_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

25.08.2013

2 Gameweek Premier League


Pogłoski o śmierci Arsenalu okazały się mocno przedwczesne. Nie lubię pisać ciągle o tych samych drużynach, ale co począć, skoro Kanonierzy dostarczają tylu argumentów co kolejkę tak właściwie. Podsumowując w skrócie, ich sezon właśnie się zaczął i podejrzewam, że szybko zapomnimy o tym fiasku w pierwszej kolejce. Ja natomiast chyba nie zapomnę, że znowu na ławce w FPL zmarnowały mi się punkty. Tylko że o tym na koniec, bo o FPL będę pisał trochę inaczej od tej kolejki (trochę brakowało mi miejsca na dłuższą wypowiedź).


Zacznę jednak od meczu Sunderlandu, bo oni musieli zagrać inaczej. Nie wyobrażałbym sobie kolejnego tak słabego widowiska. Podejrzewam, że podobne zdanie miał również menedżer gości, bo zobaczyliśmy naprawdę ciekawe spotkanie. Dużą przewagę miał Southampton, ale jednocześnie należą się piłkarzom tego klubu słowa nagany, bo nie można zgubić krycia we własnym polu karnym przy rzucie rożnym. No ale skoro się zgubiło, to trzeba było martwić się o wynik. Dla jednej i dla drugiej drużyny punkt to dobre rozwiązanie, ale dla gości to sukces, a dla gospodarzy zaledwie ratunek przed porażką. Sunderland ma trudne mecze przed sobą i musi szukać punktów gdzie się da, a Southampton wprost przeciwnie, kalendarz zapowiada się na łatwy i grozi miejsce w górnej ósemce tabeli.

Takie coś na pewno nie zagrozi Stoke. Dla mnie to był strasznie nerwowy mecz, bo to spotkanie było z bonusem w IKTS, a przez godzinę nie było za bardzo widać tych bramek dla gospodarzy. Oni naprawdę mogą się obudzić wkrótce w strefie spadkowej, bo taki błąd, jaki zrobiła defensywa Stoke przy bramce, jest tak poważny, że aż trudno znaleźć słowa na jego opisanie. Aż trudno uwierzyć, że to był zespół Stoke, słynący do tej pory z solidnej defensywy. W ataku nie widziałem jakiejś wielkiej poprawy w stosunku do lat wcześniejszych. Rozumiem, że to trudne, ale mam wrażenie, że Mark Hughes porywa się z motyką na słońce. Tak się nie da, a rywal przecież nie był przesadnie groźny. Crystal Palace zmierza do Championship, już nawet zajmuje miejsce w strefie spadkowej i raczej się z niej nie wygrzebie. Ktoś powie, że przegrywają jedną bramką, ale to zero punktów. 38 porażek jedną bramką nie da nam mistrzostwa.

O nie może powalczyć Arsenal. Tak wiem, przegrali pierwszy mecz, ale kłopot z tą drużyną polega na tym, że nie wiadomo jak ją zmobilizuje przed meczem menedżer. Arsene Wenger nasłuchał się sporo krytyki pod swoim adresem ostatnio, niezasłużonej moim zdaniem, ale jednak nie wspominano o jednej ważnej rzeczy. Menedżer chyba nie potrafi tak przygotować swoich zawodników, żeby potem pokazali swoją wyższość w danym meczu. W spotkaniu z Fulham to się udało, no i zaczyna się przecierać Słońce dla drużyny. Yohan Cabaye dołączy do zespołu najprawdopodobniej (ale pewnie po meczu derbowym dopiero), a awans do Ligi Mistrzów jest już o włos (stracić na własnym boisku trzybramkową przewagę? niemożliwe). Problemem może być jedynie liga krajowa.

No ale to nie jest nowy problem, tym bardziej, że liga angielska powitała właśnie Manuela Pellegrini’ego. Czytając statystyki nie ma się do czego przyczepić. Manchester City był lepszy wszędzie, poza wynikiem końcowym, ale to drobiazg, no nie. Zabrakło tylko Vincenta Kompany’ego i już się pogubiła defensywa. Na miejscu bramkarza nie miałbym miłych wspomnień, bo pierwszy gol mocno dyskusyjny (od bramkarza reprezentacji wymaga się więcej, prawda), drugi to jakaś katastrofa (nie wiem co to było, ale wyglądało na łapanie motyli), a trzeci zawalony na spółkę z obrońcą. Jednym zdaniem, defensywa zagrała katastrofalnie. Nagle się okazało, że środek obrony to wielka dziura, a jeden Joleon Lescott to za mało. Nigdy nie miałem do niego zaufania, bo on jest dobry mając solidnego partnera obok siebie. Jak go brakuje, to efekt widzieliśmy. Tak więc pierwsza porażka jest już na koncie menedżera, tylko jakie wyciągnie z niej wnioski. Te straty można odrobić.

Jutro mecz hit tej kolejki, czyli starcie Manchester United – Chelsea. W następnej kolejce najciekawsze spotkania zaplanowane są na niedzielę. Liverpool – Manchester United, a potem Arsenal – Tottenham. Dwie jedynki? Nie wykluczałbym tego. W sobotę Newcastle zagra z Fulham (coś gospodarzom nie układa się ten sezon), a Cardiff z Evertonem (chciałbym coś napisać o zespole gości, a jakoś nie miałem okazji).

PS Plusy i minusy FPL

Plusy: Edin Dzeko kapitanem (nikt inny nie wpadł mi w oko, ale kto wie, czy nie straci miejsca w składzie wkrótce), Simon Mignolet w bramce (miał być bramkarz rotacyjny, ale Artur Boruc usiadł na ławce i to było dobre), a trzech zawodników ma jeszcze mecz przed sobą, chociaż gdyby któryś nie zagrał, to się nie obrażę, słyszysz Jose ;)

Minusy: Emanuele Giaccherini na ławce (rozumiem, że silna ławka to podstawa, ale nie w tej grze), Rickie Lambert na dwójkę (pomyśleć, że to on miał siedzieć i oglądać kolegów) i możliwy minus w osobie Romelu Lukaku (jak znowu zagra jakieś ogony, to pomyślę nad zmianą; problem w tym, że brakuje mi pieniędzy na dobrego napastnika i grozi mi sztukowanie składu)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz