_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

16.06.2014

MŚ 2014 - dzień 4


Czwarty dzień, poznaliśmy już większość drużyn biorących udział w finałach. Powiedziałbym że poznaliśmy też te zespoły, które awansują z grup, chociaż taka impreza rządzi się swoimi prawami. Przede wszystkim nie ma miejsca na żadną pomyłkę. Dlatego próbuję zrozumieć Wilsona Palaciosa z Hondurasu, bo taka czerwona kartka to naprawdę zła rzecz. Gra w Anglii, więc może przyzwyczajenia do ostrzejszej gry zostały, ale tak się nie powinno postępować na boisku. Pierwsza żółta za starcie z Paulem Pogbą. Kompletnie niepotrzebne. Druga za dość nieprzemyślany faul w polu karnym. Na miejscu selekcjonera zszedłbym chyba na zawał. Czy Honduras miał szansę na wyrwanie choćby remisu Francji? Jedną na kilkanaście spotkań, ale to nie był ten mecz. Tak czy siak zostanie on zapamiętany z chrztu bojowego technologii goalline, bo ona zdecydowała o jednej bramce dla Francji. Jeszcze kilka lat temu to wydawało się fantazją, dzisiaj jest nowinką, jutro będzie czymś, na co nikt nie będzie zwracał uwagi. Czy technologia doprowadzi do powstania dwóch podobnych dyscyplin obok siebie? Przecież już od dawna mecz rozgrywany na podwórku jest czymś innym, niż starcie w poważnej lidze piłkarskiej. Zostaje jedynie główna zasada, że liczą się zdobyte gole.

Nawet te w ostatniej minucie meczu. Ekwador jest kolejnym zespołem, który objął prowadzenie, nawet zszedł do szatni z korzystnym wynikiem, ale po zmianie stron stracił bramki i przegrał. Spodziewałem się mniej więcej takiego meczu w wykonaniu Szwajcarów, czyli przewagi taktyki nad tymi całymi niepotrzebnymi w meczu emocjami. Z tym sobie nie poradził zespół Ekwadoru, który w pewnym momencie nie wiedział, czego dokładnie chce. Inne zespoły chyba dowiozłyby ten punkt. W końcu jak nie możesz wygrać, to przynajmniej zremisuj. Tej lekcji drużyna nie odrobiła. Szanse na awans? Podejrzewam, że ambicje były duże, ale rzeczywistość boleśnie je weryfikuje.

No i ostatni mecz z wczoraj, czyli starcie potencjalnego mistrza z potencjalnym czarnym koniem. Bośnia i Hercegowina źle wylosowała przed imprezą. Prawdopodobnie ich przygoda zakończy się na 1/8, ale postraszyli mocno Argentynę. Czytam opinie, że to był słaby mecz Argentyny, ale to po prostu rywal zawiesił wysoko poprzeczkę. Były fragmenty, że atak szedł praktycznie za atakiem z obu stron, a liczba strzałów najlepiej podsumowuje ten mecz. Ich było prawie 30, a więc jeden w każdych trzech minutach. Jak na debiut w finałach, to BiH zagrał bardzo dobry mecz. Potem czeka zwycięzca grupy G, ale na razie przygoda trwa. Czy można być rozczarowanym grą Argentyńczyków? Nie widzę powodu za bardzo, oni i tak na wyżyny wzniosą się dopiero w fazie pucharowej. Grupa to dla nich tylko rozgrzewka.

Dzisiaj zacznie się grupa G i wreszcie ciekawy mecz o normalnej porze, czyli starcie Niemcy – Portugalia. Drugi ciekawy mecz o północy, bo nie sądzę, że starcie Iranu z Nigerią przyniesie jakieś większe emocje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz