_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

21.10.2013

8 Gameweek Premier League


Muszę zacząć od kolejnego odcinka serii Nie znam się na angielskiej piłce, bo tym razem udało mi się osiągnąć jakiś ciekawy rezultat. Tylko w pierwszej kolejce miałem tyle punktów, więc mnie to cieszy (a ta zapowiada się jeszcze lepiej). Dodatkowo Anglia zakwalifikowała się na Mistrzostwa Świata, czego więc chcieć więcej. Można co prawda zachować się jak menedżer drużyny i powiedzieć chcę więcej punktów, ale przecież nim nie jestem. Screen umieszczę w tygodniu, podsumowując dwie kolejki, a rozpocznę od meczu, gdzie mogą być pretensje do wyniku.



Nie chciałbym pisać, że Liverpool stracił szansę na pierwsze miejsce, bo to będzie przesada. Jednak ten mecz zespół musiał wygrać. Newcastle nie jest silnym zespołem, wspomnienia z sezonu 2011/12 bledną coraz wyraźniej, dodatkowo od 40 minuty grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla jednego z zawodników. Pewne trzy punkty? Nic bardziej mylnego, bo The Reds nie potrafili sforsować bramki bronionej przez Tima Krula raz jeszcze. Ktoś powie brak szczęścia, ale nie ma takiej rzeczy w piłce nożnej, jak brak szczęścia. To puste pojęcie ukrywające brak umiejętności. Z jakiego powodu ich zabrakło? Tego nie wiem, można jedynie zgadywać. Może przygotowanie mentalne przed meczem, może rozmowy na linii menedżer – zawodnicy w szatni, wreszcie może problem z pogodzeniem na jednym boisku Luisa Suareza i Daniela Sturridge’a. Brendan Rodgers musi odpowiedzieć sobie na pewne pytania, bo od takiego zespołu wymaga się więcej. Liverpool musi stwarzać sobie okazje i je wykorzystywać.

O wymaganiach może też coś powiedzieć David Moyes, ale bardzo trudno napisać coś, co nie będzie oczywistością. Drużyna osiąga słabsze wyniki? To oczywiste. Że presja i nowe wyzwania? Znowu będę się powtarzał. Że nie ma czasu na ewentualne poprawki? To kolejna oczywistość, której nie ma sensu wskazywać. Jedna rzecz jest na pewno nowa. W poprzednich meczach drużyna traciła bramki wcześniej, teraz w końcówce. Fergie time? Wydaje mi się, że z poprzednikiem na ławce zespół zdobyłby drugiego gola, tak żeby nie było nerwów. Albo nie pozwolił rywalowi wyrównać. Można też całkiem pewnie stwierdzić, że zespół nie załapie się na miejsca dające prawo gry w Lidze Mistrzów za rok. Kandydatów jest siedmiu, a strata wynosi już pięć punktów. To chyba za dużo, żeby myśleć o podbojach górnej części tabeli.

Obawiam się, że o podobnych wojażach w górę tabeli może też zapomnieć zespół Sunderlandu. W ogóle okazało się, że w tym sezonie walka o pozostanie w lidze rozstrzygnęła się po zaledwie kilku kolejkach (Sunderland, Cardiff, Crystal Palace). Debiut Gusa Poyeta był na czwórkę, szkoda tylko dla fanów drużyny, że te cztery bramki strzelił zespół Swansea. Czas zaczyna działaś przeciwko drużynie. Kończy się liczba meczów, gdzie zespół mógł pozwolić sobie na porażkę. Gra z taką presją będzie czymś trudnym, dlatego szanse na pozostanie w lidze są małe. Niby 30 spotkań, niby 90 punktów, ale coraz bardziej to tkwi w matematyce. Liczenie na matematykę w piłce nożnej rzadko się udaje.

Na matematykę nie musi liczyć za to Arsenal. Przed sezonem pisałem, że oni coś wygrają w maju. Po pierwszej kolejce widziałem wiele negatywnych komentarzy, a po ósmej kolejce mamy pozycję lidera. Mają potężny potencjał ofensywny, bo ci zawodnicy mogą rozmontować każdą defensywę w lidze. Ciekawe jak zaprezentują się w listopadzie, gdzie czekają trzy zapowiadające się na trudne mecze, ale na razie nie ma powodów do niepokoju. Nie chciałbym pisać, że padła ta bramka, wyciągać z tego daleko idące konsekwencje, ale nie można pozbyć się wrażenia, że Arsenal stał się innym zespołem. Transfer Mesuta Özila mógł wyzwolić potencjał drużyny. Piłkarze mogli uwierzyć, że mogą, a to bardzo ważna rzecz.

David Luiz z Chelsea … tak. Może jednak nie. Podobnie jak o tym golu na 1-1, którego sędzia nie powinien uznać. Chelsea ma trzy punkty, ale styl wygranych jest po prostu brzydki.

Następna kolejka w sobotę. Mecz Manchesteru United za Stoke będzie bardzo ciekawy, bo czy goście też, czy nie. Hit będzie za to w niedzielę. Nie będzie to spotkanie Sunderland – Newcastle, gdzie Gus Poyet będzie musiał wystartować, ale Chelsea – Manchester City. Takie mam wrażenie, że kto wygra, ten będzie nad rywalem na koniec sezonu.

Plusy i minusy FPL
Artur Boruc w bramce, a nie Simon Mignolet i tercet z Arsenalu.

No a minusy tradycyjnie te same: defensywa fatalnie, Hatem Ben Arfa, który wyleciał już ze składu, ośmiu zawodników, którzy trybun swoimi punktami nie porwali i źle wybrałem kapitana; mógł zostać Özil.

1 komentarz:

  1. http://lksfans.blogspot.com/

    blog kibiców ŁKS Łódź ZAPRASZAM!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń