_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

08.05.2014

37 Gameweek Premier League - suplement


Będzie krótko, bo tak właściwie wszystko wiemy. Ten sezon obfitował w zmiany. Ktoś dziś był faworytem, by już jutro nim nie być, ale wystarczyło kilka dni majowych, by ustalić ostateczną tabelę, tak na 95%.



Mistrzem zostanie Manchester City, bo w ostatnim meczu wystarczy drużynie tylko punkt. Wynik z Aston Villą był nagrodą za cierpliwość, bo gospodarze cierpliwie atakowali bramkę gości. Podobnie do bajki Trzy małe świnki. Ten wilk tak długo dmuchał (atakował i atakował), aż dom z cegieł się rozpadł. Ostatni mecz z West Ham też prawdopodobnie będzie taki. Porażka City? Bardzo wątpliwe, a już remis daje tytuł.

Z ligi spada też Norwich, bo co prawda szanse jeszcze są, ale tylko matematyczne (jakby to wyrazić, jeden ppt, czyli 1012 jedna szansa na bilion). West Brom musi przegrać u siebie ze Stoke, a Norwich wygrać kilkunastoma bramkami z Arsenalem. Prawda jakie to proste. To nawet w grach komputerowych nie zdarzały się takie wyniki. Sunderland się utrzymał, mimo że był ostatni zarówno w święta, jak i w Nowy Rok.

Szóste miejsce, dające prawo gry w trzeciej rundzie kwalifikacji (cztery mecze od fazy grupowej Ligi Europejskiej), zajmie najprawdopodobniej Tottenham. Manchester United gra w Southampton, więc trudno będzie o wygraną. Tylko po co Spurs ta cała Liga Europejska do szczęścia? To chyba jedna z tajemnic futbolu. Ani wabik dla graczy, ani pieniądze, za to dużo kłopotów i możliwych problemów.

Ostatnia kolejka w niedzielę o 16. Wszystkie mecze zaczną się o tej samej porze. Na koniec pochwalę się FPL, bo co prawda w punktach to drugi wynik sezonu, a w klasyfikacji kolejek trzeci, ale na ponad trzy miliony graczy, w tej kolejce byłem w pierwszych 100 tysiącach. W klasyfikacji generalnej po raz ostatni tak wysoko byłem po 15 kolejce, można więc się cieszyć. Na swój sposób robię Sunderland :)

4 komentarze:

  1. Właśnie po to
    UEFA ogłosiła zmiany, które zajdą w europejskich pucharach począwszy od sezonu 2015/2016. Najważniejsze dotyczą triumfatora Ligi Europy.

    Właśnie od rozgrywek 2015/2016 zwycięzca Ligi Europy automatycznie zagra przynajmniej w fazie play-off kwalifikacji kolejnej edycji Ligi Mistrzów (IV runda kwalifikacyjna). Co ważne - niezależnie od miejsca, które zajmie na koniec sezonu w krajowej lidze. Może się również zdarzyć, że triumfator Ligi Europy może dostać się od razu do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale tu musi zostać spełniony określony warunek: zwycięzca Pucharu Mistrzów musi również wywalczyć awans do następnej edycji Champions League z rozgrywek krajowych. Maksymalna liczba drużyn z jednego kraju, które będą mogły zagrać w fazie grupowej Ligi Mistrzów może wzrosnąć do pięciu .
    Zmiany wejdą w życie od sezonu 2015/16, a to oznacza, że triumfator Ligi Europy w rozgrywkach 2014/15 jako pierwszy z nich skorzysta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze liczę, to trzeba zagrać kilkanaście meczów i wygrać większość z nich. Czyli z ligi krajowej trudno, z europejskiej jeszcze trudniej. Osobiście skoncentrowałbym się na lidze krajowej, bo z niej mimo wszystko łatwiej.

      Usuń
  2. Moim zdaniem to wlaśnie ostatnie zmiany dają duże większe możliwości dotarcia do LM takim klubom jak wlaśnie Tottenham .Podobny projekt,proba szerszego otwarcia drzwi dla średniaków np.Polski,będziemy mogli obserwować od września w el.ME.Egalitaryz kosztem elitaryzmu powiedzą jedni.Dla innych to bedzie po prostu wyrównywanie szans.Punkt widzenia zależny od pozycji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrównywanie poziomu prowadzi do tego, że trudniej będzie zbudować zespół wygrywający co sezon. Wydaje mi się, że piłka europejska zmierza trochę do koncepcji sportu amerykańskiego, gdzie co prawda nie można spaść z danej ligi, ale jednocześnie trudniej zbudować potęgę na lata.

      Usuń