_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.05.2013

37 Gameweek Premier League


Bardzo emocjonalna kolejka nam się zrobiła. Bardzo wiele pożegnań, spychających w cień wyniki. A przecież cały czas trwają dwie walki, o miejsca dające Ligę Mistrzów i o 17 pozycję na koniec sezonu. Gdzieś zupełnie na uboczu był finał FA Cup, od którego chciałbym zacząć.



Najkrócej można to podsumować jednym zdaniem: Manchester City przegrał. Trafiłoby mnie, gdybym usłyszał od menedżera, że ten nie wie, co się stało. Podejrzewam, że też trafiło to prezesów City, bo drużyna zagrała fatalnie. Tak jakby piłkarze chcieli pokazać, że nie chcą już pracować z Roberto Mancinim. Nie oszukujmy się, obrona mistrzostwa to trudne zadanie, ale nie sądzę, że drużyna zrobiła wszystko, co mogła. Spodziewałem się czegoś więcej od menedżera. Już ta przepychanka z Mario Balotellim na treningu nie powinna się zdarzyć. Nie mówiąc o wynikach. Coś się zacięło w zespole. Tak jakby menedżer nie wiedział jak dotrzeć do drużyny. Sukcesy w Interze to głównie zasługa wielkiej afery korupcyjnej, która zdemolowała cały ten piłkarski świat. Wygrał z Manchesterem ligę rok temu i może to stało się za szybko? Nie dziwię się, że klub podobno szuka nowego menedżera. Kogoś, kto zlepi piłkarzy i stworzy z nich zespół. W końcu nawet Roberto Martinez potrafił to zrobić z Wigan. Ta wygrana to wielki sukces Hiszpana, byłego gracza Walsall, że pozwolę sobie wprowadzić ten wątek. Nie miejmy złudzeń, normalnie klub Wigan dostałby kilka bramek i na tym skończyłaby się przygoda. To, że widzieliśmy inny wynik, wynikało ze słabości zespołu City. Czy menedżer znajdzie odpowiedzi na te pytania, znajdzie przyczynę dlaczego nie wyszło? Nie wiem.

Nie wiem też, kto zajmie czwarte miejsce, bo Chelsea zapewniła sobie miejsce w pierwszej czwórce. Wynik nie był może aż tak ważny, jak rekord Franka Lamparda. Ponad dwieście bramek, jak na pomocnika, robi duże wrażenie. Przejście do historii jako najlepszy strzelec zespołu robi jeszcze większe. Dlatego można nie pisać za bardzo o meczu. Dwie czerwone kartki, po jednej dla każdego zespołu, rozbiły przede wszystkim AV. Christian Benteke zachował się niedojrzale, że tak to nazwiemy. Już to wejście łokciem mogło zakończyć się czerwoną kartką, a potem dał powód do pokazania sobie drugiej żółtej kartki. Stawia to klub w mało ciekawej sytuacji za tydzień, ale to zależy od wyniki meczu wtorkowego.

Tyko zanim o tym, główne pożegnanie tej kolejki. Sir Alex Ferguson rozegrał ostatni mecz na swoim stadionie, a za tydzień po raz ostatni poprowadzi zespół w lidze. W tych wszystkich laurkach zabrakło mi jednej rzeczy. Nikt nie zadał sobie pytania, co takiego miał SAF, że jemu się udało. Długa praca w klubie? Raczej nie. Dario Gradi pracował w Crewe 24 lata, potem wrócił na 9 spotkań, a potem znów wrócił, jako p. o. menedżera na dwa lata. Jakoś nie słyszeliśmy o sukcesach Crewe, prawda. Te wszystkie laurki ociekają wręcz cukrem, a przecież SAF wcale nie był taką kryształową postacią, jak wszyscy sobie to wyobrażają. Konflikty z piłkarzami (swojego klubu), z arbitrami (nie tylko Fergie time, ale wywieranie presji na sędziach), z dziennikarzami (bardzo często za głupie, jego zdaniem, pytania), czy wreszcie z innymi menedżerami. Nie da się ukryć, że Ferguson zdefiniował angielską piłkę, ale nie daje to odpowiedzi co takiego miał Szkot, czego nie mają inni menedżerowie. Nie wierzę w szczęście, więc to nie ono. Trafienie w odpowiedni czas i miejsce? To może dać sukces jednorazowy. Bardziej stwarzanie odpowiedniego miejsca i czasu dla drużyny. To nie każdy potrafi. Tak patrząc na menedżerów obecnie, to chyba Andre Villas-Boas ma coś podobnego, ale na razie to potencjał tylko. Czyli chyba nie poznamy tej odpowiedzi i na zawsze zostanie ona tajemnicą.

Tajemnicy nie będzie po wtorkowym meczu Arsenal - Wigan. Zastanawiam się, czy piłkarze stołecznego klubu nie zrobią ponownie tego szeregu, który będzie oklaskiwał piłkarzy rywala. Z Manchesterem United tak zrobili, z Wigan też powinni raczej. W końcu przyjeżdża zdobywca Pucharu Anglii. Sam mecz zapowiada się niezwykle ciekawie. Obie drużyny muszą zdobyć trzy punkty, chociaż walczą o zupełnie coś innego. Remis niczego nie da nikomu, dostaniemy tylko dwóch pokonanych. Ktoś musi wygrać. Czyżby Wigan? W końcu końcówka tego sezonu to czas pożegnań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz