_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

25.02.2013

27 Gameweek Premier League


Dobrze, że nie mam nad głową prezesa. Zwłaszcza niecierpliwego właściciela klubu. Ostatnie kolejki w FPL są słabe. Świat punktuje, ja nie. Zwalam to na pogodę za oknem, bo kończy się zima. Przyjdzie wiosna, będzie lepiej. W Premier League za to już wiemy, że nie będzie lepiej dla niektórych zespołów.



Renesans Reading potrwał cztery mecze. Te dziesięć punktów pozwalało mieć nadzieję, że może im się uda zostać w lidze. Jeszcze porażka ze Stoke w poprzedniej kolejce była w miarę zrozumiała. To mecz z Wigan miał pokazać, czy zespół jest zdolny do utrzymania się. Nie jest. Można mówić o szczegółach, ale ta porażka przybiła wieko trumny nad zespołem. Niby drużyna wyłączyła się na pięć minut, ale jak kosztowne były te minuty. Trzy bramki dla Wigan padły w 44, 45+2 i 48 minucie. Potem jeszcze czerwona kartka wynikająca z frustracji Pawła Pogriebniaka i ... koniec. Trudno nawet wskazać czego zabrakło, bo nie było niczego. Goście zagrali ten mecz koncertowo, rozbierając na części ten mechanizm, który z sukcesami rodził się w ostatnich meczach. Moim zdaniem nie ma szans, żeby piłkarze Reading wrócili do formy pozwalającej im myśleć o pozostaniu w lidze. Mogą jedynie pociągnąć ze sobą Aston Villę w marcu, jak zagrają mecz z nimi.

Drugie miejsce spadkowe należy się QPR. Nie wiem dlaczego podchodziło się do tego zespołu z przekonaniem, że dadzą radę. Oni też nie dadzą. Jedenaście meczów do końca, a zespół musiałby wygrać minimum siedem z nich. Jak na drużynę, która z poprzednich 27 meczów tylko dwa razy wracała z kompletem punktów, to od razu widać, że to niemożliwe. Oczywiście są szanse matematyczne, ale to piłka nożna, a nie matematyka. W przypadku QPR pytanie brzmi kiedy spadną, a nie czy spadną i kolejne porażki już niczego nie zmienią. Manchester United nie zagrał wielkiego meczu, ale wystarczyło spokojnie na tego rywala. Jedyne pytanie, czy spadek z ligi będzie bardzo bolał i czy go przeżyje klub. Może się okazać, że nie.

A trzeci spadkowicz? Najprawdopodobniej to, co wydawało się niemożliwe, czyli Aston Villa. Tabela już się podzieliła i o spadek będą walczyć drużyny z miejsc 16-18, ale umówmy się, Southampton moim zdaniem odpada. Mają napastnika, w miarę silny skład, jasno wytyczony cel, więc zostaną. Te dwanaście punków widać w kalendarzu do końca kwietnia, co daje pewien margines na błędy. Wigan? Czy oni pierwszy raz walczą w dole tabeli? Mają doświadczenie, a na koniec podejmują Aston Villę. Mój nos mówi, że w tym spotkaniu będzie jeden spadkowicz i raczej nie Wigan. Te pięć wygranych w całym sezonie to nie jest przypadek, a w marcu czekają ich dwa mecze ze spadkowiczami. Najpierw wyjazd do Reading, potem u siebie z QPR. Remis oznacza pożegnanie się, a jeszcze ten fatalny bilans bramkowy. Dlatego Wigan jest faworytem.

Zakończę meczem kolejki, czyli starciem Manchester City - Chelsea. Co tu dużo pisać, przegrał przede wszystkim Rafa Benitez. Może mówić, że był rzut karny, ale co z tego, jak niewykorzystany. Sprawiedliwości stało się zadość, bo moim zdaniem tam nie było kontaktu, ale sędzia odgwizdał jedenastkę dla świętego spokoju. Zmiany? Przykro mi, ale ich nie rozumiałem. Gospodarze rozjechali Chelsea w linii pomocy. Mikel, Ramires, Lampard (niezależnie od karnego), czy Mata byli praktycznie anonimowi. To nie przypadek, że w strzałach było 11-1 według BBC. Cały plan gości na ten mecz ograniczał się do wytrwania w defensywie i może strzelenia jakoś bramki, ale się nie udało. Do kogo pretensje? Do menedżera. Chelsea nawet nie próbowała wykorzystać słabości składu rywala. Braku Vincenta Kompany'ego, problemów w obronie przed atakami na skrzydłach, czy histerii jaka rozlała się w prasie po porażce z Southamptonem. Chelsea nawet nie powiedziała sprawdzam. Dlatego można być rozczarowanym. Źle się dzieje w państwie duńskim, ale czy to pierwszy raz?

Następna kolejka zostanie rozegrana wiosną, przynajmniej według portalu pogodowego, z którego korzystam ;). Drugiego marca mecz Southampton - QPR będzie chyba najciekawszy. Potem Wigan - Liverpool, derby Londynu w niedzielę (Tottenham - Arsenal), a na koniec w poniedziałek Aston Villa - Manchester City. Gdzieś będzie 0-3, może właśnie w Londynie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz