_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

04.02.2014

Wnioski po meczu Manchester City - Chelsea


No to zgodnie z tym, co napisałem, Chelsea jest faworytem do tytuł mistrzowskiego w tym sezonie. Nie chodzi tylko o sam wynik, ale o ogólne wrażenia jakie można wyciągnąć z tego meczu. W końcu gospodarze nie przegrali tego spotkania przypadkowo.


  • Jedna decyzja, brak defensywnego pomocnika, kosztował drużynę wygraną. Zespół przegrał w linii pomocy, dlatego goście mieli trzy słupki, bądź poprzeczki. Wynik jest mylący nieco, ale to nie pierwszy raz w historii piłki.

  • Z brakiem przewagi w linii pomocy wiąże się też druga sprawa, brak poważniejszego zagrożenia dla bramki Petra Cecha. W statystykach mamy tylko trzy celne strzały przez cały mecz. Wcześniej w 11 meczach były 42 gole, taki szczegół.

  • Tak jak patrzymy spokojniej na mecz, plan Chelsea był prosty. Pressing z przodu, dość wysoko grająca linia pomocy, koncentracja w defensywie. I tylko tyle, żadnych magicznych sztuczek. Porównując menedżerów Jose Mourinho rozniósł w pył Manuela Pellegriniego. On miał plan jak wywieźć trzy punkty, odpowiednio zmotywował do tego piłkarzy, na końcu odniósł sukces. Można go nie lubić, ale prowadzi zespół po mistrzowsku. To nie jest przypadek, że wcześniej Mourinho wygrał 20 trofeów, a Pellegrini w Europie tylko Puchar Intertoto.

  • Miało być sześć punktów przewagi, jest zero, dlatego ważne jest jakie wnioski wyciągną z tego spotkania obie drużyny. Manchester City stracił aurę półbogów, bo znalazł się ktoś, kto na ich stadionie odniósł przekonujące zwycięstwo. Poza początkiem spotkania gospodarzy praktycznie nie było. Strzały z dystansu to ostania linia obrony. Spotkanie z Norwich, o którym pisałem podsumowując poprzednią kolejkę, robi się starciem o sześć punktów. Wielkie drużyny nie mają długich serii złych wyników, a brak wygranej napędzi tylko presję.

  • Co innego Chelsea, bo to jest w tym momencie główny faworyt do wygranej. W terminarzu nie widać za bardzo trudnych spotkań. Liverpool na wyjeździe to ostatni mecz kwietnia. Wtedy sytuacja w lidze może być rozstrzygnięta.

  • I tak na marginesie. Pięć porażek na 24 mecze Manchesteru City. Porównując poprzednie sezony, to Chelsea wygrała ligę z sześcioma w sezonie 2009-10, też przegrała jeden mecz u siebie (z Manchesterem City), ale na koniec miała 86 punków. No i wtedy były tylko dwa zespoły w walce o mistrzostwo. Teraz może być podobnie, jak potknie się Arsenal.

  • No i się sprawdziło, ten mecz to moment definiujący sezon.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz