_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

08.04.2013

32 Gameweek Premier League


Derby, tak. Zastanawiałem się, czy pisać coś specjalnego o derbach Manchesteru i myślę, że to nie ma większego sensu. To znaczy te zespoły nie zmienią się miejscami w tym sezonie. Ciekawie jest za to w walce o miejsce czwarte i oczywiście w rywalizacji o pozostanie w lidze, od której zacznę. 


Ile może kosztować strata bramki w samej końcówce meczu, właściwie w ostatniej akcji? Shaun Maloney wyrównał w ostatniej akcji meczu w Londynie i podejrzewam, że piłkarze QPR czują się tak, jakby ktoś wbił im nóż w plecy. Gdy w 21 minucie Bobby Zamora obejrzał czerwoną kartkę (z całym szacunkiem, ale wejście idiotyczne; w takim meczu, w takiej sytuacji nie daje się arbitrowi pretekstu do pokazania kartki), szanse QPR na korzystny wynik bardzo zmalały. Tylko że rywal nie grał porywająco. Wiele błędów, niedokładnych podań, brak wytrychu na otworzenie defensywy gospodarzy i tak można mnożyć. Wszystko to sugerowało bezbramkowy remis. Gdy w 85 minucie Loic Remy sfinalizował piękną kontrę, można było zacząć wierzyć w komplet punktów. No i ta wiara trwała do ostatniej minuty. Potem gol dla Wigan i mamy już jasną sytuację. Szanse QPR ograniczają się do matematyki. Cztery mecze czekają ich z trudnymi rywalami, więc można się pomału żegnać. Jak to widziałem w necie, QPR = quite probably relegated. 

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z Aston Villą, ale tam zespół wierzy w siebie. Trzy wygrane na cztery ostatnie mecze to duży zastrzyk pozytywnej wiary w siebie. Nie tylko z powodu tego gola sezonu, bo to było piękne uderzenie, ale dlatego, że atrakcyjnie zapowiadający się terminarz i wiara powinny dać pozostanie w lidze. Stawianie na młodzież chyba się opłaci. 

Co innego Stoke, bo mamy tutaj kandydata do spadku. W tym roku wygrali raz i zdobyli … pięć punktów. Jak to się utrzyma, a mecze czekają ich raczej trudne, bo albo z czołówką, albo z zespołami bijącymi się o to samo, to nie widać za bardzo powodów do optymizmu. Muszą zadać sobie pytanie co jest nie tak i to naprawić. Nie tłumaczy ich gra w pucharach, ale liga wygląda fatalnie. Potrzebują dwóch wygranych, a widzę tylko jedną. Tylko że zespół jest w takim dołku, że bliżej prawdy będzie zero. Przyszły sezon bez Stoke? Trudno to sobie wyobrazić, ale to możliwe. 

Podobnie jak można sobie wyobrazić, przechodząc do walki o Ligę Mistrzów, piąte miejsce Tottenhamu. Mecz z Bazyleą wywołał wiele koszmarów. Kontuzje liderów mogą pogrzebać ten sezon, tym bardziej, że czekają bardzo trudne mecze. Chelsea na wyjeździe, z którą będzie trzeba kiedyś zagrać, Man City u siebie to trudny rywal, Wigan, Stoke i Sunderland będą się bić o punkty do ostatniej kolejki najprawdopodobniej. No i Southampton, który zrobił się bardzo niewygodnym rywalem. Arsenal złapał formę, Chelsea ciągle ją ma, więc mogą te zespoły na koniec być nad Tottenhamem. Z Evertonem widać było, że zespołowi zależy, ale umówmy się, w innych meczach będą trudniejsi rywale i nie będziemy zaczynać od prowadzenia. Everton jest najsłabszym z rywali rywalizujących o miejsca dające prawo gry w Lidze Mistrzów. Dlatego remis trzeba uznać za porażkę. Liga kończy się 19 maja, więc mamy już mało czasu na odrabianie takich wyników. Pozytywny wynik ze Swansea już nie ma znaczenia, bo liczą się punkty. 

W następnej kolejce trudno mi wytypować mecz, który mógłby przykuć naszą uwagę. Arsenal – Everton, ale to dopiero w następny wtorek. Półfinały Pucharu Anglii trochę zdezorganizowały kalendarz. Z meczów, które się odbędą za tydzień, to chyba mecz Newcastle – Sunderland w niedzielę będzie najciekawszy. Kolejna porażka gości może zepchnąć ich jeszcze głębiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz