_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.03.2014

Refleksje po rewanżach Ligi Mistrzów (1)


Powiem wprost, trudno pisać o czymś, co nie sprawiło żadnych niespodzianek. Awansowały te zespoły, które miały awansować i naprawdę trudno doszukiwać się sensacji. Oczywiście można szukać momentów, ale właśnie, tylko momentów.


Nie wiem, czy Manchester City wierzył w swój awans. W końcu wygrać dwiema bramkami na boisku Barcelony to jednoczesne kupienie biletu do muzeum gromadzącego najlepsze wyniki świata, porównywalne z tym słynnym finiszem przeciwko QPR. Przez chwilę można nawet było myśleć, że ten finisz nastąpi, bo bramka dla City padła w 88 minucie, ale Barcelona to nie QPR. Nawet nie udało się dowieźć remisu, bo kolejna strata bramki może śnić się po nocach defensywie. Proponuję zostawiać jeszcze więcej miejsca na boisku, to może gracz rywala po prostu zgłupieje. Spodziewałem się czegoś lepszego od Manchesteru, bo Barcelona nie była aż taka groźna. Tylko że nie dostrzegłem przez 180 minut tej klasy mistrzowskiej, która pozwoliłaby myśleć o pokonaniu rywala. Dlatego menedżer musi się zastanowić, co idzie nie tak. Za dużo meczów, gdzie drużyna sprawia wrażenie, że jest tylko cieniem prawdziwej siły.

Arsenal pożegnał się z Ligą Mistrzów inaczej, a nadzieja po ostatnim meczu może zaprocentować w przyszłości. Po prostu podobała mi się gra Arsenalu, radzenie sobie z wysokim pressingiem Bayernu, próby konstruowania akcji. To na pewno przyda się na ligę krajową i puchar. Bayern celuje w finał i nie mam wrażenie, że pokazał już wszystkie karty. Arsenalowi z kolei zostaje Puchar Anglii do wygrania i może powalczenie o drugie miejsce w lidze, co będzie można nazwać sukcesem. A Liga Mistrzów? Za rok, tak jak zawsze.

Pozostałe mecze bez większych emocji. Milan niby był blisko, bo po bramce na 1-1 kolejny gol dla Włochów mógł wiele namieszać. Wtedy mogłaby pojawić się presja, gra z kontry, jednym słowem za dużo przypadkowości, żeby mówić o kontroli nad meczem. Tylko że następny gol padł dla gospodarzy i zrobiło się 3-1 w dwumeczu, a na odrobienie takich strat Milan był za słaby. To jak trzecia, czy czwarta herbata z tej samej torebki. Niby jest ten smak, ale bardzo rozwodniony. No i taki był też Milan. Tylko przypominał klasę, którą miał kilka sezonów temu. To było za mało na pokonanie Atletico.

Ostatni mecz bez historii tak właściwie, bo przegrywając 0-4 u siebie trudno myśleć o awansie. Dlatego goście z Leverkusen zaczęli od gola i potem mieli jeszcze rzut karny. Po prostu gracze PSG nie sądzili, że coś im może odebrać awans. Nie oszukujmy się, 0-5 by nie było. Zresztą sądzę, że PSG odpadnie dopiero w półfinale. W następnych rundach koncentracja będzie już na zupełnie innym poziomie.

No właśnie, następna runda to już ćwierćfinał. W środę jeszcze Manchester United, bo siedem pozostałych drużyn już tak właściwie znamy, ale losowanie w piątek 21 marca. Ciekawe czy będą hity, czy poczekamy na nie do półfinałów dopiero.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz