_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

21.08.2013

Dwa mecze od raju


Warszawska Legia zagra dziś pierwszy mecz, po którym może zapisać się w historii polskiej piłki. Tu nie ma przesady, każdy awans polskiego zespołu do fazy grupowej Ligi Mistrzów zostanie uznany za sukces obecnego dwudziestolecia przynajmniej. Tylko że rywal, na papierze przynajmniej, przerasta zdecydowanie polski klub.


Steaua w drugiej połowie lat osiemdziesiątych odnosiła spore sukcesy w europejskiej piłce. W 1986 wygrała Puchar Mistrzów, trzy lata później zagrała w finale, a po drodze wystąpiła w półfinale. Z ostatnich lat pamiętam ich dobre występy w Pucharze UEFA w 2006 roku, gdzie doszli aż do półfinału. W Lidze Mistrzów nie szło im jednak aż tak dobrze. Po raz ostatni zagrali w niej w 2008 roku, kiedy zremisowali jeden mecz w grupie, a przegrali resztę. Oczywiście mają więcej doświadczenia, ale czy można mówić o wyraźnym faworycie tego dwumeczu?

Moim zdaniem oba zespoły mają po 50% szans na awans i rozstrzygnie forma dnia. Legię nie powinna już spętać presja bycia faworytem tych meczów. Co klub miał osiągnąć jesienią, to już osiągnął, czyli awans do Ligi Europy, czy też Europejskiej. Teraz czekamy na bonus w postaci występów w Lidze Mistrzów. Ktoś powie, że to niemożliwe? W piłce nożnej nie ma rzeczy niemożliwych, niektóre są jedynie trudno osiągalne. Słaba gra w poprzednich rundach? To już było i nie sprawi, że Legia nagle wróci do pierwszej rundy kwalifikacji. Polska piłka potrzebuje sukcesu, bo ostatnio nie ma za dobrej prasy. Czy można sobie wyobrazić lepszy sukces, niż fazę grupową Ligi Mistrzów polskiej drużyny?

Legia walczy jednak nie tylko o to. Walczy przede wszystkim o dominację w kraju przez najbliższych kilka, kilkanaście lat. Teoretycznie najpoważniejszy rywal, poznański Lech, już odpadł z pucharów. Nie sądzę, że pojawią się w nim pieniądze zdolne konkurować z potencjałem Legii. Dlatego warszawski zespół stoi przed wielką szansą. Czy ją wykorzysta? Dlaczego miałby tego nie zrobić? Wszystko rozstrzygnie się na boisku. Pierwszy mecz w Bukareszcie, drugi w Warszawie, co można uznać za zaletę Legii. Jaki wynik pierwszego meczu byłby korzystny? Zero z tyłu i coś z przodu, ale to byłoby fantastyczne. Zero z przodu i coś z tyłu nie będzie katastrofą, jeśli to będzie bramka różnicy. Jednak jeśli któryś zespół osiągnie dwie bramki przewagi, to będzie miał potężny atut w ręku. 27 sierpnia wieczorem będziemy wiedzieć, czy polski zespół trafił do raju.

I na przyszłość, jak odmieniać nazwę rumuńskiego klubu, za Poradnią językową klik.

2 komentarze:

  1. Dzisiaj się dowiemy na co Legie stać i nie chodzi mi tu o piękną grę czy grad goli ale o piłkarską inteligencję. Wojskowi muszą zagrać z głową by w rewanżu móc powalczyć na całego. Faworytem nie są ale przeciwnik też ma słabości. Legia nie ma nic do stracenia.
    Ale wszystko okaże się po dzisiejszym meczu.
    (Z takim początkiem to Walssal jeszcze o coś powalczyć może ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę tylko na dobry wynik i żeby tylko nie powtórzyła się sytuacja z Wisłą Kraków z 2011 roku (to tylko dwa lata, a wydaje się, że dwadzieścia). Wtedy mieliśmy 16 minut Ligi Mistrzów, teraz liczę na sześć spotkań. Jednocześnie na koniec pewnej epoki i na narodziny nowych gwiazd. Wiem, odważne marzenia ;)
      A Walsall nie powalczy za bardzo w swojej lidze. Może będzie przygoda pucharowa, może miejsce w górnej połówce tabeli, może ktoś z głośniejszym nazwiskiem dołączy do zespołu, ale przede wszystkim może trybunał rozstrzygnie pewną kwestię tak, że będzie dobrze. Chyba za dużo tych może, ale to jest piękne w przypadku mniejszych zespołów :)

      Usuń