_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

27.12.2012

19 Gameweek Premier League


Fantastycznie dobra kolejka. Nie dość, że czerwona, to jeszcze żaden z graczy nie zrobił więcej, niż cztery punkty (a i te cztery tylko jeden). Dobrze, że mecze były ciekawe, bo inaczej nie byłoby czego wspominać z tej serii spotkań. Co prawda można mówić, że jeszcze nic nie jest przesądzone, ale nie spełniam tego, co sobie założyłem przed sezonem.


Za to chyba rozstrzygnięta jest kwestia mistrza i dwóch miejsc spadkowych. Tak na 95%. Zdaję sobie sprawę, że do końca 19 kolejek, albo 57 punktów, ale pewnych rzeczy już się chyba nie przeskoczy. W końcu wiara nie zawsze się sprawdza. Jak zespół zdobywa 10 punktów w 19 meczach, to dlaczego mamy wierzyć, że w pozostałych zgromadzi trzy razy tyle? Sezon temu zespoły, które na koniec zleciały z ligi, miały więcej oczek na ten moment rozgrywek. Bolton 13, Blackburn 14, Wolves nawet 17 klik za Statto.com. Odwrócenie tego i pozostanie w Premier League na następny sezon chyba przekracza możliwości Reading i QPR. Ktoś powie transfery, ale kto chce iść do klubu, który ma na czole wypisany spadek z ligi. Jedyna rywalizacja w dole tabeli będzie się toczyć o miejsce 18 i mamy tylko dwie drużyny tak właściwie: Southampton i Wigan. Aston Villa ma fatalny bilans dwóch ostatnich spotkań, bo aż 0-12, ale oni zostaną. Drużyny będące wyżej raczej nie będą miały długich okresów bez wygranej, a zwykłe ciułanie punktów zapewni im utrzymanie się.

Znamy też mistrza Anglii, bo nie sądzę, że Manchester United da sobie odebrać przewagę. W poprzednim sezonie dał, na sześć kolejek przed końcem miał osiem punktów więcej niż sąsiedzi i przegrał tytuł, więc teraz to się nie zdarzy. Mam wrażenie, że to ostatni sezon Sir Alexa Fergusona. Robi więc wszystko, żeby dociągnąć zespół do tytułu. To się liczy i nic więcej. Podejrzewam, że nie zostaną wyciągnięte nawet konsekwencje za próby ułożenia sobie arbitra głównego, liniowego i technicznego w spotkaniu z Newcastle. Inni menedżerowie zostaliby zawieszeni na kilka spotkań, a tu będzie bez konsekwencji. Chyba jest świadomość swojego wieku. Nie ma już miejsca na poprawkę za rok. Roberto Mancini może poczekać, nie ma jeszcze 50. Za 20 lat też pewnie by się spieszył. No a mecz z Newcastle był fascynującym pojedynkiem. Zastanawia mnie posadzenie na trybunach Wayne’a Rooneya. Oficjalnie kontuzja, ale to takie wyjaśnienie, którego udziela się zawsze, jak jest konflikt. Nie mówię, że tu też jest, ale może szatnia się nieco rozchodzić. Manchester w dalszym ciągu za łatwo traci bramki. Pierwsza to błąd bramkarza, druga obrońcy (tam nie było spalonego, a napastnik nie przeszkadzał defensorowi; jeśli uznamy, że przeszkadzał, to napastnicy nie będą mogli przebywać w polu karnym rywala), trzecia to znów zagubienie obrony. Do tego słupek i poprzeczka. Ten mecz równie dobrze mógł się zakończyć wygraną gości, więc widać, jak niewiele oddziela w piłce sukces od porażki. Jedynym problemem, który może wystąpić, jest zacięcie się siły ofensywnej. W tym sezonie zdarzyło się to już trzy razy. Z tych meczów był tylko punkt. Tylko czy to coś zmieni? 

Manchester City na razie nie gra tak, jak przyzwyczaił swoich kibiców, ale zawsze trudniej pozostać na szczycie, niż go zdobyć. Dla menedżera sytuacja wydaje się dość prosta. Niech piłkarze dają z siebie 100% w każdym meczu, ale o tytule nie mówimy, nie myślimy. Rywale już inaczej traktują piłkarzy City, trudniej więc im o bramki. Bez tego nie można wygrywać. Receptą nie będą napastnicy, ale pomocnik. Ktoś, kto potrafi nie tylko wykorzystywać okazje, ale również stwarzać je sobie i kolegom. Taki Juan Mata, albo Santi Cazorla. David Silva nie jest moim zdaniem kandydatem na lidera. Bardziej do roli skrzydłowego, kogoś na drugim planie, ale nie na pierwszym. Dlatego nie oceniałbym szans City za wysoko. W każdym praktycznie spotkaniu rywal buduje przed nimi zaporę z kilku zawodników, w skrajnych przypadkach z całej jedenastki, która się broni, a od czasu do czasu kontruje. Tylko że takie są realia życia mistrza. Mistrza w trudnej lidze, gdzie o tytuł rywalizuje kilka zespołów. A jeszcze więcej mamy drużyn, które mogą boleśnie ukąsić i odebrać punkty. No ale to najlepsza liga piłkarska na świecie :)

Następna seria spotkań zacznie się w sobotę. Najciekawsze spotkanie, które ma duże szanse, by rozczarować, to pojedynek Arsenal – Newcastle. W niedzielę powinno być ciekawie, bo Everton – Chelsea i QPR – Liverpool praktycznie gwarantują bramki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz