gotowi oprotestować. Najprawdopodobniej nie czują się pewni siebie na boisku, a zarzewia potencjalnych konfliktów są. Przede wszystkim napastnicy i obrońcy. Pierwszych jest za dużo, drugich za mało. Tylko że zimą nie da się ich kupić. A już o tanim kupowaniu będzie można zapomnieć. Za to będzie presja między napastnikami. Słowa Wayne’a Rooneya, że nic się tak właściwie nie stało, co stoi w sprzeczności ze zdaniem swojego menedżera klik, już to pokazują. W końcu to przytyk do RVP. Jeśli zaczynają się konflikty w szatni, to tym razem Szkot tego nie ugasi. 

Ugaszony został za to kryzys w Newcastle, ale kosztem QPR. Klub z Londynu chyba musiałby zmienić menedżera i … a nie, już była zmiana. Praktycznie rok temu pożegnano Neila Warnocka i od tego czasu klub głównie walczy ze sobą. W tamtym sezonie pomógł Bolton, w tym chyba nikt nie pomoże. Zespół ma mniej punktów niż rok temu, Harry Redknapp nie pomaga za bardzo mówiąc, że niektórzy gracze zarabiają więcej, niż w Tottenhamie. Wszystko to razem daje nam zespół, który chyba spadnie z ligi. Reading jest po prostu słabe, ale tam chyba wszyscy traktują przygodę z Premier League jak jedno-sezonowe wyzwanie. W przypadku QPR jest inaczej, zainwestowano spore pieniądze, ale nie ma jakości. Nowe transfery w styczniu? Kto chce spaść z ligi. Zespół może się uratować sam, ale menedżer nie powinien mówić o kontraktach w prasie. Nie można burzyć tego spokoju w szatni, która i tak jest zdołowana pozycją w lidze. Do końca sezonu muszą zdobyć około 30 punktów, a więc trzeba zacząć wygrywać. Każdy mecz robi się kluczowy, więc nie można mieszać w szatni. Żaden menedżer nie wygra w takiej sytuacji.

W następnej kolejce wszystkie mecze będą ciekawe. Boxing Day, co nie ;). Oprócz spotkania Manchester United - Newcastle, emocje powinny być w meczu Stoke - Liverpool.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz