_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

01.04.2013

31 Gameweek Premier League


Napisałem wczoraj prawie dwie strony podsumowania o kolejce i dzisiaj rano prawie wszystko wyleciało do Koszalina. Wszystko przez jedną osobę. Martin O'Neill. Kiedy zacząłem interesować się angielską piłką, w czasach gdy Championship Manager 3 zajmował mnie na długie godziny, jego nazwisko przykuło moją uwagę. To był człowiek, który potrafił zrobić coś z niczego tak właściwie. Przejąć klub, doprowadzić go do sukcesów. Najpierw w Leicester (do tej pory pamiętam niektóre nazwiska: Muzzy Izzet, Neil Lennon, Steve Walsh, Robbie Savage czy Arnar Gunlaugsson; ten ostatni zrobił dużą karierę, strzelając +15 bramek w sezonie, ale u mnie w grze, bo w realu nie szło mu tak kolorowo i wielu innych piłkarzy), potem powtórzył to w Celtiku Glasgow (pamiętny finał Pucharu UEFA w 2003, gdzie przegrał z Jose Mourinho), Aston Villi (oczywiście to nie były aż takie sukcesy, ale teraz każdy w Birmingham chętnie zamieniłby się z tamtym okresem), ale w Sunderlandzie jest porażka. Pierwszy raz został zwolniony.


Co ciekawe we wtorek, lub w środę, przeglądając tabelę i bawiąc się w typowanie wyników na stronie BBC klik (też tak robicie, prawda), Sunderland dość często pojawiał się na miejscach spadkowych. Potem pomyślałem, że to niemożliwe. Po meczu z Manchesterem United stało się to jednak możliwe, ale to rodzi wiele pytań. Pytań, na które trudno odpowiedzieć. Czy zawalił prezes? Nie sądzę, bo menedżer dostał stosunkowo wiele jak na taki klub. Sukcesy w poprzednich klubach mogły być tylko trafieniem w odpowiedni czas i miejsce z grupą odpowiednich ludzi. W Sunderlandzie tego zabrakło. Co poszło nie tak? Podejrzewam, że zabójcza kombinacja dwóch czynników. Piłkarze nie grali tak, jak powinni (underperform, takie zgrabne angielskie słówko), a menedżerowi zabrakło kart w talii. Nie wiedział jak wpłynąć na drużynę, nie miał napastnika, wreszcie może miał problemy domowe (żona miała chłoniaka). Pojedynczy czynnik nie rozkłada zespołu, ale ich kombinacja rozłoży każdy. Czy O'Neill sobie poradzi? Nie wiem, ale wiele zależy od tego, jak zareaguje na coś nowego w swoim życiu menedżerskim. Sunderland z kolei sobie może nie poradzić.

Z zespołów, które sobie radzą, nie można nie wspomnieć o Manchesterze City. Pogodzili się z tym, że nie obronią tytułu i zdemolowali Newcastle. Zeszła presja z zespołu, nie ma już takiego parcia na wygrane i mamy trzy punkty zdobyte dość łatwo. To lekcja dla menedżera, bo będąc na szczycie to najważniejsze zadanie. Ściągać presję z graczy. Nie pozwolić im upaść pod jej ciężarem.

Skoro o upadkach mówimy, to chyba nie upadnie Wigan. Po raz kolejny dobra seria wyników i ustępująca pola konkurencja. Reading już mentalnie poleciało do Championship, QPR może już też. A o to trzecie miejsce zawalczy pewnie Sunderland. Aston Villa już chyba przeszła przez ten najgorszy kryzys, więc miejsce minimum 17 dla Wigan wydaje się pewne. To nie jest pierwszy raz, jak walczą o pozostanie w lidze, więc sobie poradzą.

Następna kolejka za tydzień i ciekawie zapowiada się mecz Reading - Soton na otwarcie, potem niedzielny Tottenham z Evertonem, a w poniedziałek derby Manchesteru. Już bez tej presji i otoczki. No ale będzie ciekawie.

PS Chelsea wygrała dzisiaj z Manchesterem United i Czerwonym Diabłom została już tylko liga. Tylko że to będzie rozczarowanie, bo tam właściwie nie było przeciwnika. Londyński klub z kolei walczy dzielnie o jakieś trofeum, ale o Puchar Anglii będzie trudno, bo czeka drugi Manchester.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz