_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

04.03.2013

28 Gameweek Premier League


Trafiłem w kapitana :). Luis Suarez zagrał świetnie i wybranie go liderem zespołu opłaciło się znakomicie. Muszę na przyszłość zapamiętać, co robiłem żeby podjąć tak dobrą decyzję, bo wybór kapitana jest bardzo ważny i może dać dużo radości. Jedyne co mnie niepokoi, to strata prawie miliona w wartości drużyny, ale dlaczego tak się stało? To mnie nie interesuje za bardzo, bo są ważniejsze pytania. 



Na przykład czy QPR się uratuje? To pytanie po ostatnim meczu i wygranej z Sotonem wróciło do życia, ale nie rozpędzałbym się z radością. To był tylko jeden mecz. Obu menadżerom zależało na wygranej, nie tylko z powodu urodzin w tym dniu. Zdecydowało jednak to, na co nie ma się wpływu. Błędy w obronie gospodarzy podarowały punkty rywalowi, bo tych bramek można było uniknąć. Jednak sytuacji QPR to nie zmienia za bardzo. Dalej zespół potrzebuje wygranych, a teraz będzie już tylko trudniej. W tym spotkaniu pomogło odstawienie Adela Taarabta, kontuzja bramkarza (Robert Green popisał się świetnymi interwencjami), może też pewne zlekceważenie przez rywala. W następnych meczach tego nie będzie, a punkty są dalej potrzebne. To są dalej cztery oczka do bezpiecznego miejsca w tabeli, a mecze czekają ich trudne. 

Zacząłbym się martwić za to o Wigan. Porażka z Liverpoolem mogła się zdarzyć. W końcu to całkiem klasowy zespół, mający jakość w składzie. Co prawda nie tyle, co drużyny z Manchesteru, czy Londynu, ale na tle reszty ligi to jednak poziom wyżej. Tylko że Wigan musi takie mecze wygrywać. Zmuszenie do interwencji Pepe Reiny to za mało, zwłaszcza jak szaleje Luis Suarez. Martwić mogą jedynie błędy w obronie oraz konflikty w zespole. Doszło prawie do bójki piłkarzy Wigan po serii błędów na boisku, a to raczej nie zakończy się dobrze. W końcu to rozbija szatnię i nikt tego nie poskleja. W tamtym sezonie zespół uratował się finiszem. Jak teraz go nie będzie, to wiadomo co się stanie. 

Nie wiem za to co się stanie w Chelsea. Rozumiem frustrację fanów klubu, ale jest ona kierowana pod złym adresem. To nie jest wina menedżera, mimo że Rafa Benitez nie do końca rozumie, że jest tylko strażakiem na chwilę. Londyński klub jest w takiej sytuacji, że trudno będzie mu wygrać rywalizacją o głośnego menedżera, tym bardziej, że ambicje to jedno, a historia i prezes to drugie. Dlatego trzeba się cieszyć, że zespół wygrywa i próbować ratować to, co jeszcze można uratować z tego sezonu. Czyli Puchar Anglii, gdzie czeka Manchester United i miejsce dające prawo gry w Lidze Mistrzów. Liga Europy? Jak się uda, to też, ale nie przywiązywałbym do tego dużej uwagi. W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze. 

Podobnie jak mecze, zakończę więc na derbach Londynu. Tych derbach, z udziałem Tottenhamu i Arsenalu. Derbach, które zawaliła defensywa Kanonierów. Dwie pomyłki w zastawianiu pułapki ofsajdowej spowodowały, że rywale wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Na miejscu trenera defensywy bym się mocno wkurzył. Tych bramek można było uniknąć. Tylko że problem wydaje się poważniejszy, dotyczy on raczej tego, co się dzieje w szatni. Może są jakieś napięcia między piłkarzami, albo między piłkarzami, a menedżerem. Tottenham był zespołem, który bardziej chciał. On już patrzy na Manchester City, a nie na zespoły będące za nim. Co prawda można odwoływać się do poprzedniego sezonu, ale to się nie zdarzy. Tak jak Manchester United nie zmarnuje swojej szansy, tak samo Tottenham nie roztrwoni przewagi. Daje nam to pojedynek dwóch zespołów o czwarte miejsce. Dwóch zespołów, które mają całą masę kłopotów i trudno znaleźć ich rozwiązanie. A najgorsze dla nich jest to, że Manchester United może wygrać Ligę Mistrzów. Wtedy czwarte miejsce niczego nie da. W końcu to nie jest takie niemożliwe. Real i Barcelona mają duże szanse, żeby odpaść w tej rundzie. Zostanie więc tylko Bayern i Czerwone Diabły, bo reszta zespołów jest o klasę niżej. Pierwsze rewanże już jutro. 

Następna kolejka jest dość skromna, bo tylko sześć meczów. Za to ciekawe, bo QPR z Sunderlandem pokaże nam, czy renesans trwa dalej, Reading z Aston Villą to starcie o kilkanaście punktów, a w niedzielę Liverpool z Tottenhamem. Jak co tydzień, czekają nas emocje.

4 komentarze:

  1. Nie przepadam za Suarezem. Może jest doskonałym piłkarzem, ale jako człowiek? Osttanio przeszedł się korkami po leżącym przeciwniku. Poza tym to typowy "nurek"

    Real przejdzie, a Barcelona nie. To moje typy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Suarez robi to, co w tamtym sezonie robił Van Persie. Ciągnie zespół za uszy w górę tabeli. Nie nazwałbym go też nurkiem, bo on bardzo często jest faulowany, a nie ma dobrej prasy po tym zamieszaniu i dyskwalifikacji. A co do tego, jakim jest człowiekiem, to nie mi oceniać.
    A w Lidze Mistrzów ćwierćfinały bez hiszpańskiego zespołu, to byłoby coś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja Suareza sprzedałem przed kolejką... za to kupiłem Sturridge'a i Rafaela, którzy nie zagrali:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Po kilku sezonach doszedłem do wniosku, że napastników się nie sprzedaje, zwłaszcza jak są w formie przez cały sezon, a Suarez jest takim napastnikiem. W tym sezonie przynajmniej. Rafaela też kiedyś miałem, ale nie daje on gwarancji minut co kolejkę.

    OdpowiedzUsuń