_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

26.02.2014

Refleksje po wtorkowych meczach Ligi Mistrzów (2)


Z uwagi na klimat i różnicę czasu, jeden mecz został rozegrany wcześniej, dlatego też można było śledzić dwa spotkania. No i po raz kolejny okazało się, że nie trafiłem z przepowiedniami, nihil novi sub sole ;)


Współczuję osobom, które z jakichś powodów spóźniły się pięć minut na rozpoczęcie spotkania w Sankt Petersburgu. W tym czasie Borussia Dortmund przesądziła nie tylko losy meczu, ale też dwumeczu. Za łatwo padły te bramki, nie było moim zdaniem odpowiedniej presji ze strony defensywy, żeby przeszkodzić rywalom z Niemiec. Oczywiście później była próba podjęcia walki, Zenit zdobył dwie bramki, ale co z tego, skoro stracił też dwie. Kwestię awansu nam to rozstrzyga, Borussia nie przegra trzema golami u siebie. Czego zabrakło Zenitowi? Najbardziej chyba meczów o stawkę w ostatnim czasie. To potrafi wybić drużynę z rytmu i widzieliśmy to w tym spotkaniu. No nic, tutaj jest wszystko rozstrzygnięte.

No a drugi mecz, cóż. Powiedzieć, że Manchester United idzie śladami Manchesteru City i Arsenalu to wcale nie będzie nadużycie. Zgodziłbym się z menedżerem, że drużyna nie grała dobrze i na nic nie zasłużyła w tym meczu. Dlatego to był jego najpoważniejszy test, który został oblany. Porównując składy to wynik mógłby być odwrotny, a tradycyjnie zespół nie pokazał tego na boisku. Co prawda odrobienie dwóch bramek na swoim stadionie jest trudne, ale nie niemożliwe, tyle tylko że pamiętam mecz z Sunderlandem. Tam wystarczyłby odrobienie jednej bramki i drużyna nie zrealizowała tego celu. Dlaczego więc ma wygrać przekonująco z tym rywalem? Zwłaszcza że Grecy wiedzą, o co toczy się walka. Czerwona część Manchesteru musi zacząć się przyzwyczajać do sezonu bez pucharów po prostu. Menedżer za to musi nauczyć się wygrywać. Jak? Pronto. Jeden słabszy sezon podejrzewam, że został wzięty pod uwagę przy zmianie szkoleniowca. Dwa raczej nie. Dlatego uczymy się, uczymy i jeszcze raz uczymy. I zapominamy o tym, co było dobre w Evertonie. Też pronto. W końcu jak już się zmienia kapelusz na większy, to musi też urosnąć głowa. Jak nie, to utoniemy w tym kapeluszu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz