_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

21.04.2014

35 Gameweek Premier League


Trzy kolejki do końca, a my dalej niczego nie wiemy. Mistrz? Wciąż nieznany, a walka trwa. Spadek? Wszyscy wciąż mają szanse, a zagrożonych jest … nawet i dziewięć zespołów. Wszystko zależy od matematyki, czyli regularnego dopisywania kompletów punktów. To czysta esencja piłki nożnej. Dlatego trzeba rozpocząć od największej sensacji tej kolejki, czyli pojedynku na Stamford Bridge.


Chelsea jeszcze nie przegrała meczu u siebie w lidze, kiedy menedżerem był Jose Mourinho, dlatego to takie ważne wydarzenie. Kto ponosi winę za tę porażkę? Moim zdaniem wszyscy w klubie wspólnie zawalili to spotkanie. Możliwe, że menedżer traci szatnię, bo takie porażki są niewytłumaczalne po prostu. Dlatego można ukuć teorię, że coś nie gra, coś dzieje się źle w drużynie. Oczywiście były pretensje do arbitra, ale on nie wypaczył w żaden sposób wyniku. To gospodarze sami sobie zaszkodzili. Przy pierwszej bramce zaspała defensywa, bo bramkarza bym nie winił za bardzo. Przy drugim indywidualny błąd, ale on wynikał z presji na strzelenie gola. Rozumiem, że są kontuzje, nie gra przecież Eden Hazard, ale od takiego klubu i menedżera wymaga się więcej. Masz takie klocki, jakie masz, więc starasz się z nich zbudować lepszą budowlę, niż przeciwnik w meczu. Nie zawsze można iść do sklepu i kupić następne, żeby pobić tym rywala. Mam wrażenie, że Portugalczyk stracił umiejętność mobilizowania swojego składu, tak żeby osiągał on sukcesy. To czkawka po Madrycie, no i też niedobry znak. W końcu piłka ciągle ewoluuje, tam trzeba zawsze być lepszym dziś, niż było się wczoraj, a Mourinho sprawia wrażenie, że zatrzymał się w pewnym momencie. Tak właściwie to jego pierwszy tak poważny kryzys w pracy menedżera. Ciekawe jak sobie z nim poradzi. Od tytułu są równie blisko, jak i daleko, a następny mecz to Liverpool na wyjeździe.

No i właśnie, Liverpool. Wszyscy widzą w nich już mistrzów, a to wbrew pozorom jeszcze daleka droga. W meczu z Norwich straszyły przede wszystkim błędy w defensywie, a to nie jest coś dobrego. Nie da się wygrać wszystkiego indywidualnymi zrywami pojedynczych graczy. To nie mecz z Chelsea będzie tym kluczowym, ale następne spotkanie, bo Crystal Palace bardzo dzielnie sobie poczyna ostatnio i łatwo z nim stracić punkty. No i nie zapominajmy, że wciąż za plecami czai się Manchester City. Ostatni mecz nie jest żadnym wyznacznikiem w drodze po tytuł, bo Norwich najprawdopodobniej spadnie z ligi. Dlatego to były obowiązkowe trzy punkty. Jak będzie dalej nie wiem i nie zakładałbym się, bo zespół zrealizował swoje cele na sezon. Zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. To może wprowadzić pewną rozprężenie w składzie, a to prosta droga do porażek. Przynajmniej zobaczymy, czy Brendan Rodgers jest już tym menedżerem przez wielkie M.

Na razie pokazuje przebłyski takiego stanu rzeczy Gus Poyet. O Chelsea pisałem wcześnie, ale Sunderland zrywa się do walki o pozostanie w lidze i robi to w ostatnim możliwym momencie. Cztery punkty z dwóch ostatnich meczów to coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Przed zespołem szansa na 9 punktów do końca, a więc 38 na koniec. Powinno wystarczyć, tylko drużyna musi wygrać. Poprzednio te zapowiadające się na łatwe mecze zostały przegrane. Jak będzie teraz nie wiem, ale wiem, że kilka drużyn też bije się o miejsce na podium. Od końca. Wiele będzie zależeć od meczu w następnej kolejce, kiedy Sunderland spotka się z Cardiff. Kto przegra, ten spadnie, nie będzie już miejsca na odrobienie strat.

A kto jeszcze? Obawiałbym się o West Brom, bo wyjazdy zapowiadają się na trudne, a przyjadą silne zespoły. Fulham ma dość duże szanse, żeby zakończyć sezon wygranymi, a to oznacza miejsce nad strefą spadkową. Wspomniane wyżej Cardiff zależy bardzo mocno od wyniku meczu z Sunderlandem, ale później też są trudne spotkania, więc szanse na spadek z ligi są bardzo duże. Z ligi może też spaść Aston Villa, jak zacznie przegrywać każde spotkanie, ale to są małe szanse. Podejrzewam, że na koniec trzy punkty mogą dzielić zespoły z miejsc 13-14 a 18, więc będzie ciasno.

Dzisiaj jeszcze mecz Manchesteru City z West Brom, a następna kolejka zacznie się za tydzień w sobotę. West Brom – West Ham to mecz, który może nam decydować o kształcie tabeli. Southampton – Everton to trudny mecz dla gości. W niedzielę sześciopaki, czyli Sunderland – Cardiff i Liverpool – Chelsea. Po nich Crystal Palace – Manchester City, mecz który może na koniec decydować o lokacie w tabeli.

Plusy i minusy FPL

W końcu trafiłem w kapitana. To takie rzadkie wydarzenie, że trzeba się pochwalić. Celu na sezon nie zrealizuję, ale to zasługa kolejek zimowych, kiedy podejmowałem złe decyzje. Nie ma też pretensji, bo prezesa nad głową tutaj nie ma :)

12 komentarzy:

  1. Nie ulega wątpliwości,że tak ciekawego sezonu nie mieliśmy od dawna.Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie i wszystko może się jeszcze poprzestawiać w tabeli.Sytuacja zarówna w czubie jak i w dolnych rejonach ligi jest cały czas bardzo dynamiczna.
    Obecnie trzeci MC traci tylko sześć punktów do lidera mając mecz zaległy z Aston Villą.Biorąc pod uwagę zwycięstwo Chelsea w meczu na szczycie z The Reds obywatele mogą w krótkim czasie zyskać pole position.Mam wrażenie,że The Blues na własne życzenie mogą stracić obecny sezon.Kumulacja i liczba błędów Mourinho jest bardzo zaskakująca jak na tej klasy trenera.Zaczynająć na lekkim pozbyciu się Lukaku ,ciągłym narzekaniu na formę napastników,deprecjonowaniu potencjału drużyny (źrebak wśród rumaków)a kończąc na błędach w doborze taktyki na poszczególne mecze vide Chelsea-Sunderland
    Nie sądzę,żeby w szeregach Liverpoolu zapanowało jakiekolwiek rozprężenie spowodowane zakwalifikowaniem się do LM.Wystarczyło spojrzec na twarz wyraz twarzy Gerrarda po meczu z City,żeby zrozumieć jak bardzo cały team jest sfokusowany na punkcie mistrzostwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że Jose Mourinho potrzebował czasu na odreagowanie pobytu w Madrycie, ale mam wrażenie, że za pierwszym razem w Chelsea było lepiej pod względem mobilizacji graczy. Normalnie nie rozmawialibyśmy o tytule dla The Reds, bo Chelsea miałaby dziewięć punktów więcej i praktycznie rozstrzygniętą sytuację w tabeli. Brak napastnika? Przecież to trzeci atak w lidze i pierwsza defensywa. Pytanie tylko co poszło nie tak.
      Liverpool ma teraz trudne mecze przed sobą. Z tą defensywą trochę trudno o optymizm. Tym bardziej, że już wszyscy widzą ich na pierwszym miejscu, a to wciąż daleka droga. Mobilizacja to delikatna rzecz, tu można przesadzić i zaszkodzić.

      Usuń
  2. Czy na finiszu rozgrywek poważnie brzmią dokonania napastników The Blues...?
    Demba Ba-4!Tyle samo goli strzelił niejaki...Saido Berahino czy też...Jon Walters....
    Torres-4!Wiecej od niego strzelił np.Leandro Bacuna
    Eto"o-9
    Jak to wyglada na tle Suareza-30,Sturridga-20,Aguero(leczący wiele tygodni kontuzję)-16....?
    Dlatego właśnie tęsknię za Lukaku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chelsea ma bramkostrzelnych pomocników, bo Hazard, Oscar i Schürrle razem mają 29 bramek. Bramek nie musi strzelać ten jeden napastnik, ale cały zespół może na to pracować. Przyjęło się jednak, że to napastnik ma mieć te naście goli, ale to nie jest konieczne. Kontuzję złapał Hazard, Oscar stracił formę, ale mi nie płacą za to, żeby znaleźć rozwiązanie tego problemu. Mourinho próbuje, ale w tym momencie nie może zasłaniać się brakiem napastnika. Miał zimowe okienko transferowe i może nazwisko Shane Long nie rzuca na kolana, ale skoro w Hull potrafił strzelić trzy gole, to w Chelsea kilka na pewno by też zdobył. Kilku innych napastników też zmieniało barwy klubowe, plus magia Chelsea mogła kogoś skłonić do przenosin, no ale trzeba było chcieć.

      Usuń
  3. teraz to juz raczej wszystko wiemy :) Powiedzcie mi jak Chelsea mogła przegrać ostatni mecz? w głowie mi sie nie mieści! Mourinho miał szanse powalczyc 27 z Liverpoolem o tytul... ale było mineło i juz tylko walka w CL mu zostaje. :) Liverpool za to gra doskonale. Osobiście szkoda mi Jamiego Carraghera, który w tamtym sezonie podjął decyzje o zakonczeniu kariery. Gdyby tak zaczekał jeszcze rok ... Zakończył by go pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko wiemy? Nie zgodziłbym się z tym, bo tytuł może wciąż wygrać zarówno Liverpool, jak i Chelsea czy Manchester City. Tylko Arsenal nie ma matematycznych szans na tytuł. Ten sezon jest zwariowany pod względem wyników, więc niczego bym nie przesądzał. Największe szanse teraz mają The Reds, ale jak przegrają dwa następne mecze, to mistrzostwa nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Michał, że szanse ma każdy ale biorąc pod uwage bilans ostatnich 10 spotkań i różnice punktowe można śmiało stawiać na to ze Liverpool po 24 latach tego dokona i że nie da sobie teraz tego odebrać. Nie jest to 100% pewne ale biorąc pod uwagę choćby np. wczorajszy mecz Chelsea z Atletico i stratę Cecha i Terrego przed kluczowym niedzielnym meczem na Anfield, jeszcze bardziej jestem przy tym utwierdzona. W zawodnikach Liverpoolu widzę chęć i głód sukcesu...

      Usuń
    2. Za dużo w tym sezonie się zmieniało, żeby uznać już teraz mistrzostwo Liverpoolu. Dwa następne mecze będą kluczowe dla zespołu. Chociaż jak potkną się teraz, to zacznie się źle dziać w szatni najprawdopodobniej.

      Usuń
  5. Chelsea ma bramkostrzelnych pomocników...?Czy to to sprawia,że środkowy napastnik tego zespołu może nie przejmować się czymś tak mało istotnym jak...strzelanie bramek?Przecież pomocnicy MC w osobie Silvy,Toure i Nasriego strzelili 31 goli a mimo to Aguero trafil do siatki niemal tyle samo razy ile wszyscy napastnicy The Blues razem wzięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieważne kto strzeli te bramki, dopóki wynik będzie korzystny dla naszego zespołu. Dodatkowo w dobrych klubach jest więcej szans na zdobycie bramki, więc niejako automatycznie napastnicy mają więcej goli. Jakoś nikomu nie przeszkadzał brak napastnika, gdy Chelsea była liderem z kilkoma punktami przewagi nad The Reds. Od tego czasu nic się przecież nie zmieniło. Jedynie Liverpool złapał formę. Gdyby z tych wygranych w tej ostatniej serii, które zakończyły się zwycięstwem jedną bramką, ktoś tego ostatniego gola by nie strzelił, to teraz nie byłoby nawet mowy o tytule.

      Usuń
  6. Każdy sukces/porażka składa się z części składowych.Czy mecze z Aston Villą,Crystal Palace i Sunderlandem zakończyły by się inaczej gdyby w Chelsea zamiast Torresa bądź Ba biegał Lukaku?Nie wiem.Wydaje mi się jednak,że prawdopodobieństwo byłoby większe.Przypomnę,że w meczu z CP Mou zrezygnował z typowego napastnika na rzecz Schurle który zagral na szpicy...Czy to świadczy o tym,że nagle dostrzegł w Niemcu materiał na łowcę goli?Czy raczej o mizerii swoich TYPOWYCH goleadorow?Dla właściwego kontrastu proponuję analizę wczorajszej gry S.Aguero(praca na skrzydle przy pierwszej bramce,strzał zza pola karnego na 2-0)zestawić z niezdarną próbą strzału D.Ba w drugiej połowie meczu z Sunderlandem przy świetnym dograniu Williana.
    Na tym poziomie nieobecność jednego pilkarza,nawet tak wielkiego jak Hazard ,nie może tłumaczyć serii słabszych spotkań.Czy gra np.Realu Madryt ucierpiała podczas finału Copa del Rey ze względu na absencję Ronaldo?Czy Atletico nie ograło Barcelony bez D.Costy w składzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry napastnik to tylko szansa na strzelenie gola i nic więcej. W przypadku Walsall często pisałem o napastniku, ale miałem na myśli gole. W trzeciej lidze dobry napastnik, który potrafi zdobyć kilkanaście bramek, oznacza też kilkanaście punktów. Czyli będzie napastnik, będą gole. W Chelsea sytuacja jest trochę inna, bo poziom rywali nie odbiega tak bardzo na plus, czy na minus. Dlatego trzeba mieć więcej atutów, niż rywal. Czyli trzeba poukładać te klocki tak, żeby na końcu strzelić o jednego gola więcej od rywala. Chelsea w tym meczu nie strzeliła drugiej bramki, pogubiła się w defensywie i zapłaciła za to karę. Tylko że za to odpowiada menedżer. Jest wiele możliwości, co poszło nie tak. Taktyka, motywacja, brak zakupów w zimie. Nie mogę oceniać, co poszło nie tak, bo nie jestem w zespole.

      Usuń