_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

25.04.2013

Liga Mistrzów mecze 23-24.04.2013


Niemcy 8, Hiszpania 1. Krótkie, ale jakże bolesne podsumowanie półfinałów Ligi Mistrzów dla hiszpańskich zespołów. Rok temu praktycznie wszyscy widzieli hiszpański finał, ale Bayern i Chelsea okazały się za silne. Rok później znów Bayern, ale teraz zamiast Chelsea podstawimy Borussię Dortmund i okazuje się, że nic się nie zmieniło. Hiszpańskie kluby mają ostatnio duże problemy, żeby dostać się do finału.


Bayern 4 - 0 Barcelona

Czy jest sens rozgrywać rewanż? Poważnie się zastanawiam, bo nie mogę sobie wyobrazić odrobienia tych strat przez Barcelonę. Coś się skończyło. Maszynka, które sama miała wygrywać i dominować w tym stuleciu, rozsypała się bez trenera. Barcelona doszła do ściany. Musi wymyślić nowy trik, bo te stare już się opatrzyły. Tiki-taka nie robi już większego wrażenia na silnych zespołach. W Hiszpanii można tak dominować na lata, ale w Europie już nie. Bayern w rewanżu się nie rozsypie, nie straci kilku bramek, wreszcie nie przegra swojej szansy. Gole mogły zostać nieuznane? To niczego by nie zmieniło. Uznajmy po prostu, że w ten wtorkowy wieczór umarła Barcelona stworzona przez Pepa Guardiolę. Na jej miejscu może, ale wcale nie musi, narodzić się Barcelona innego szkoleniowca. Bayern Pepa Guardioli? Zapowiada się bardzo silny zespół, mogący zdominować Europę na lata.


Borussia Dortmund 4 - 1 Real Madryt

Tu też mamy praktycznie wszystko rozstrzygnięte, ale nie chciałbym pisać pochwalnych laurek dla Jurgena Kloppa, czy Roberta Lewandowskiego (kombinacja cztery bramki i jeden gracz w jednym meczu Ligi Mistrzów się zdarzała, ale cztery bramki strzelone przez jednego gracza Realowi Madryt w europejskich pucharach to nie; jak będziemy szukać Polaka strzelającego cztery bramki w Lidze Mistrzów, to znajdziemy go w lipcu 2004, kiedy Tomasz Frankowski w eliminacjach wbił cztery bramki WIT Georgii). Zastanawia mnie bardziej postawa Realu. Odrobić to można, Deportivo już zrobiło podobną sztukę (Milan - Depor 4-1 i 0-4 w 2004). Tylko czy szatnia Realu jest jeszcze po stronie menedżera, to jest pytanie. To nie jest kwestia bramkarza, ale fatalnie grającej linii obrony. Real jest w tym momencie pod ścianą. Nikt na nich nie liczy, więc rewanż zapowiada się bardzo ciężko dla Borussii. Real ma wybór odpaść, albo przejść do historii. Za tydzień zobaczymy, jak to się skończy.

2 komentarze:

  1. Wielkie kluby zostały obalone, zapewne nie na zawsze, ale mam nadzieję na jakiś czas, bo marzą mi się napisy na pierwszych stronach gazet: Borussia zwycięzcą finału Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że to będzie niemiecki finał i że nic się w rewanżach nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile Barcelona nie zrobi raczej niczego wielkiego (no i Bayern jest za silny), tak o Borussię bym się trochę obawiał. Mourinho jest zbyt dobrym trenerem i nie uwierzę, że pogodził się z porażką. Realowi będzie ciężko, ale to jeszcze nie jest rozstrzygnięte tak jak w drugiej parze, mimo że wynik podobny. Przynajmniej wtorek będzie ciekawy, na pewno od stanu 2-0 ;)

      Usuń