_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

19.02.2014

Refleksje po wtorkowych meczach Ligi Mistrzów


Trochę z wahaniem, ale ten mecz Manchesteru chodzi mi po głowie od wczoraj, więc napiszę o tych spotkaniach. Nie będę ukrywał, że już w trakcie meczu miałem pewne gotowe zwroty, które doskonale pasują do opisania tego pojedynku. Taka notka do siebie, chyba za bardzo się zaangażowałem. No nic, przeżyję.


Kto przegrał to spotkanie? Prosta odpowiedź Manchester City, ale ta bardziej skomplikowana to Manuel Pellegrini. Pretensje do arbitra nie mają większego sensu, bo karny był. Problem jest inny. Ktoś wystawił w obronie Martina Demichelisa. Defensywny pomocnik tak, ale obrońca? Prosimy się o kłopoty w ten sposób. Można było się zakładać, że prędzej czy później zabraknie mu centymetrów. W ofensywie podobnie, bo okazało się, że zespół ma za mało argumentów z przodu. Barcelona sprawdziła na co stać gospodarzy, a potem już kontrolowała mecz. No i najpoważniejszy zarzut pod adresem menedżera. Zespół był słabszy od rywala, a tak z Barceloną się nie wygra. Kataloński zespół jest podobny do Milanu pod jednym względem - w lidze krajowej może nie wychodzić, ale w Europie to coś innego. To nie Blackburn, czy West Ham, ale ktoś na zupełnie innym poziomie. Odpowiedzi drużyny na to wyzwanie nie widziałem. Impulsu z ławki, który mógłby coś zmienić, też nie. Spodziewałem się po prostu czegoś innego od Manchesteru, a okazało się, że ten dwumecz po wyjściu z grupy to już wszystko. Jedno trofeum może i będzie, ale z takim składem to jednak porażka. Czy zmieni to menedżera? Ja nie bronię, żeby nauczył się nowych rzeczy, ale czasami to jest po prostu niemożliwe. Może nie ma przypadku, że ostatnie trofeum wygrał 10 lat temu, Puchar Intertoto. Co prawda z drugiej strony można postawić na przykład Roberto Di Matteo, ale to pokazuje, że odnoszenie sukcesów w piłce jest bardzo skomplikowaną rzeczą. Bardzo wiele rzeczy musi się zgrać ze sobą i odpowiednio współpracować. To jak skomplikowany mechanizm zegara. Dobry fachowiec będzie wiedział jak go ustawić, tak żeby wszystko działało. Tylko jak odkryć kto jest tym fachowcem.

No dobrze, drugi mecz, który zgodnie z przewidywaniami nie przykuł większej uwagi, gdyż zakończył się po ... trzech minutach. Błąd bramkarza? Raczej tak, bo na takim poziomie wymaga się jednak obrony takich strzałów. Potem już była tylko egzekucja i potwierdzenie tego, że rewanż będzie formalnością. Silne jest PSG, te mecze dalej zapowiadają się na ucztę. No a kwestia awansu jest rozstrzygnięta.


Rewanże 12 marca.

2 komentarze:

  1. Zawiodłem się na Pellegrinim...ma pretensję do arbitra, że karnego nie powinno być, a przepisy mówią że jeżeli faul zaczyna się przed polem karnym i kontynuowany jest w polu karnym to 11 się należy...chyba nie widział powtórki po której Pique zdobył prawidłową bramkę ( nie było spalonego asystującego Cesca), oraz nie widział ręki Clichego we własnym polu karnym. Tak się nie zachowuje menadżer...kopiuje Mourinho...przegrał i powinien przyjąć to na klatę jak prawdziwy mężczyzna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to kopia, to wykonana na popsutym ksero. Jestem rozczarowany tym, co pokazał Manchester City. Oni maja piłkarzy, którzy mogą walczyć nawet z Barceloną, ale zabrakło menedżera, który będzie w stanie taką walkę nawiązać. Będę się upierał, że to menedżer zawiódł przede wszystkim, a nie zawodnicy. Awans teraz wymaga cudu, a to się bardzo rzadko zdarza.

      Usuń