_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

29.04.2013

35 Gameweek Premier League


Było miło, ale pomału się kończy. Mogę mieć dużo pretensji do siebie w FPL, bo w trakcie uciekła mi ochota do gry i kilka kolejek było bardzo słabych. Jednak wciąż mogę zrealizować założony przed sezonem cel. W przypadku klubów piłkarskich też już mniej więcej wiadomo, kto zrealizował zamierzenia przedsezonowe, a kto się z nimi rozminął. Dlatego mecz Reading z QPR był spotkaniem dwóch spadkowiczów.


To znaczy punktowo niby jest jeszcze szansa, ale mecz ostatniej kolejki Wigan - Aston Villa skazuje te drużyny na spadek. Nawet jak założymy, że do końca sezonu te zespoły (czyli Wigan i AV) będą przegrywać, to przecież jakieś punkty w ostatnim meczu ktoś zdobędzie (obustronny walkower raczej się nie zdarzy). Nie mówiąc już o mało realnym scenariuszu trzech wygranych do końca sezonu w wykonaniu Reading i QPR. Dlatego to smutny dzień dla kibiców obu zespołów. Jeszcze Reading ma pewien promyk nadziei. W miarę zgrana grupa piłkarzy, menedżer który będzie chciał coś udowodnić, wreszcie na pewno chęć rewanżu. QPR z kolei, cóż. Zapowiada się, że będzie źle. Podobnie jak Wolverhampton, który dzielnie zmierza do League One. Sam mecz był bardziej obowiązkiem, a nie przyjemnością, więc bezbramkowy remis nie powinien dziwić.

Pod koniec sezonu każdy remis oznacza tak właściwie stratę dwóch punktów i Tottenham ma szansę przekonać się o tym bardzo boleśnie. Chelsea raczej nie dogonią, bo Rafa Benitez już poukładał wszystkie klocki na miejscu. Nie mówiąc o tym, że derby zostaną rozegrane na Stamford Bridge. Arsenal ma wręcz bajkowy terminarz, trzy razy zagra z rywalami znajdującymi się na miejscach poniżej 15. Dlatego ten remis może się długo odbijać. Pierwszy gol komiczny, ale skoro rywal pomaga, to grzech nie skorzystać. Mam wrażenie, że potem drużynie zabrakło pomysłu, jak ugryźć rywala. To nie jest gra silnego zespołu, tylko reagowanie na zrywy i walka chwilami tylko. Tak się nie da zrobić czegoś wielkiego. Biorąc pod uwagę, jak wygląda tabela, to nawet 9 punktów może nie dać upragnionej Ligi Mistrzów. Już nie mówiąc o tych 9 punktach przy takiej formie. Derby z Chelsea, to będzie mecz. A jeszcze fatalna, jak na czołówkę tabeli, różnica bramkowa. Dlatego piąte miejsce wydaje się pewne. Awans na czwarte będzie wymagał czegoś wielkiego.

Dzisiaj wieczorem kluczowy mecz w dole tabeli, a więc starcie Aston Villa - Sunderland. Za tydzień sobotę najciekawiej zapowiada się mecz West Brom z Wigan, Norwich z AV i prawdziwa uczta w niedzielę. Derby Liverpoolu, a potem Man Utd z Chelsea.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz