_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

27.10.2013

9 Gameweek Premier League


Plan na tę kolejkę wywrócił Ian Holloway, rezygnując w środę z prowadzenia Crystal Palace. Jedna wygrana i siedem porażek na kolana nikogo nie rzucają, ale moim zdaniem taką zmianę można było przeprowadzić przed sezonem. Rozumiem, trenera który wywalczył awans raczej się nie zwalnia, ale od początku wiadomo było, że drużynę czeka bolesne starcie z Premier League. Dlatego można było taką decyzję podjąć wcześniej. Przynajmniej nowy menedżer miałby okienko transferowe do dyspozycji. Następcę czeka trudne zadanie i pozwolę sobie rozpocząć od meczu tej drużyny.


Nie wiem, czy to była reakcja na decyzję, ale Crystal Palace wysoko zawiesił poprzeczkę rywalom. Arsenal może się tłumaczyć, że miał mecz Ligi Mistrzów, że po prostu to był słaby występ, ale przez wiele minut gospodarze mogli śmiało marzyć o remisie. Pierwszy gol dla Kanonierów gospodarze jednak strzelili sobie sami. Nie fauluje się tak niezdarnie we własnym polu karnym. To był taki moment meczu, że to goście musieliby się odsłonić, zaatakować, zrobiłoby się więcej miejsca, no ale zdarzył się faul, rzut karny zamieniony na bramkę i emocje się skończyły. Nie neguję, że potem były dobre okazje dla gospodarzy, że arbiter podjął raczej błędną decyzję (Mikel Arteta powinien obejrzeć żółtko, a nie czerwień) wreszcie że pracował skutecznie Wojciech Szczęsny w bramce (ale od tego jest bramkarz), ale nic nie wskazywało na zmianę wyniku. W końcówce Arsenal skontrował raz, a skutecznie i ustalił wynik. O mistrzostwie potem decydują takie właśnie spotkania. Kiedy drużynie nie idzie, kiedy ma słabszy dzień, ale mimo to kończy z trzema punktami. To daje wiarę piłkarzom, że mogą coś wygrać.

Czy podobną wiarę mają piłkarze Manchesteru United? Nie oszukujmy się, zespół Stoke nie zaczął tego sezonu dobrze. Sierpień był na plusie, ale z kim wtedy walczyła drużyna. Dwa następne miesiące zakończyły się zdobyciem dwóch oczek, co na sześć rozegranych meczów dużego wrażenia nie robi. Było jednak blisko sensacji na Old Trafford, bo gra defensywna Czerwonych Diabłów pozostawia wiele do życzenia. Napastnicy mogą wygrać bitwy, czyli pojedyncze mecze. Czasami wystarcza to do wygrania wojny, czyli sezonu, ale nie w takiej lidze, jak Premier League. Drużyna nie spadnie z ligi, ale o mistrzostwie nie powinno się za głośno mówić. O pierwszej czwórce też nie, bo nikt nie odejmie lat etatowym środkowym obrońcom. Zespół potrzebuje poważnych wzmocnień, a nie wiem, czy właściciele są gotowi na sypnięcie pieniędzmi. Oglądałem dwa słabe zespoły, wolę nie zastanawiać się, jak skończą się mecze z tymi silnymi. Pomyśleć, że jeszcze niedawno David De Gea nie musiał ratować drużyny swoimi interwencjami, a w tym meczu musiał. Gdyby goście zdobyli drugą bramkę (Jon Walters, normalnie by trafił w czterech sytuacjach na pięć pewnie), to Manchester by nie wrócił. No ale taki będzie to sezon dla drużyny. W tym momencie najważniejsze pytanie brzmi: jak będzie wyglądało okienko transferowe i kto wzmocni zespół.

No i deser, mecz Chelsea – Manchester City. Emocji wiele, gry na nerwach też, czysto piłkarska strona lekko rozczarowała, przynajmniej mnie. Obu zespołom zależało na wygranej, potem gościom już chyba tylko na remisie, skończyło się wygraną Chelsea. Błysnął Fernando Torres, co może zwiastować jakiś jego renesans, no ale nie można się rozpędzać. Jak mam być zgodny z tym, co pisałem po poprzedniej kolejce, to Chelsea skończy nad Manchesterem City na koniec, ale tego można było się spodziewać. Z takimi błędami defensywnymi, jakie popełniał zespół gości, to nic dziwnego. Niby zdecydowały detale, ale zna je lepiej menedżer Chelsea. Manuel Pellegrini jeszcze się ich uczy. Na razie zespół ma dwa punkty więcej niż sąsiad z miasta, a nie tego się spodziewano. Pierwsza czwórka ucieka, coraz wyraźniej. Na wyjazdach drużyna sobie nie radzi, a to właśnie tam zdobywa się mistrzostwo. Czołówka skończy z podobnym bilansem u siebie, a w meczach wyjazdowych City jest blisko strefy spadkowej. Sześć punktów straty po dziewięciu zaledwie meczach to za dużo. Szybko może się okazać, że zostanie Liga Mistrzów i Puchar Anglii tylko.

Następna kolejka za tydzień, najciekawiej zapowiada się mecz Arsenal – Liverpool, ale spotkania Newcastle – Chelsea i Fulham – Manchester United też powinny gwarantować emocje. Na deser w niedzielę Everton – Tottenham.

PS Plusy i minusy FPL

Plusy: napastnicy, bo zdobycie 6, 8 i 12 punktów rzadko się zdarza, a do tego Aaron Ramsey i Kolo Toure 

Minusy: jednak źle wybrałem, to Simon Mignolet miał zachować czyste konto; no i kapitan Eden Hazard, ech …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz