_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

31.03.2014

32 Gameweek Premier League


Czasami zastanawiam się, czy ludzie potrafią przewidywać przyszłość. To nie jest łatwe, ale z historii znamy osoby, które potrafiły trafnie przewidzieć co się wydarzy. Mam podobnie z piłką nożną, ale nie w takim horyzoncie czasowym, jak menedżer Chelsea.


Jose Mourinho od dłuższego czasu powtarzał, że jego Chelsea nie walczy o tytuł. Jeszcze niedawno to wydawało się grą z mediami. Kilka punktów przewagi nad najgroźniejszymi rywalami to w miarę bezpieczny dystans. No ale najpierw Aston Villa, a w ostatniej kolejce Crystal Palace i już Chelsea jest na drugim, a jak liga odrobi zaległości, to na trzecim miejscu. Co poszło nie tak? Odpowiedź jest prosta, zabrakło bramek. Bardziej skomplikowana to rzeczy, o których mówił menedżer. Czyli problem tkwiący w psychice graczy. Mogli oni uwierzyć w słowa menedżera, może są jakieś nieporozumienia w szatni o których nie wiemy, wreszcie może to jakieś przetasowania na linii prezes-menedżer. 62 strzelone bramki to mniej, niż Liverpool, czy City, ale z drugiej strony mamy najlepszą defensywę. Zdaję sobie sprawę, że Crystal Palace jest trudnym rywalem i całkiem możliwe, że będzie lakmusem dla ligi. Czyli kto z nimi wygra, ten może mierzyć wysoko. Przed nimi jeszcze mecze zarówno z Liverpoolem, jak i Manchesterem City. Co prawda one mogą już o niczym nie decydować, bo to pod koniec miesiąca, ale zawsze jest ta szansa. No a Chelsea jeszcze nie przegrała sezonu. Nie zdziwię się, jak zdobędzie też Anfield.

Bardziej będę zdziwiony, jak trofeum na koniec wzniesie Manchester City. Przed nimi same trudne mecze, z drużynami, które o coś walczą. Dlatego starcie z Arsenalem trzeba było wygrać. Po ciężkim laniu z Chelsea, stracie punktów ze Swansea, Kanonierzy czekali praktycznie na ścięcie. Zamiast tego był remis. Czy można uznać to za porażkę City? Tak, bo to oznacza stratę dwóch punktów i znowu mówimy o słabości zespołu w meczach wyjazdowych. Wystarczyło niewiele, defensywa Kanonierów zagrała odrobinę inaczej, nie myślała tak bardzo o ofensywie i od razu było mniej miejsca dla napastników City. Można powiedzieć Arsene Wenger się nauczył, ale menedżer gości? Wciąż nie ma planu B. Piłkarze dalej sprawiają wrażenie, że nie wiedzą, co mają robić, gdy mecz im się nie układa. Kontuzje? Arsenal miał chyba poważniejsze ubytki, więc to nie może tłumaczyć. Ta niemożność pokonania przeciwnika będzie się mścić. Wyjazd do Liverpoolu za dwa tygodnie.

No właśnie, Liverpool. Niedzielne spotkanie z Tottenhamem powiedziałbym, że było za łatwe. Nawet obrona Spurs pomogła wbijając sobie gola. Chyba właściciele powtarzają to, co zrobiła Chelsea. Zwolnić Andre Villasa-Boasa. Zatrudnić kogoś z wewnątrz. Szóste miejsce na koniec sezonu też może się powtórzyć. Z Ligą Europy jedynie nie wyszło. W takim spotkaniu widać było wyraźnie, dlaczego jeden zespół walczy o tytuł, a drugi marzy o miejscu w czołówce. Za dużo błędów w defensywie, których nie udało się odrobić. Rozumiem, że Liverpool wiedząc o wynikach z soboty musiał być groźny, ale spodziewałem się, że będzie trudniej. Problem Tottenhamu nazywa się żałoba po Gareth’cie Bale’u. Nikt nie znalazł odpowiedzi jak grać bez Walijczyka i ten mecz był tego najlepszym dowodem. Przynajmniej nie grozi spadek z ligi, to dobra wiadomość.

No a komu zagraża? Fulham, bo pięć punktów to już chyba za dużo. Nie widziałem w spotkaniu z Evertonem żadnego przebłysku nadziei. Co prawda ten pierwszy gol po rykoszecie to przypadek, ale co to zmienia? Wystarczyło sił na to, żeby doprowadzić do remisu, ale potem bramki zdobywali już tylko goście. Powiem wprost, za dwa tygodnie mają mecz z Norwich u siebie. Prawdopodobnie zobaczymy w nim minimum jednego spadkowicza. Oczywiście jest możliwa zmiana i same wygrane do końca, ale mam wrażenie, że piłkarze Fulham już nie wierzą.

Podobnie można rzec o piłkarzach Cardiff, bo co prawda uratowali remis, a raczej wyrwali punkt, ale oni potrzebują kilku trójek do końca sezonu. Do Norwich tracą sześć, siódmy z bramek, punktów. Początek meczu był fatalny, a obawiam się, że następnym razem nie będzie powrotu. Patrząc w terminarze nie widzę za bardzo 3-4 wygranych. Trudno mi też uwierzyć, że aż dwie inne drużyny złapią kryzys. Wracając do słów menedżera Chelsea: jeśli za dużo zależy od innych wyników, to nie masz szans.

Następna kolejka zacznie się piątego kwietnia. Aston Villa – Fulham i Cardiff – Crystal Palace to dwa z serii pożegnań. Norwich – West Brom to mecz o wyłonienie trzeciego spadkowicza. W niedzielę mecz o czwarte miejsce Everton – Arsenal. No a dzisiaj mecz Sunderland – West Ham. Koło ratunkowe, czy kotwica u stóp dla gospodarzy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz