_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

25.05.2014

Real Madryt 4 - 1 Atletico Madryt


Niespodzianki nie było, Real wygrał, chociaż potrzebował dogrywki. Po tym meczu i tak wiele pytań powinno zostać zadanych menedżerowi przegranego zespołu, bo mam wrażenie, że Diego Simeone delikatnie pobłądził. Nie chodzi o zamieszanie w końcówce, ale przed spotkaniem czytałem ćwierknięcia, że rozgrzewka Atletico była dość intensywna, Realu bardziej zabawowa. To mógł być jeden z powodów, dlaczego zespół nie dowiózł prowadzenia do końca. Drugi, bardziej rzucający się w oczy, to wystawienie od pierwszej minuty Diego Costy. Osobiście bym tak nie zaryzykował, niezależnie od tego, jaką kurację przeszedł zawodnik. W meczu z Barceloną, kończącym sezon, Costa wytrwał tylko 16 minut, teraz 9, więc nie uczymy się. Nie wyciągamy wniosków z tego, co miało miejsce. Wiadomo było, że to będzie bardzo intensywne spotkanie, dlatego trzeba było zabezpieczyć się przed możliwością pomyłki i zachować możliwość dokonania zmiany. Menedżer Atletico tego nie zrobił. No a reszta to już ogólne wnioski. Iker Casillas pobłądził, bo chyba w każdym elementarzu bramkarskim jest rozdział, że jak wychodzisz do piłki, to ją łapiesz/piąstkujesz, a nie zaliczasz pustego przebiegu. Tylko że to nie miało znaczenia, bo tak mniej więcej po godzinie gry można było być pewnym, że Real strzeli gola/gole. Przed takimi meczami nie można trenować fizycznie za dużo, bo czasami różnica pół metra decyduje o wyniku. W lidze krajowej zawsze to można jakoś odrobić, a tutaj nie ma takiej możliwości. Przy bramce na 1-1 zabrakło mi kogoś stojącego przy słupku, na 2-1 przerwania akcji, nawet faulem. No a później to już nie miało znaczenia, bo Atletico zgasło. Podobało mi się jedna zdjęcie klik, bo takie wrażenie, jakby to trenerzy dwóch rywalizujących ze sobą drużyn. A w odwiecznym pojedynku ligi angielskiej z hiszpańską znów gorą Anglia. Dwie asysty Christiano Ronaldo, jedna Luka Modrić, jeden gol Ronaldo i jeden Gareth Bale. Decydująca asysta na 1-1 i decydujący gol na 2-1. Wszyscy ci zawodnicy piłkarski uniwersytet kończyli na Wyspach. A jak dalej mamy powtarzać rok 1966, to proszę o powtórkę w Brazylii. Nawet w Premier League było blisko powtórki, bo Liverpool skończył o włos za Manchesterem City, wówczas mistrzem drugiej ligi. Liga Mistrzów wraca tak właściwie za miesiąc. 23 czerwca pierwsze losowanie, pierwsze mecze 1 lipca. Faza grupowa zacznie się 16 września.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz