_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

20.06.2014

MŚ 2014 - dzień 8


Kolejny dzień, ale już można dostrzec pewne prawidłowości. Na przykład taką, że jak na boisku pojawia się Didier Drogba, to padają gole. Niestety dla niego, nie ma gwarancji że te bramki zdobędzie jego zespół. Gol Gervinho bardzo ładny, ale od razu przypomniała mi się sytuacja, jak grał dla Arsenalu. Za rzadko zdobywał takie bramki, żeby mógł być dalej podstawowym graczem londyńskiego klubu. Kto wie, czy Kolumbia nie zdobędzie miana czarnego konia turnieju, bo on zawsze rządzi się swoimi prawami. Z grupy prawdopodobnie awansują z pierwszego miejsca. Druga pozycja dla WKS, to też wydaje się pewne.

Tak w ogóle powinno się płacić ludziom oglądającym mecz w nocy, bo spotkanie Japonia – Grecja było chyba najsłabszym starciem tych finałów. Po 20 minutach pomyślałem sobie, że jedyne gole będą wtedy, jeśli bramkarz wrzuci sobie piłkę do siatki. Nic takiego się jednak nie stało. Nie wiem, kto był słabszy. Japonia, która przez prawie godzinę gry nie potrafiła przełamać się przez grającego w osłabieniu rywala, czy jednak Grecja, która straszyła całą masą niedokładności. Awans? Czysta matematyka, bo WKS wydaje się być lepszy o cały poziom. No i mówiłem, że branie Mitroglou na finały to ryzyko, bo zagrał nieco ponad godzinę. Bramek nie strzelił, ale chyba znalazłby się zawodnik, który byłby zdrowszy.

No i mecz wieczoru, czyli porażka Anglii. Awans? Szanse są bardzo małe, bo wystarczy remis w spotkaniu Włochy – Kostaryka i Trzy Lwy będą mogły zmykać do domu. Ten drugi gol dla Urugwaju to jakiś koszmar. Nie tylko wypracowany przez graczy Liverpoolu, to jeszcze niweczący wszystkie pozytywne znaki. Wydawało się, że po meczu z Włochami wystarczy dokonać pewnych drobnych korekt i będzie można cieszyć się z wygranej. Zamiast tego jest liczenie na matematykę, a to nie zakończy się dobrze. Za dużo w tym momencie zależy od innych zespołów. Oczywiście po meczu będzie wiele pretensji do arbitra (bo czerwone kartki), do niektórych graczy, ale znów, to niczego nie zmieni. Występ Anglii w tych finałach można podsumować sienkiewiczowskim eufemizmem. Najprościej uznać, że te całe mistrzostwa to rozrywka dla plebsu, więc Anglia nie będzie się zniżać do tego poziomu. Ta cała angielska tiki-taka (posiadania, podania, wyraźna przewaga) nie dała niczego pod bramką rywala. Niestety w piłce nożnej liczą się bramki. To dlatego jest delikatna różnica między napastnikami obu drużyn. Jeden napastnik dał impuls swojej drużynie, żeby zagrała lepiej. Drugi nie. Teraz jedynie trzeba przeżyć dożynki niższych lig, bo o ile rok 2014/15 chyba nie przyniesie jakieś rewolucji, tak trzecia i czwarta liga w Anglii od sezonu 2015/16 będzie wyglądać inaczej. Nie sądzę, że te mistrzostwa nie wywołają presji na zmiany. Będzie nacisk na nowy system szkolenia, ale bez czynnika ekonomicznego raczej niewiele się zmieni. No nic, będzie o czym pisać na blogu.

Dziś Włosi z Kostaryką mogą zakończyć szanse Anglii, następnie starcie o pierwsze miejsce w grupie E, a potem znów powtórka z wczoraj. Kawa wieczorem chyba będzie mocna wskazana.

1 komentarz:

  1. Ciekawe artykuły o Premier League, statystyki, rankingi.

    http://swiatpremierleague.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń