_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

23.06.2014

MŚ 2014 - dzień 11


Jak dobrze liczę, to połowa tych finałów za nami. Można więc przyznać nagrody połówki. Oczarowanie turnieju to sympatyczny krokodyl z Kostaryki. Nie trzeba chyba przypominać, jak rozbity został Urugwaj i Włosi. Rozczarowanie z kolei przypada Hiszpanii za dwie błędne decyzje. Pierwszą był brak zmian taktycznych przed meczem z Holandią, bo można było oczekiwać jakiejś odpowiedzi ze strony tego rywala (finał 2010 się kojarzy). Drugą zmiany przed meczem z Chile. To powinno się robić przed finałami, a nie w ich trakcie. W końcu zawodnicy muszą mieć czas na naukę nowych rzeczy. A tak aktualne pozostaje zdanie taktyka, głupcze.

Mecz Belgii z Rosją może za to kandydować do miana rozczarowania. Może nie tak dużego, ale jednak Belgia nie pokazuje tego, na co liczyli chyba wszyscy kibice. Z jednej strony kontuzja, którą odniósł przed finałami Christian Benteke. To ma wpływ na grę zespołu. Z drugiej jest też chyba presja, bo przed finałami wiele dobrego mówiło się o reprezentacji Belgii. Chyba za dużo tego szumu medialnego dotarło do głów piłkarzy. Na razie jest wyjście z grupy, ale najtrudniejszy mecz będzie ten następny po jej opuszczeniu. Druga drużyna grupy G, a więc ktoś stosunkowo mocny. Co prawda wciąż czuję 1/8, ale spotkałem się z opiniami, że będzie co najmniej półfinał.

Kwestia drugiego miejsca w grupie H jest dalej otwarta, bo Korea nie poradziła sobie z Algierią. Zespół z Afryki zaskoczył swojego rywala, bo do przerwy prowadził 3-0, co zdecydowanie rozstrzygnęło losy meczu. A na gol Korei, który teoretycznie mógłby zwiastować powrót do gry, kilkanaście minut później padła kolejna bramka dla rywala. Czy to zaskoczenie? Korea miała jedne dobre finały, te w 2002 roku, kiedy sędziowie wręcz ciągnęli ją za uszy do półfinałów. Wcześniej i potem oni grali na swoim poziomie, który nie gwarantuje udanych bojów w takich imprezach. Awans z grupy wydaje się mało realny, bo w ostatnim meczu będzie Belgia. Przynajmniej kwestię drugiego miejsca rozstrzygnie bezpośrednie starcie między Algierią i Rosją.

No i mecz dnia, czy USA – Portugalia. Było tak blisko, żeby Portugalia straciła nawet szanse matematyczne, ale gol w ostatniej akcji spotkania uratował punkt. Kłopot w tym, że on niczego tak właściwie nie daje. Trzeba liczyć na matematykę, a to bardzo rzadko się udaje. Niemcy muszą pokonać USA, powiedzmy dwiema bramkami. W tym samym czasie Portugalia musi pokonać Ghanę różnicą trzech goli. W ten sposób Portugalia awansuje do fazy pucharowej. Tylko czy to możliwe, patrząc na wyczyny portugalskiego zespołu. Nie mówiąc już o tym, że remis w meczu Niemcy – USA czyni całą zabawę bezcelową. A przecież nie wspomniałem o Ghanie, która też ma szansę na awans. Na papierze większe nawet od rywala z następnego meczu. Nie wiem, co się stało z Portugalią, ale nie wydaje się, że to będą ich finały. W ich grze brakuje jakiegoś elementu, który pozwoliłby drużynie wygrywać mecze. Łomot z Niemcami można byłoby uznać za wypadek przy pracy, ale słaba gra w dwóch meczach jest złym objawem. Pisałem wczoraj, że Amerykanie najprawdopodobniej szykują się do tego meczu, bo on może zdecydować o awansie z grupy. Dlatego można było oczekiwać trudnego spotkania na miejscu Portugalczyków. Niby nic nie jest rozstrzygnięte, ale nie liczyłbym na jakieś duże niespodzianki w tej grupie.

Dzisiaj zaczynamy ostatnią serię spotkań. Chorwacja – Meksyk, mecz decydujący o drugim miejscu w grupie A, na szczęście skończy się o północy, a nie zacznie. Grupa B jest za to rozstrzygnięta, jedynie nie wiemy, kto wpadnie na Brazylię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz