_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

16.12.2013

16 Gameweek Premier League


Ta kolejka zaczęła się od dużego bum, bo mecz Manchesteru City z Arsenalem przyniósł wiele bramek i emocji. Dlatego bez zbędnych wstępów przechodzę od razu do tego spotkania, bo w końcu spełniło się to, co przewidywało wiele osób od początku sezonu, wątpiąc w szanse Arsenalu.


Oczywiście Kanonierzy przegrali, ale pozostawili po sobie najlepsze wrażenie ze wszystkich zespołów, które zwiedzały Emirates w lidze w tym sezonie. Były błędy w defensywie, których klasowy zespół nie miał prawa popełniać, ale z drugiej strony Manchester City był tak silny, że poradziłby sobie tego dnia z każdą defensywą świata. Dodatkowo sędziowie, którzy się nie popisali za bardzo. Półtora gola ze spalonego w innym wymiarze zostałoby uznane. Dlatego Arsenal przegrałby pewnie 9,5 razy na 10 spotkań, ale pokazał, że może walczyć o mistrzostwo. Tylko że media uwielbiają kalki. Po co wymyślać coś nowego, jak można odkurzyć stare notatki, a z nich wynika, że Arsenal niczego nie wygra? Taką samą kalką jest ciągłe dopatrywanie się każdego błędu Costela Pantilimona. Wiadomo kogo posadził na ławce, a zbliżają się finały Mistrzostw Świata. Stąd takie zadęcie, że trzeba zmienić bramkarza. Kłopot w tym, że nie widziałem za bardzo błędów w tym meczu golkipera City. Arsenal też potrafi zdziałać wiele w ataku i widziałem jedną interwencję klasy światowej. Tego nie pokazał na przykład Wojciech Szczęsny, bo bramkarza wybitnego od dobrego oddziela właśnie to, że ten pierwszy potrafi czasami wyczarować coś, co przeczy nawet prawom fizyki. A skoro już o prawach fizyki mowa, to przejdźmy do meczu Tottenhamu.

No właśnie, staram się zrozumieć co poszło nie tak w drużynie, że została ona tak rozjechana przez Liverpool, grający nawet bez swojego etatowego kapitana. Co zapamiętałem z tego meczu? Tottenham próbujący wyjść z akcją, pressing rywala i strata piłki kilkadziesiąt metrów od własnego pola karnego, a potem otwierała się jakaś czarna dziura w której znikali piłkarze Spurs. Między drużynami nie było aż takiej różnicy umiejętności, żeby wynik wyglądał tak jak wyglądał. Żeby nie został oddany choćby jeden celny strzał na bramkę rywala. Dlatego mnie nie dziwi, że właśnie zwolniono menedżera. To zadanie go po prostu przerosło. To tak jakby ucznia gimnazjum przenieść na studia i oczekiwać, że skoro tam miał piątki, to tutaj też. Andre Villas-Boas przegrał już drugi raz w poważnej seniorskiej piłce na szczycie. Raczej nie dostanie trzeciej szansy.

Skoro o zwolnieniach mowa, to kolejnym klubem który rozstał się z menedżerem był West Brom. Nie do końca rozumiem motywy tej zmiany, bo zespół co prawda walczył blisko strefy spadkowej, ale to poprzedni sezon był tym, gdzie wszystko się udało. Przed tym sezonem nie załatano jednej poważnej wyrwy, nie pozyskano napastnika porównywalnego z Romelu Lukaku. W meczu z Chelsea skrzywdził ich sędzia, a od tego zaczęła się seria porażek. Nie sądzę jednak, że spadek zagrażał drużynie. Teraz jednak pojawiła się taka groźba na horyzoncie. Dlatego ta zmiana sprawia wrażenie dość pochopnej i nieprzemyślanej do końca.

No i zakończę na walce o uchronienie się przed spadkiem, gdzie rywalizują West Ham z Sunderlandem. Gospodarze nie przybili wieka trumny rywalom, mało brakowało, a goście wygraliby ten mecz, ale jak już opadł kurz to okazało się, że ten punkt niczego nikomu nie daje. West Ham ma problem z bramkami. Mniej goli zdobyły tylko trzy zespoły, z czego dwa są w strefie spadkowej. Oni jeszcze lewituje nad nią, ale to może się szybko skończyć, bo potrzebne są wygrane. Goście potrzebują ich jak powietrza, bo tracą już pięć punktów, a ten dystans wymaga kolejnej cudownej ucieczki. No a gospodarze podejrzewam, że mają kominy płacowe w składzie, bo Andy Carroll i Stewart Downing nie są raczej na niskich kontraktach. Problem w tym, że nie pokazują tego w jakości dawanej na boisku. Pierwszy nie zagrał nawet minuty w tym sezonie i tak właściwie nie wiadomo kiedy zagra i w jakiej formie będzie. Drugi z kolei doznał urazu i odpocznie minimum do lutego, a to nie pomoże. W sezonie 2006/07 utrzymali się głównie z powodu Carlosa Teveza, teraz takiego zawodnika nie mają w składzie.

Następna kolejka za tydzień. Mecz Fulham – Manchester City będzie jedynym w tym miesiącu wyjazdowym testem ligowym zespołu gości. Jednocześnie ważne mecze w dole tabeli, bo starcia Sunderland – Norwich i Stoke – Aston Villa mogą wskazywać potencjalnych spadkowiczów. W niedzielę Southampton – Tottenham, już z nowym menedżerem pewnie ten drugi zespół i z nowym pomysłem na skład. No a poniedziałek, dzień przed wigilią, prezent w postaci derbów Londynu Arsenal – Chelsea. Korci mnie, żeby powiedzieć wygrana Chelsea do zera ;)

Plusy i minusy FPL

Plusy to bramkarz i linia pomocy oraz kapitan, a cała reszta to minusy. Podobnie w IKTS, gdzie trafne prognozy wyjechały chyba na urlop świąteczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz