_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

02.05.2013

Liga Mistrzów mecze 30.04-01.05.2013


Znamy więc finalistów, na pewno Niemcy zdobędą Wembley. Moim zdaniem mamy szczęście. Widzimy początek tego, co za naście lat ma szansę przejść do historii jako era niemieckiej dominacji. Jeszcze kilka lat temu niemiecka piłka była w kryzysie, co wymusiło na niej zmiany. Ich efekt widzimy w tegorocznym finale. No a Hiszpanie, cóż. Im podbój Wysp Brytyjskich jakoś nie jest pisany. Dumna Grande y Felicísima Armada (Wielka Armada z XVI wieku) stadion Wembley zobaczy jedynie w telewizji. No i można też zażartować i powiedzieć, że hiszpańskie życie na kredyt się skończyło, bo przyszedł niemiecki bankier. 




Real Madryt 2 - 0 Borussia Dortmund (3-4 w dwumeczu)

Niby było blisko, ale ten wynik jest mylący. Borussia zagrała dużo lepiej jako drużyna od swojego rywala. Mieliśmy w tych dwumeczach starcie zespołu, składającego się z dobrych piłkarzy i grupy wspaniałych piłkarzy, którzy nie stanowili aż takiego monolitu. Pod koniec Real sforsował defensywę rywala. Zdobył dwie bramki, co wprowadziło nerwowość na ławce gości, ale to było wszystko, co mógł zrobić. Przyszłość? Same znaki zapytania. Nie wiadomo co się stanie z menedżerem, który próbuje ustawić szatnię po swojemu. To jego tak właściwie pierwszy taki bezbarwny sezon. Poprzednie to lata 2000-2001, ale to zrozumiałe, bo zaczynał. Teraz chyba nastąpiło pewne wypalenie się. Jak poważne zobaczymy po sezonie. No a Borussia próbuje zrobić Chelsea.


Barcelona 0 - 3 Bayern Monachium (0-7 w dwumeczu)

Oj, to pewnie boli. Pierwszym błędem, ale za to najpoważniejszym, było zastąpienie Pepa Guardioli Tito Vilanovą. Rzadko kiedy asystent jest zdolny udźwignąć to, co zostawia po sobie poprzednik. Nie mówiąc już o tym, że dla niektórych pozycja asystenta jest sufitem, którego nie mogą przebić. Widzieliśmy to w tym dwumeczu bardzo wyraźnie. Barcelona nie była w stanie zrobić czegokolwiek w tych meczach. Toczyła z góry skazaną na niepowodzenie walkę, tak jak ryba na haczyku z wędkarzem. Można zwalać winę na kontuzje, ale to nie była przyczyna porażek. Ten zespół wykoleił się zupełnie z tego, co zostawił Pep Guardiola. Barcelona nie poszła do przodu, nie została nawet w tym samym miejscu. Ona się cofnęła i to znacząco. Latem na pewno będą zmiany presonalne, nowi piłkarze, ale to może niczego nie zmienić. Zostanie tylko i wyłącznie Hiszpania.

4 komentarze:

  1. jak tylko pomyśle o tym 0-7 to zastanawiam się jak mogli do tego dopuścić?! Ale to piłka takie rzeczy to rutyna.
    addicctedtofootball.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można zwalić że trener (Guardiola w Bayernie), że kontuzje, że obniżka formy, wytłumaczenie zawsze się znajdzie. No ale Bayern zbyt swobodnie czuł się w Barcelonie. O ile odrobienie czterech bramek było praktycznie niemożliwe, tak wygrana w tym meczu powinna być dość realna. Moim zdaniem poważniejszy problem to nie 0-4 w Monachium, a 0-3 u siebie. To powinno niepokoić o wiele bardziej.

      Usuń
  2. Motywacja, kreatywność, przygotowanie motoryczne ale przede wszystkim mentalność Bayernu ukazała zwycięzcę. Tym bardzie dziwi fakt iż po zeszłym sezonie zniknął z ławki Beyernu psycholog sportowy w zamian Dyr. sportowy M. Sammer wprowadził ekspertów od treningu umysłu. Zresztą Borussia już od 2008 wprowadziła taki trening umysłu na stałe
    Ciekawe kiedy nasi zawodnicy zaczną korzystać z tego typu treningu.
    www.bradel.pl/life-kinetik.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Motywacja, kreatywność, przygotowanie motoryczne ale przede wszystkim mentalność Bayernu ukazała zwycięzcę. Tym bardziej dziwi fakt iż po zeszłym sezonie zniknął z ławki Bayernu psycholog sportowy w zamian Dyr. sportowy M.Sammer wprowadził ekspertów od treningu umysłu. Zresztą Borussia już od 2008 wprowadziła taki trening umysłu na stałe i widać efekty.
    Ciekawe kiedy nasi zawodnicy zaczną korzystać z tego typu treningu.

    OdpowiedzUsuń